Suzuki Ignis 1.2 DualJet 4WD Elegance - Inny gatunek | NaMasce

Suzuki Ignis 1.2 DualJet 4WD Elegance – Inny gatunek

0

Rynek motoryzacyjny rozwija się w bardzo szybkim tempie. Istnieje już naprawdę wiele segmentów wypełniających kolejne nisze. Wybór jest więc ogromny. Są jednak takie samochody, które trudno wpisać do jakiejkolwiek grupy. I świetnym tego przykładem może być Ignis – niewielki, choć dzielny model japońskiej marki.

Karoseria
Tej sylwetki nie da się pomylić z żadną inną. Wąskie, pudełkowate nadwozie z charakterystycznym „garbem” i wyraźnie zaznaczonymi błotnikami rzuca się w oczy skuteczniej, niż wiele droższych aut. Ma to swój urok oraz uzasadnienie praktyczne. Pas przedni to krótka maska, kafelkowe reflektory i szeroki grill. Z kolei tylną część karoserii tworzą wyraźnie pochylona szyba, lampy zachodzące na klapę i zderzak z plastikową osłoną. Nie zabrakło również relingów dachowych, czarnych felg i atrakcyjnej okleiny.

Wnętrze
W kabinie jest kolorowo i przyjemnie. Tworzywa, z których został wykonany kokpit są twarde, ale solidnie spasowane i łatwe do wyczyszczenia. Sam projekt prezentuje się ciekawie i nie można mu zarzucić zbyt wiele pod kątem ergonomii – poza przyciskami od komputera pokładowego, które umieszczono po lewej stronie zegarów, a nie na kierownicy. Na konsoli centralnej znajdziemy dotykowy ekran multimedialny znany z większych modeli Suzuki. Jest prosty w obsłudze i czytelny. Ta druga cecha określa także prosty zestaw wskaźników. Co ważne, we wnętrzu wygospodarowano miejsca na duże kieszenie, schowki i półki, dlatego nie ma problemów z rozmieszczeniem wszelakich przedmiotów.

Fotele nie są tak przepastne, jak w dużych SUV-ach, ale osoby średniego wzrostu powinny się zmieścić bez kłopotów. Przydałyby się jednak dłuższe siedziska i lepsze podparcie boczne. Z drugiej strony, nie jest to auto sportowe, dlatego trudno oczekiwać „kubełków”. W drugim rzędzie jest zaskakująco dużo miejsca – zarówno na nogi, jak i głowy. Pod tym względem japońskie auto przebija wielu graczy segmentu B i zbliża się do kompaktów. Pozytywna niespodzianka.

Odbija się to na bagażniku, którego bazowa pojemność to ok. 260 litrów. Nie jest to rekord, ale dwie większe torby powinny się zmieścić. Warto dodać, że tylna kanapa jest symetrycznie dzielona, co umożliwia przewiezienie większych rzeczy. Plus należy się za całkiem spory otwór załadunkowy. Próg jednak mógłby zostać poprowadzony nieco niżej.

Technologia
Suzuki nie daje zbyt dużego wyboru jednostek napędowych. Wszystko kręci się wokół klasycznego benzyniaka i tzw. miękkiej hybrydy. W tym przypadku mamy do czynienia z tym pierwszym wariantem. To silnik DualJet o pojemności 1,2 litra rozwijający 90 KM (przy 6000 obr./min.) i 120 Nm (przy 4400 obr./min.). Współpracuje z nim 5-biegowa przekładnia manualna, która może przekazywać moc na obie osie. Osiągi nie są oszałamiające, ale można je uznać za akceptowalne. Sprint do pierwszej setki zajmuje bowiem 11,9 sekundy, a przyspieszanie kończy się dopiero przy 165 km/h. Lepsze rezultaty nie są potrzebne w polskich warunkach. Bardzo dobrze wypada natomiast zużycie paliwa. Średnia z testu wyniosła 6,2 litra, co jest naprawdę rozsądnym wynikiem. Warto dodać, że różnica między minimalnym a maksymalnym spalaniem jest tu niewielka, co spodoba się kierowcom stawiającym na ekonomiczną jazdę.

