w , ,

BMW 128ti wprowadziło bawarską markę na nowy teren. Czy przyciągnie fanów hot hatchy? (test)

BMW 128ti wprowadziło bawarską markę na nowy teren. Czy przyciągnie fanów hot hatchy? (test)

Bawarska marka postanowiła zmienić koncepcję swojego kompaktowego hot hatcha. Co z tego wyszło?

BMW 128ti pełni rolę przedsionka do świata M. Czy warto w nim zostać? A może lepiej wejść do środka? Wbrew pozorom, odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Wiele zależy od gustu użytkownika, ale też jego indywidualnych potrzeb. Nie mam wątpliwości, że słabsza odmiana również może mieć swój target. Trudno uznać ją jednak za wyjątkową. Ale po kolei…

BMW 128ti - tył
Pakiet stylistyczny skutecznie wyróżnia 128ti od pozostałych odmian

Prezentowana Seria 1 nie próbuje ukrywać swojego charakteru, ale też nie można jej zarzucić stylistycznej agresywności. Nie ma wielkich kominów czy spojlerów widocznych z satelity. Projektanci postanowili zachować umiar, co jest dobra wiadomością. Festyn zdecydowanie nie jest naturalnym miejscem dla tego modelu. Niemniej jednak są akcenty, po których można odróżnić tę odmianę od pozostałych. Wśród nich znajdziemy przeprojektowane zderzaki, nakładki progowe, dedykowane felgi, czarny grill oraz czerwone uzupełnienia. Niewiele? Wystarczająco.

We wnętrzu BMW 128ti

W kabinie jest niemal tak, jak w pozostałych „Jedynkach”. To oznacza przemyślany kokpit z nowoczesnymi instrumentami. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to cyfrowe wskaźniki zintegrowane z komputerem pokładowym. Można je personalizować i nie ma kłopotów z czytelnością, ale przydałby się klasyczny motyw tarcz – dla tych bardziej konserwatywnych fanów marki. Przed nimi zagościła świetnie leżąca w dłoniach kierownica, za którą znajdują się łopatki do zmiany biegów.

BMW 128ti - wnętrze
Kokpit jest jest bardzo ergonomiczny i dobrze wykonany

Szczyt konsoli centralnej został zajęty przed dotykowy ekran multimedialny, który zintegrowano z najnowszym panelem iDrive. Na rynku wciąż nie ma lepszego rozwiązania. Poważnie. I wiecie co? Nic nie wskazuje na to, by ktoś w najbliższych latach wymyślił lepszy system. Wszyscy zmierzają w stronę samego „dotyku”, co nie jest ani ergonomiczne, ani estetyczne. Zachowanie fizycznych przycisków i pokręteł jest dziś, jak złoto, którego nie warto się pozbywać.

Co równie istotne, producent nie zapomniał o niezależnym panelu klimatyzacji z niewielkim wyświetlaczem. Prosto, klasycznie i wygodnie. Jakość materiałów? Bardzo przyzwoita. Nawet po panelach drzwiowych widać, że BMW 128ti jest dopracowane. A czego zabrakło? Wydaje się, że niektórzy ucieszyliby się z nieco bardziej zaawansowanego podświetlenia nastrojowego. To jednak rzecz gustu, a nie wada sama w sobie. Warto dodać, że w kabinie zastosowano też praktyczne rozwiązania (duże kieszenie, schowki, wnęki, cup holdery, ładowarkę indukcyjną, złącza USB).

Fotele BMW Serii 1
Przednie fotele osadzono nisko. Z tyłu zmieszczą się dwie osoby średniego wzrostu

Fotele osadzono bardzo nisko, co spodoba się kierowcom żądnym sportowych wrażeń. Ich zakres regulacji jest duży. Bardzo dobrze, że zastosowano przedłużane siedzisko. Wydaje się ono płaskie, ale w praktyce dobrze podpiera uda. Drugi rząd nie oferuje już takie stabilności, ale przestrzeni wystarczy dla dwóch dorosłych osób średniego wzrostu. Długonodzy muszą jednak liczyć się z plastikowym, twardym obiciem przednich oparć. Plusy za dysze nawiewu i złącza do ładowania urządzeń mobilnych.

BMW serii 1 - bagażnik
Bagażnik oferuje 380 litrów pojemności

Mimo sportowego usposobienia, samochód oferuje wystarczający zakres walorów użytkowych. Bagażnik ma pojemność 380 litrów i bez problemu zmieszczą się do niego dwie, a może nawet trzy duże walizki. Otwór załadunkowy nie ma rekordowej wielkości, ale za to można położyć oparcia kanapy dzielone na trzy części. Pochwała należy się także za dobre wykończenie, dodatkowe mocowania, haczyki i wnękę z siatką.

BMW 128ti – dane techniczne

Przejdźmy do kluczowego wątku. Układ napędowy w niczym nie przypomina Serii 1 poprzedniej generacji. Prawdę mówiąc, nie było bezpośredniego odpowiednika BMW 128ti, ale sama koncepcja szybkiego hatchbacka jest dostępna od lat we flocie bawarskiego producenta. W tym przypadku użytkownik ma do dyspozycji dwulitrowy, doładowany silnik benzynowy, który potrafi generować 265 koni mechanicznych400 niutonometrów. Całkiem sporo.

