Kia Carens 1.6 GDI L - dobrze skalkulowany - NaMasce

Kia Carens 1.6 GDI L – dobrze skalkulowany

0

Carens to propozycja Kii na auto rodzinne w średnim rozmiarze. W 2013 roku na polskie drogi wjechała IV generacja tego auta. Nowy Carens jest przestronny, nieźle wyposażony i ma atrakcyjny wygląd.

 

Z zewnątrz…
Wcale bym się nie zdziwił, gdyby Carens nazywał się Grand Cee’d. I nie jest to wcale przytyk. Auto jest bardzo podobne do swojego kompaktowego kuzyna. Powiem więcej, jestem bardziej niż pewny, że paluszki (po same łokcie) maczał w tworzeniu Carensa sam Peter Schreyer, niegdyś nadworny projektant Audi, a dziś właśnie Kia Motors. Pewnie dzięki taki koneksjom z Cee’dem, Carens IV generacji wygląda bardzo dobrze. Największą bolączką minivanów zazwyczaj jest ich wygląd. Auta z tego segmentu są równie finezyjne jak młotek. I wyglądają jak pudełko na kołach. Pierwsze zaskoczenie jest takie, że Carens wcale nie wygląda pudełkowato. W mojej opinii, ma zgrabne i całkiem urodziwe nadwozie. Sporo designerskich smaczków jak imponujący grill, finezyjne przetłoczenia na nadwoziu i kilka gustownie dobranych elementów chromowanych.

 

Bardzo ciekawa jest linia boczna auta. I wydawać by się mogło, że nic nowego w tym temacie wymyślić się nie da… Owszem, przed oczami widnieją typowe dla vana 2 bryły, ale pięknie stonowana, schodząca ku dołowi lina dachu czy ostro nachylona przednia szyba robią świetne wrażenie. Lekkości nadaje też dużo przeszkleń i podkreślona chromowaną listwą, ładnie wystylizowana linia bocznych okien.

 

Tył też jest niczego sobie. Duże, ładnie wkomponowane w nadwozie lampy, nieco chromowanych detali, dwa kolory, w tym szary, matowy plastik pod zderzakiem. Nic dodać, nic ująć.

 

… i w środku
W porównaniu z modelem poprzedniej generacji, nowy Carens jest nieco mniejszy z zewnątrz, ale… przestronniejszy w środku. Żadne czary. Po prostu rozstaw osi jest o 5 cm dłuższy. Docenimy to szczególnie na tylnej kanapie. Jest miejsce na głowę, nogi i całą resztę. Za tylną kanapą też jest sporo miejsca. Płaska podłoga to plus dla przestrzeni bagażowej. Zresztą, w przedziale towarowym można sporo upchać. Sporo bo prawie 540 litrów lub… dwóch dodatkowych pasażerów. Ale owe dwa dodatkowe miejsca tak naprawdę są tylko i wyłącznie awaryjne! I tylko na krótki dystans. Podróżowanie na wczasy w takiej konfiguracji jest równie logiczne, co próba czerpania wody durszlakiem.

 

Gdyby ktoś kazał mi w jednym zdaniu spointować wnętrze Carensa, powiedziałbym, że auto zapewnia zaskakująco dużo miejsca i funkcjonalnie rozplanowane, ergonomicznie wnętrze. Ale jest w tej beczce miodu i nieco dziegciu. Designersko, wnętrze wygląda porządnie. Jest „poukładane”, tylko… nudne i mało oryginalne. Dziwne, bo poskładane z tych samych elementów kabina Cee’da jest sporo ciekawsza. Jedynym rozjaśniającym szare wnętrze auta elementem jest… wyświetlacz systemu audio i nawigacji.

 

Dwa łyki arytmetyki
Kia Carens od końca do końca zderzaka mierzy 4545 mm, ma 1820 mm szerokości i 1650 mm wysokości. Rozstaw osi wynosi 2570 mm. Na „pusto” Carens waży 1385 kg i jest homologowany do ciągnięcia ważącej aż 1350 kg przyczepy (z hamulcem). Pojemność przy złożonej tylnej kanapie wynosi 1650 litrów.

 

Technologia
Testowane auto napędzał znany już z innych modeli tej marki 1,6-litrowy motor z bezpośrednim wtryskiem paliwa – GDI. Według katalogu powinniśmy rozpędzić auto do 185 km/h. Udało się, choć nie bez trudu. Nie powala też przyspieszenie – 11,3 sek. od 0 do 100 km/h to wynik z dolnej strefy stanów niskich…

 

135 nominalnych koni nieźle wkręca się na obroty, ale tylko wtedy, kiedy mamy owych obrotów ponad 5 tys. Zresztą, pełna moc jest dostępna dopiero przy 6300 obrotach. A 165 Nm momentu, od 4850 obrotów. I o ile w modelu Cee’d silnik 1,6 l sprawdza się nienajgorzej, o tyle w cięższym Carensie, średnio. Przy wyprzedzaniu kilkakrotnie ścierpła nam skóra na karku, a szukanie 4. biegu, kiedy vis a vis pędzi litewski TIR jest zajęciem dobrym dla ludzi pozbawionych systemu nerwowego.

