w

Grand Prix Turcji 2021: Bottas wygrał, Verstappen drugi. Hamilton poza podium

Grand Prix Turcji 2021: Bottas wygrał, Verstappen drugi. Hamilton poza podium

Kolejny wyścig Formuły 1 przybliżył nas do końca tegorocznego sezonu. Nie obyło się bez dużych emocji.

Deszczowa aura zdecydowanie wpłynęła na przebieg dzisiejszych zmagań. Na szczęście nie było na tyle mokro, by Grand Prix Turcji 2021 nie mogło się odbyć. Już pierwszy zakręt zwiastował bardzo wiele zdarzeń.

Przypomnijmy, że Hamilton startował z połowy stawki. Na czele zaczynał Bottas, który miał za sobą Verstappena liczącego na zwycięstwo. Z końca startował natomiast Sainz, co zwiastowało pogoń za czołówką.

Mocny początek

Świetnie ruszyli Bottas i Verstappen. Alonso na pierwszym łuku zderzył się z Gasly’m i obrócił wokół własnej osi. Na szczęście pozostał w stawce. Musiał jednak przebijać się z końcówki (stracił jedenaście pozycji). Latifi również popełnił błąd i spadł na sam koniec.

Tymczasem Hamilton walczył z Tsunodą o ósmą pozycję. Brytyjczyk zdołał już wyprzedzić Vettela. Na przetasowaniach zyskali kierowcy Alfa Romeo Racing Orlen, którzy już na drugim okrążeniu jechali na pozycjach 12. i 13.

Verstappen utrzymywał się za Bottasem, ale różnice w potencjale maszyn nie ułatwiały zadania Holendrowi. Dobry start Fina też uniemożliwił mu zdobycie pozycji lidera. Miał jednak niewielką stratę. Leclerc trzymał się kilka sekund za nimi. Dalej jechali Perez i Gasly. Ten drugi czekał na decyzję sędziów po kontakcie z Alonso. Hiszpan był też rozpatrywany w kontekście innego zdarzenia – kolizji z Schumacherem. Wyścig nie zaczął się za dobrze dla Alpine. Na tym etapie wyścigu, Ocon zajmował jedenastą lokatę.

Sainz zaczął się przebijać. Na siódmym okrążeniu był już przed Raikkonenem i jechał jako czternasty. Zaskakująco dobrze radził sobie Tsunoda, który cały czas utrzymywał za sobą Hamitona i jechał na dziewiątej pozycji. Dopiero ósme okrążenie pozwolił Hamiltonowi wyprzedzić Japończyka. Tymczasem Sainz był już dwunasty.

W końcu pojawił się werdykt sędziowski na temat kolizji Gasly’ego z Alonso. Ten pierwszy otrzymał pięć sekund kary. Co ciekawe, Alonso otrzymał taką samą karę za zderzenie z Schumacherem.

Po dziesiątym okrążeniu

Hamilton był już szósty na dwunastym okrążeniu i wyznaczył rekord okrążenia. Tracił do lidera około 18 sekund, co nie było dużą stratą biorąc pod uwagę dystans, jaki kierowcy mieli przed sobą. Brytyjczyk musiał utrzymywać tempo, by odnieść oczekiwany sukces. Przed nim jechali Gasly i Perez. W interesie obu było wstrzymywanie Hamiltona (Horner patrzy!). Na czternastym kółku doszło do delikatnego kontaktu Sainza z Vettelem. Kierowca Ferrari wpadł w delikatny poślizg. Obyło się jednak bez większych strat. Hamilton wyprzedził natomiast Gasly’ego i jechał już piąty.

Cała stawka korzystała z opon deszczowych. Fragmenty toru zaczęły przesychać, ale było jeszcze za wcześnie, by decydować się na miękką mieszankę. Strategie związane z ogumieniem mogły odegrać kluczową rolę. w tym wyścigu.

Na czele nie było zmian. Bottas przewodził i miał za sobą Verstappena ze stratą 3,5 sekundy. Trzeci był Leclerc, który jechał 5 sekund za liderem. Czwarte miejsce zajmował Perez, za którym znajdował się Hamilton.