Wrażenia z jazdy
Ignis nie został stworzony do dynamicznego pokonywania zakrętów i bicia rekordów na odcinkach specjalnych. Mimo tego, całkiem nieźle radzi sobie przy wyższych prędkościach. Układ kierowniczy jest miękki, jednakże umożliwia akceptowalny poziom komunikacji z kierowcą. Z kolei zawieszenie pozwala na przechyły nadwozia, ale za to całkiem przyzwoicie tłumi nierówności, co jest nietypowe dla konstrukcji o tak niewielkim rozstawie osi. Poprawiłbym jedynie wyciszenie, które mogłoby oferować nieco lepsze warunki na autostradach.

Ogromną zaletą prezentowanego Suzuki są gabaryty. Samochód jest niewielki i ma krótkie zwisy, dlatego manewrowanie nim to czysta przyjemność. Widoczność na wszystkie strony jest świetna i naprawdę trzeba „postarać się”, by czegoś nie zauważyć i uszkodzić lakier. Zwrotność też zasługuje na piątkę z plusem – średnica zawracania to skromne 9,4 metra. Warto dodać, że nad bezpieczeństwem podróżnych czuwają nowoczesne systemy, wśród których znajdują się asystenci pasa ruchu i ostrzegania przed kolizją.

Czy Ignis ma potencjał pojazdu terenowego? Niezupełnie. To jednak nie oznacza, że nie można nim zjechać z asfaltu. Wręcz przeciwnie. Wspomniane wyżej krótkie zwisy, a także prześwit wynoszący aż 18 cm ułatwiają jazdę po leśnych duktach. W aucie zastosowano układ oparty na sprzęgle międzyosiowym lepkościowym. W praktyce oznacza to przenoszenie potencjału na przednie koła, a gdy stracą one przyczepność dołączana jest tylna oś. Uzupełnieniem tego jest GRIP CONTROL dostosowujący pracę ESP oraz system wspomagający zjazdy ze stromych wzniesień.

Okiem przedsiębiorcy
Ile kosztuje ten model? Ceny startują od 52 100 zł za egzemplarz w prezentowanej konfiguracji silnikowej, tyle że bez napędu na obie osie i w podstawowej wersji (Comfort). Z kolei testowana sztuka posiadająca 4WD i topowe wyposażenie (Elegance) kosztuje 71 100 zł. Co ciekawe, tyle samo trzeba wydać na miękką hybrydę (tak samo skonfigurowaną). Wybór zależy więc od indywidualnych upodobań.

Suzuki jest jedną z nielicznych marek w Polsce, która interesuje przede wszystkim klientów indywidualnych. Właśnie dla nich oferowany jest kredyt z wpłatą własną od 0% wartości pojazdu i umową do nawet 96 miesięcy. Dla firm przygotowano natomiast leasing z opłatą wstępną od 0% i wartością końcową od 1% do 38%. Warto dodać, że szczegóły dostosowywane są indywidualnie, dlatego warto udać się do dealerów i przedstawić własne możliwości.

Podsumowanie
Ignis jest bardzo nietypową propozycją. Łączy cechy praktycznego auta miejskiego (niczym kei car) ze zdolnościami SUV-a. Świetnie czuje się więc w zatłoczonej okolicy, ale też bez problemu poradzi sobie poza asfaltem. Może być bardzo ciekawą alternatywą dla zwykłych przedstawicieli segmentu B.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

8.0 8.0

Ignis jest bardzo nietypową propozycją. Łączy cechy praktycznego auta miejskiego (niczym kei car) ze zdolnościami SUV-a. Świetnie czuje się więc w zatłoczonej okolicy, ale też bez problemu poradzi sobie poza asfaltem. Może być bardzo ciekawą alternatywą dla zwykłych przedstawicieli segmentu B. 

  • 8.0
Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Skomentuj artykuł