w ,

Jeep Wrangler 3.6 V6 Rubicon – po prostu legenda

Jeżeli wsiadając do tego auta spodziewacie się luksusu jak w Grand Cherokee, albo przynajmniej komfortu jak w Cherokee, to? chyba nie trafiliście z wyborem. Jeep Wrangler Rubicon jest równie finezyjny jak topór drwala i aerodynamiczny, jak stodoła. Ale u każdego fana motoryzacji wywołuje żywsze bicie serca. Jak każda legenda.

Z zewnątrz?
Jeep Wrangler to jedna z prawdziwych i nieśmiertelnych legend motoryzacji. Jego starsi bracia ?obskoczyli? wszystkie konflikty od lat 40., kiedy to jeszcze nazywał się Bantam/Willys/Jeep. ?Pod kapelusz? trafił zaraz po wojnie, w 1945 roku. Od tamtej pory? niewiele się zmienił. Fani marki żartują, że Jeep to taki VW Golf, tyle że? bardziej! No tak, ale to akurat taki pojazd, którego ulepszyć za bardzo się nie da. Owszem, nowy silnik, kilka ułatwiających życie ?bajerów? i tyle. Jeep Wrangler zawsze pozostanie taki sam. I nikt od niego zmian, a już na pewno rewolucyjnych, nie oczekuje.

 

Wranglera możemy użytkować z dachem miękkim lub hardtopem. Wersja pośrednia, to coś w rodzaju nadwozia targa, czyli ze zdejmowanymi panelami nad głową kierowcy i pasażera. Dla wygody w testowym aucie dach miękki jeździł z nami w bagażniku. Wystarczyło tylko ściągnąć hardtop aby cieszyć się niebem lub kultowym, brezentowym dachem nad głową.

 

Rubicon, czyli ta najbardziej zadziorna i terenowa wersja mierzy 4223 mm długości, 1873 mm szerokości i 1825 mm wysokości. O jego właściwościach terenowych decyduje jednak kilka innych cyferek. Kąt natarcia wynosi 38,1 stopnia, zejścia 31,3, a rampowy 26 stopni. Prześwit auta ma 259,1 mm.

 

? i w środku
Sporym zaskoczeniem było wnętrze pojazdu. Fakt, trafiliśmy na model rocznicowy o czym przypominały tabliczki z napisem ?10 Th Anniversary?. A więc z okazji 10-lecia, auto doposażono w czerwone skórzane fotele. Nieco mniej siermiężnie wyglądał też kokpit. Ale to już bardziej zasługa Fiata i jego stylistów, gdyż jak wiadomo, Jeep jest teraz częścią koncernu z Turynu. Poza tym, auto jest takie, jak jego poprzednicy ? proste, surowe i bezkompromisowe. Przejawy luksusu? A i owszem, wygodne fotele, klimatyzacja, 5-stopniowa skrzynia automatyczna , wielofunkcyjna kierownica i kilka ozdobnych paneli.

 

Wnętrze, które sprawia wrażenie lekko klaustrofobicznego, tak naprawdę jest wygodne dla 4 osób. I w takiej konfiguracji da się podróżować. Z tym że z niewielkim bagażem. Przestrzeń ładunkowa, dodatkowo nieco ograniczona miękkim dachem to zaledwie 142 litry. Dopiero po złożeniu foteli uzyskujemy akceptowalne 714 litrów do linii oparć foteli.

 

Nieco karkołomne jest tez zajmowanie tylnych miejsc. Ale, kiedy już wejdziemy, jest naprawdę wygodnie. Auto, pomimo terenowego genotypu, nie jest uciążliwie w normalnej eksploatacji.

 

Technologia
Silnik V6 o pojemności 3,6 litra i mocy 285 KM jest prosty niczym filozofia życia przeciętnego mieszkańca USA i odporny niczym czołg T34. Że mało finezyjny? No i dobrze. Wszak w środku lasu nie znajdziemy wyspecjalizowanego serwisu z komputerem do naprawy naszego cacuszka ze ślicznym lakierkiem i chromowanymi bajerkami. To auto po prostu jedzie wszędzie tam, gdzie chce kierowca. To jest jego główne zadanie. I z tego zadania wywiązuje się perfekcyjnie. Także dlatego, że 285 KM daje 347 Nm. momentu obrotowego już od 4300 obrotów. Byle błotko, piaseczek czy drzewko tej potęgi nie zatrzyma.

 

Jeep Wrangler Rubicon jest wyposażony w przednie zawieszene ze sztywną osią DANA 44 o podwyższonej wytrzymałości z 5 punktami mocowania z wahaczami wzdłużnymi, sprężynami śrubowymi i drążkiem stabilizatora. Pięć punktów mocowania przyczynia się do precyzyjnego prowadzenia osi bez niepotrzebnych wstrząsów. W wersji Rubicon, na najtrudniejszych szlakach terenowych, jest możliwość włączenia elektronicznie rozłączanego stabilizatora (ASBS), który rozłącza połączenia stabilizatora pomiędzy kołami osi przedniej aby pozwolić każdemu kołu reagować osobno niezależnie od sił, którym jest poddawane, zapewniając maksymalną elastyczność zawieszenia.