Dwadzieścia kółek za nami

Sytuacja zaczęła się klarować. Verstappen wyznaczył rekord okrążenia i delikatnie zmniejszał stratę do Bottasa. Pierwsza piątka jechała jednak bez zmian. Szósty był Gasly, który jechał przed Norrisem, Strollem, Sainzem i Tsunodą. Najlepiej spisywał się kierowca Ferrari, który stopniowo zyskiwał pozycję. Widać, że włoski zespół świetnie czuje się na tureckim torze w deszczowych warunkach.

Za pierwszą dziesiątką znajdowali się Vettel, Ocon, Giovinazzi, Raikkonen i Russell. Ostatnia piątka to Ricciardo, Alonso, Latifi, Mazepin i Schumacher. Dwaj początkowo wymienieni byli na miejscach, których raczej nikt z nimi nie utożsamiał przed wyścigiem.

Ricciardo był pierwszym, który zjechał do boksów. Australijczyk otrzymał komplet nowych opo deszczowych, co oznaczało, ze nawierzchnia wciąż jest bardzo mokra. Z kolei Tsunoda wpadł w poślizg i stracił kilka pozycji. Wrócił na tor dopiero na trzynastej pozycji.

Na tym etapie było już jasne, że większość kierowców zdecyduje się na jeden pit stop. Pogoda pozwalała na oszczędzanie ogumienia, dlatego było niemal pewne, że wszyscy wyjadą z alej serwisowej z nowymi kompletami opon deszczowych.

Połowa wyścigu

Sytuacja była stabilna. Bottas zajmował pierwsze miejsce i miał niemal cztery sekundy przewagi nad Verstappenem. Za Holendrem znajdował się Leclerc, którzy utrzymywał świetne tempo. Czwarty wciąż był Perez, który miał za sobą Hamiltona. Strata Brytyjczyka do lidera wciąż sięgała około 18 sekund. Czy Bottas w pewnym momencie zacznie spowalniać Verstappena? Biorąc pod uwagę jego sytuację, raczej będzie jechał dla siebie.

Mimo iż mieliśmy za sobą okrążenie 31/58, wciąż nie widać było ruchu w boksach. Wszyscy starali się wycisnąć z opon tyle, ile tylko się da. Niewykluczona była nagła zmiana strategii ze względu na pogodę i zdarzenia losowe. Konieczne było więc zminimalizowanie ryzyka popełnienia błędu strategicznego.

Perez wciąż nie ulegał presji i trzymał za sobą Hamiltona. Brytyjczyk nie dawał sobie rady z dogonieniem drugiego bolidu Red Bulla. Tym samym zmniejszał swoje szanse na walkę z pierwszą trójką. W końcu jednak musiał dojść do starcia z Perezem. Na 35. okrążeniu Hamilton znalazł się przed Meksykaninem, ale ten nie zamierzał odpuszczać i odzyskał pozycję. Spisał się naprawdę świetnie opóźniając hamowanie. To kosztowało kolejne cenne ułamki sekund.

Drugim kierowcą, który zjechał do boksu był Latifi. Kierowca Williamsa nie stracił żadnej pozycji, bo jechał tylko przed samochodami Haasa. Na tym etapie było jasne, że nie zdobędzie punktów. Za nim do boksu zjechali Tsunoda, Russell i Verstappen. Ten ostatni szybko wrócił na tor – przed Hamiltonem i Perezem. Zaczęły się przetasowania związane z wymianą opon.

Lider również zjechał do boksu. Wymiana opon obyła się bez przygód. Równie szybki pit stop zaliczył Perez. Czołówka nie popełniła więc żadnych błędów. Niestety, Vettel otrzymał złą mieszankę, która uniemożliwiała znalezienie przyczepności. Vettel wrócił więc do boksu po deszczówki. Stracił szanse na punkty przez bardzo głupi błąd.

Po 40. okrążeniu

Gasly zjechał do boksu, gdzie dostał opony i zrealizował karę. Wyjechał na tor na szóstej pozycji. Pozycję lidera zajmował natomiast Leclerc, ale miał przed sobą zjazd do boksów, podobnie jak Hamilton, który zajmował czwartą pozycję. Na tym etapie było już jasne, że o zwycięstwo powalczą Bottas z Verstappenem – jeżeli nie wydarzy się nic niezwykłego. Większą szansę miał Fin. Blisko trzeciego miejsca byli natomiast Leclerc, Perez i Hamilton.