 

Z przerażeniem myślałem już o wizycie w stacji paliw a tu niespodzianka. Motor, który nie miał być mistrzem ekonomii, okazał się całkiem przyjazny dla kieszeni. Według producenta auto powinno konsumować 9 litrów w ruchu miejskim, 5,6 litra na trasie i 6,8 litra średnio. I jeżeli częściej ruszamy głową, niż pedałem gazu, do tych wyników uda się zbliżyć. Tym razem postanowiłem nie bawić się w ecodriving i osiągnąłem spalanie na poziomie 7,4 litra w cyklu mieszanym, około 10-11 litrów w ruchu miejskim i 6,8 litra w trasie. W sumie, dobrze, choć w mieście silnik 1,6 GDI potrafił niestety „pociągnąć” znacznie więcej niż zakłada producent. Fakt, to tylko litr czy dwa więcej, ale… czas najwyższy „uturbić” motor, dodać mu kilka „niutków” i obniżyć spalanie.

 

Na spore uznanie zasługuje skrzynia biegów. Ja trafiłem na 6-przełożeniowego manuala. Skrzynię zestopniowano lepiej niż dobrze. Pracuje lekko i precyzyjnie i jak może, tak pomaga kierowcy w pełnym dysponowaniu owymi 135 końmi.

 

Wrażenia z jazdy
Jak jeździ koreańskie rodzinne auto? Całkiem fajnie. Choć ma też kilka narowów. O silniku pisałem wcześniej. Jest jeszcze układ kierowniczy. Otóż, auto prowadzi się lekko! Może nawet zbyt lekko. Powiem szczerze, układu kierowniczego nie udało mi się wyczuć aż do końca tygodniowego testu. O ile w mieście owa lekkość prowadzenia to zaleta, o tyle w trasie, jakby już nie do końca. Być może jest to tylko kwestia przyzwyczajenia.

 

Zawieszenie auta jest standardowe – z przodu kolumny MacPhersona, z tyłu z kolei – belka skrętna. Nie jest to najnowsze rozwiązanie, ale w Carensie sprawdza się lepiej niż dobrze. Jakość amortyzacji jest naprawdę dobra. Do wnętrza auta nie dochodzą odgłosy pracy „amorów” i sprężyn. Auto nie dobija na dołkach. Gdyby jeszcze układ kierowniczy był twardszy, byłaby perfekcja. A tak, jest tylko bardzo dobrze…

 

Okiem przedsiębiorcy
Kia Carens to bardzo ciekawa propozycja dla biznesu. Z racji dobrego stosunku ceny do jakości czy też właściwości użytkowych, jest wprost predestynowana dla małych i średnich firm. Przez cały tydzień, jako auto firmowe. W weekend? Dla rodziny. Cena zakupu w zależności od wersji waha się od 66,9 tys. do około 100 tys. złotych. Testowany egzemplarz kosztował 82 tys. zł. I jest to cena z gatunku bardzo umiarkowanych. Za te pieniądze dostajemy ładne, dobrze wyposażone, nieźle jeżdżące i nowoczesne auto.

 

Zakup można sfinansować poprzez KIA Finance. Możliwości jest kilka. Po pierwsze kredyt. Są 3 rodzaje: 50/50, 3×33% i kredyt z ostatnią ratą balonową. Okres kredytowania może trwać od 6 do 48 miesięcy, a w zależności od rodzaju kredytu wysokość wpłaty własnej – od 0% do 68%.

 

W przypadku leasingu, okres umowy wynosi od 24 do 60 miesięcy, a wkład własny od 0%. Kia proponuje też na wybrane modele leasing konsumencki lub coraz modniejszy wynajem długoterminowy. Auta Kia objęte są 7-letnią gwarancją podstawową, a także 12-letnią gwarancją na perforację blach i 2-letnią na powłokę lakierniczą.

 

Podsumowanie
Kia Carens to przestronny, rodzinny, dobrze zaprojektowany samochód. Ma jednak kilka plusów ujemnych. Pierwszy z nich to motor. Szkoda, że KIA nie zdecydowała się na doładowanie tej jednostki. To rozwiązałoby problem dynamiki i spalania. Inna sprawa, że to pewnie podniosłoby cenę. A tak, dostajemy za rozsądne pieniądze dobrze wyposażone, ładne i wygodne auto z długą gwarancję. Moim zdaniem wystarczy…

 

Tekst i zdjęcia: Artur Balwisz

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

Skomentuj artykuł