w

Ford Mondeo Peppa Project. Fakt, dobra świnka

Ford Mondeo Peppa Project
Ford Mondeo Peppa Project. Fakt, dobra świnka

Piąta generacja amerykańskiego modelu klasy średniej przestała być oferowana w Europie już jakiś czas temu. To jednak nie oznacza, że kierowcy nie są nią zainteresowani.

Istnieje duża grupa fanów tego samochodu. Niektórzy z nich decydują się nawet na spore przeróbki własnych egzemplarzy. Ten Ford Mondeo Peppa Project jest tego przykładem. Niech nie zwiedzie Cię ta śmieszna nazwa. To naprawdę niezła sztuka.

Zanim jednak o nim, mała dygresja. Szkoda, że producent nie utrzymał na rynku tego modelu. Wydawało się to możliwe, skoro takie auta jak Mustang, Bronco i Ranger Raptor pozostały w gamie i doczekały się nowych wcieleń. Fakt, segment D w klasycznym wydaniu wyraźnie się kurczy, ale to wciąż duży rynek, na którym ten samochód miał sporo do powiedzenia.

Ford Mondeo Peppa Project

Nazwa nie jest oczywiście przypadkowa. Rodzice i dzieci doskonale wiedzą o co chodzi. Nawiązanie do animowanej świnki, bohaterki słynnej bajki, nie jest przypadkowe. Podkreśla to bladoróżowy kolor, który na sylwetce sporego kombi robi naprawdę niezłe wrażenie i wydaje się, że każdy kierowca mógłby poczuć się pewnie za kierownicą.

>Ford Mondeo 2022 oficjalnie. To wciąż sedan!

Nie wszystko jednak opiera się na samym lakierze. Body kit został naprawdę dobrze dobrany i pasuje do tego auta. Dokładka do zderzaka, czarny grill, przyciemnione klosze reflektorów, poszerzone błotniki, zwiększony rozstaw kół, nakładki progowe, zawieszenie KW, felgi TEC Speedwheels GT8 z oponami Toyo, tylny spojler i dyfuzor tworzą bardzo atrakcyjną całość.

Ford Mondeo Peppa Project
Ford Mondeo Peppa Project

Warto dodać, że wszystko zostało przygotowane przez firmę SS Tuning. Nigdzie nie jest jednak wskazane, czy doszło do jakichkolwiek modyfikacji układu napędowego. Przypomnijmy, że najmocniejszy seryjny silnik w tym modelu to 2.0 EcoBoost generujący 237 koni mechanicznych.

Wydaje się, że taki potencjał byłby wystarczający w rodzinnym kombi, ale nie ma wątpliwości, że wydajniejsze doładowanie pozwoliłoby na bezproblemowe przekroczenie 300 koni. Niewykluczone, że ten egzemplarz ma ich jeszcze więcej. Tak czy inaczej, to naprawdę udany projekt.

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Oto wietnamska replika LaFerrari

Oto wietnamska replika LaFerrari. Autorzy wykorzystali części Toyoty i wyszło znakomicie (wideo)

Szybka karma za karkołomne wyprzedzanie

Szybka karma za karkołomne wyprzedzanie. „Policjanci już widzieli czołówkę” (wideo)