Brytyjczyk starał się jak najdłużej pozostawać na torze na zużytych oponach, ponieważ utrzymywał dobre tempo. W stawce przesunął się także Ricciardo. Strategia i błędy innych zaowocowały przebiciem na jedenastą pozycję.

15 kółek do końca

Verstappen zgłosił problemy z kierownicą na okrążeniu 44/58. Wciąż utrzymywał jednak dobre tempo. Leclerc popełnił lekki błąd w zakręcie, ale wciąż przewodził w stawce. Co ciekawe, wyznaczył rekord okrążenia, co oznaczało, że zużyte opony spisują się dobrze na przesychającej nawierzchni. Miał jednak przed sobą pit stop, podobnie jak Hamilton jadący na czwartej pozycji. Pomiędzy nimi znajdowali się Bottas i Verstappen. Perez jechał natomiast jako piąty i czekał na to, aż dwaj kierowcy przed nim zjadą do boksów.

Bottas uporał się z kierowcą Ferrari, który chwilę później zjechał do boksu. Monakijczyk wrócił na tor na pozycji czwartej – tuż przed Perezem. To właśnie oni mieli przed sobą walkę o trzecią pozycję. Hamilton powoli tracił szanse na podium.

Na dziesięć kółek przed końcem, Verstappen tracił do Bottasa 7 sekund. Tymczasem Sainz jechał ósmy i wyznaczył rekord okrążenia, czym potwierdził świetną dyspozycję Ferrari. Dobry wyścig jechał także Gasly, który mimo kary był na wysokiej, szóstej pozycji. Za nim był Norris. Z kolei dziesiątkę zamykali Ocon i Stroll.

Hamilton zjechał do boksu i wrócił na tor jako piąty z dużą stratą. Perez awansował natomiast na trzecie miejsce na sześć kółek przed końcem – wyprzedził Leclerca. Monakijczyk miał przed sobą kierowcę Mercedesa, który nie zamierzał odpuszczać.

Finisz dla Bottasa

Fin nie oddał prowadzenia do samego końca. Jechał solidnie i nie popełnił żadnego istotnego błędu. Jako drugi dotarł na metę Verstappen, co jest dużym sukcesem. Holender nie dysponował równie skuteczną maszyną, jak Bottas, co potwierdzały treningi i kwalifikacje. Trzecie miejsce przypadło Perezowi, który w końcu znalazł się tam, gdzie powinien – za kolegą z zespołu.

Grand Prix Turcji 2021 – wyniki:

  1. Bottas
  2. Verstappen
  3. Perez
  4. Leclerc
  5. Hamilton
  6. Gasly
  7. Norris
  8. Sainz
  9. Stroll
  10. Ocon
  11. Giovinazzi
  12. Raikkonen
  13. Ricciardo
  14. Tsunoda
  15. Russell
  16. Alonso
  17. Latifi
  18. Vettel
  19. Schumacher
  20. Mazepin

Wyścig okazał się emocjonujący i raczej niewielu stawiało na taką kolejność. Pecha miał Alonso, który zaliczył obrót przez Gasly’ego i dostał karę za kolizję z Schumacherem. Ricciardo cały czas nie miał właściwego tempa, co oznacza dalsze kłopoty z adaptacją w bolidzie.

Vettel też musi zapomnieć o tym wyścigu, ponieważ błąd doboru ogumienia zmusił go do dodatkowej wizyty w boksach, która przekreśliła szanse na punkty. Nieźle spisali się kierowcy Alfa Romeo Racing Orlen, którzy zakończyli zmagania tuż za pierwszą dziesiątką.

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pakiet Maybacha

Maybach za 1200 dolarów? Chińczycy stworzyli pakiet dla Mercedesa Klasy E

Agresja drogowa na S8

Kumulacja głupoty na S8 – kierowcy Volkswagenów hamowali sobie przed maskami (wideo)