 

Rubicona wyposażono w 2-biegową skrzynię rozdzielczą Off-Road Rock-Trac. Skrzynia rozdzielcza została zaprojektowana specjalnie, aby sprostać wymaganiom ekstremalnej jazdy terenowej. Zarówno standardowy system napędu Command-Trac jak i system napędu Rock-Trac posiadają 3 tryby napędu: 2H – 100% momentu obrotowego trafia na oś tylną, 4H – moment obrotowy przekazywany w stałej proporcji 50/50 na przednią i tylną oś (ten tryb może być stosowany wyłącznie na nawierzchniach o niskiej przyczepności umożliwiających poślizg kół) oraz 4LO – moment obrotowy wychodzący ze skrzyni biegów jest dodatkowo multiplikowany w skrzyni rozdzielczej (4 razy w przypadku systemu napędu 4×4 Rock-Trac i 2,72 w przypadku standardowego systemu napędu 4×4 Command-Trac). Tego przełożenia używamy wyłącznie w terenie o bardzo niskiej przyczepności. .

 

Wrażenia z jazdy
Ulubionym żywiołem Rubicona jest teren. I w terenie spisuje się wybornie. Wydaje się, że nie ma przeszkody, która mogłaby auto zatrzymać. Bezstresową jazdę w każdym terenie ułatwiają specjalne, bardzo trwałe progi mocowane do nadwozia. Stalowe osłony zbiornika paliwa, skrzynki rozdzielczej i miski olejowej automatycznej skrzyni biegów chronią spód auta przed uderzeniami kamieni i skał. Tak, auto w terenie sprawdza się idealnie. W codziennej, konwencjonalnej eksploatacji, niewiele gorzej. Owszem, jest twarde, ale akceptowalnie. Za to w mieście daje takie atuty jak doskonała widoczność ze sporej wysokości i właściwości trakcyjne. Innymi słowy, nie ma krawężnika, na który Jeep nie wjedzie.

 

Prawie 300-konny silnik benzynowy zapewnia lepiej niż niezłe przyspieszenie i prędkość. I, wbrew pozorom, wcale nie jest studnią bez dna. Oczywiście, sporo zależy od techniki jazdy, ale w redakcyjnym teście 70-litrowy zbiornik wystarczył na 700 kilometrów. W tym, na próby terenowe. Daje to naprawdę niezłe 10 litrów na 100 km.

 

Okiem przedsiębiorcy
Jeep Wrangler Rubicon to auto dobre do ciągnięcia sporej przyczepy, ale też i na co dzień, do miasta. Idealne za to tam gdzie sołtys zwinął asfalt albo nie dotarło jeszcze błogosławieństwo tzw. ?schetynówek?. Nie odbiega ceną od konkurencji. W wersji z silnikiem benzynowym V6 kosztuje od 157 tys. złotych. Wersja ?rocznicowa? jest wyceniona na około 180 tys. Jak sfinansować zakup? Poza gotówką, poprzez usługi finansowe Fiat Bank i Fiat Leasing.

 

W ofercie Fiat Bank finansowanie jest możliwe nawet bez wpłaty własnej. Dodatkowo Klient ma możliwość finansowania: ubezpieczenia spłaty kredytu, ubezpieczenia GAP, ubezpieczeń komunikacyjnych, wyposażenia dodatkowego samochodu, opłaty przygotowawczej i pakietu przeglądów okresowych.

 

FGA oferuje też leasing operacyjny na okres od 23 do 59 miesięcy z minimalnym czynszem inicjalnym już od 0%. W FGA Leasing istnieje możliwość wliczenia ubezpieczenia samochodu w miesięczne raty leasingowe. W każdym momencie trwania umowy Klient może przełożyć miesięczną spłatę raty leasingowej bez ponoszenia żadnych dodatkowych kosztów. Rata zostaje przesunięta na koniec okresu leasingowania.

 

Podsumowanie
Wiele legend się zdewaluowało. Ta, nie tylko się ostała, ale teraźniejszość wciąż dopisuje do niej ciąg dalszy, który, miejmy nadzieję, nadal będzie następował?

 

Tekst i zdjęcia: Artur Balwisz

 

Napisane przez Rafał Łakus

Jeden komentarz

Dodaj odpowiedź
  1. Witam Panie Arturze,
    Ciekawy, wartościowy merytorycznie i fajny tekst.
    Zastanawiam się poważnie z żoną nad zakupem Wranglera unlimited 3,6.
    Super, że realnie widzi pan używanie Wranglera na co dzień.

    Może jakiś tekst z prób auta w terenie?
    Pozdrawiam, Marcin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Anka Ratajczak w Galerii Pusta

Seat Alhambra 2.0 TDI CR 4Drive – porozmawiajmy o dzieciach…