BMW 128ti - silnik
Dwulitrowy silnik generuje 265 koni mechanicznych

Przenoszeniem tego godnego potencjału zajmuje się ośmiobiegowa przekładnia automatyczna. Osiągi? Bardzo przyzwoite. Sprint do setki zajmuje 6,1 sekundy, a prędkość maksymalna sięga 250 km/h. Trudno oczekiwać lepszych rezultatów, skoro na klapie nie widnieje znaczek „M”. Pozytywnym zaskoczeniem było zużycie paliwa. W cyklu mieszanym udało się osiągnąć 8,2 litra bez żadnych ekonomicznych sztuczek podczas jazdy.

BMW 128ti – dane techniczne:

  • Maksymalna moc: 265 koni mechanicznych
  • Maksymalny moment obrotowy: 400 niutonometrów
  • Skrzynia: Ośmiobiegowa, automatyczna
  • Napęd: FWD
  • 0-100 km/h: 6,1 sekundy
  • Prędkość maksymalna: 250 km/h
  • Średnie zużycie paliwa: 8,2 litra w cyklu mieszanym

Dopiero teraz wspominam o napędzie, bo należy mu się osobny akapit. Cała moc kierowana jest na koła przednie. To pierwszy przednionapędowy hot hatch BMW w historii. Czy to oznacza, że czegoś mu brakuje? Teoretycznie nie, bo jest nieźle wyważony, jak na FWD, a przy tym posiada sportowy układ kierowniczy, wydajne zawieszenie, wzmocnione hamulce i mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu typu TorSen.

Wrażenia z jazdy BMW 128ti

I tu docieramy do sedna sprawy. BMW 128ti prowadzi się bardzo dobrze, jest przewidywalne oraz naprawdę sprawne w zakrętach. Niewątpliwie za jego kierownicą można poczuć się pewnie. Po przesiadce z tylnonapędowego wariantu poprzedniej generacji, brakuje mi jednak pierwiastka inności. Samochód jest rzeczywiście bardzo dobrze zestrojony, ale to jeden z kilku hot hatchy FWD, na które warto zwrócić uwagę. Gdyby kiedyś nie było RWD, to pewnie nie kręciłbym nosem. Trudno bowiem zapomnieć o przeszłości, skoro była naprawdę zacna.

BMW 128ti - profil
Samochód zachowuje stabilność nawet podczas gwałtownych zmian toru jazdy

Skoro bawarski hot hatch jest bardzo dobry tam, gdzie powinien, postanowiłem poszukać zalet, które trudno uznać za oczywiste. I znalazłem. Przy zdolnościach porównywalnych do innych kompaktowych sportowców z FWD, nadaje się jako „daily car” – znacznie lepiej od większości. To zasługa wspomnianego już zawieszenia, które nie tylko trzyma nadwozie w ryzach, ale też radzi sobie z tłumieniem nierówności. Poza tym, na komfort wpływa skuteczne wyciszenie. Niektórzy wolą, jak hot hatche „krzyczą”, ale na dłuższych dystansach jest to po prostu męczące.

BMW 128ti opinie
Układ napędowy zapewnia świetne osiągi i wysoką wydajność

Układ napędowy ma dużo wigoru, a przy tym utrzymuje wysoką kulturę pracy. Nie mam do czego się przyczepić. Bardzo dobrą robotę wykonuje skrzynia, która jest płynna, szybka i znakomicie zestopniowana. Inżynierowie BMW doskonale wiedzieli, co zrobić, by znaleźć najlepsze ustawienie. Podczas normalnej jazdy, biegi zmieniane są niezauważalnie. Jeżeli natomiast chcemy pobawić się łopatkami pokonując tor, tempo ich działania nie popsuje nam frajdy. Fajnie.

Ile kosztuje BMW 128ti?

BMW 128ti to wydatek 182 300 złotych w podstawie. Dużo? I tak, i nie. Za odmianę M135i xDrive (tak, z napędem na obie osie) trzeba zapłacić 20 500 złotych więcej. Pamiętajmy jednak, że te 306 koni w mocniejszej konfiguracji dalej pochodzi z dwulitrowego, czterocylindrowego silnika. Trudno więc mówić o rewolucji, choć na pewno dynamika jest wyraźnie lepsza. Przy dzisiejszych standardach jazdy w Polsce należy jednak dobrze przemyśleć, która wersja będzie rzeczywiście lepsza dla nas samych.

BMW 1 hot hatch
Ceny 128ti startują od 182 300 złotych

Polubiłem ten samochód, ponieważ jest dopracowany i skuteczny. Nie ma w sobie pierwiastka „M”, ale nie o to chodziło samym inżynierom. BMW 128ti to szybki, całkiem wygodny kompakt, który bez problemu sprawdzi się podczas codziennej eksploatacji. Jeżeli ktoś potrzebuje więcej emocji, musi jednak sięgnąć głębiej do kieszeni i postawić na topową „Jedynkę”.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Renault Avantime test łosia

Renault Avantime w teście łosia. Wyprzedziło swoje czasy, ale czy dobrze skręca? (wideo)

Nowe Suzuki S-Cross

Suzuki S-Cross 2022 przyłapane bez kamuflażu. Następca SX4 wygląda całkiem nieźle