Używany: Mercedes-Benz Klasy B (2005-2011) - NaMasce

Używany: Mercedes-Benz Klasy B (2005-2011)

0

Mercedes-Benz Klasy B powstał w 2005 roku, a w 2008 przeszedł drobny lifting. Już na wstępie warto zaznaczyć, że budzi skrajnie różne emocje. Jedni go uwielbiają, a inni twierdzą, że nie zasługuje na gwiazdę zamontowaną w grillu. Tak czy inaczej, jego pierwsza generacja cieszy się na rynku wtórnym sporym zainteresowaniem. 

Powodów może być kilka. Przede wszystkim nie jest to tak drogi model, jak limuzyny marki ze Stuttgartu z podobnych lat. Poza tym, wyróżnia się praktycznością i wysoką pozycją za kierownicą, co podoba się klientom o spokojnym stylu jazdy. Pod względem stylistycznym nie imponuje, ale są tacy, którym jego sylwetka przypadła do gustu.

Wnętrze ma natomiast proste i funkcjonalne. Sam kokpit nie imponuje designem, ale został zmontowany z solidnych plastików, które wytrzymują próbę czasu. Często zdarzają się bogate wersje sprowadzone z Zachodu. Jeśli chodzi o przestronność również nie ma powodów do narzekań. Cztery osoby średniego wzrostu bez problemu przebędą nawet wielogodzinną podróż. Z kolei bagażnik w standardowej konfiguracji oferuje 435 litrów przestrzeni. Po złożeniu drugiego rzędu jego pojemność rośnie do 1485 litrów.

W ofercie pierwszego wcielenia B-Klasy klient mógł wybierać spośród kilku wersji silnikowych:
– B 150 (1,5-litrowy benzyniak, 95 KM i 140 Nm, 0-100 km/h w 13,2 sek., średnie spalanie: 6,2 litra);
– B 170 ( 1,7-litrowy benzyniak, 115 KM i 155 Nm, 0-100 km/h w 11,3 sek., śr. sp.: 6,4 litra);
– B 200 CNG (2-litrowy benzyniak zasilany gazem ziemnym, 115 KM i 165 Nm, 0-100 w 12,4 sek., śr. sp.: 7,3 litra);
– B 200 (2-litrowy benzyniak, 136 KM i  185 Nm, 0-100 km/h w 10,1 sekundy, średnie spalanie: 7,2 litra);
– B 180 CDI (2-litrowy diesel, 109 KM i 250 Nm, 0-100 km/h w 11,3 sekundy, średnie spalanie: 5,2 litra);
– B 200 CDI (2-litrowy diesel, 140 KM i 300 Nm, 0-100 km/h w 9,6 sekundy, średnie spalanie: 5,4 litra).

 

Wszystkie konstrukcje są 4-cylindrowe i 16 zaworowe. Poza egzotyczną dość wersją CNG, godne polecenia są wszystkie odmiany. Zarówno jednostki benzynowe, jak i wysokoprężne wyróżniają się sporą trwałością. Gdzie jest więc haczyk? W budowie podwozia. Zastosowano bowiem tzw. podwójną podłogę. W największym skrócie oznacza to tyle, że niektóre, niekoniecznie trudne naprawy wymagają… wyjęcia silnika. Są więc serwisy, które sceptycznie podchodzą do wykonywania jakichkolwiek czynności w tym modelu. Przewagę jednak stanowią takie, które podejmują wyzwanie, tyle że doliczają sobie kwotę za konieczność chwilowego usunięcia silnika. Wśród „robót” wymagających wyjęcia jednostki napędowych można wyróżnić: wymianę pompy cieczy, napinacza paska wielorowkowego, rozrusznika, skrzyni biegów, sprzęgła, kompresora klimatyzacji czy koła pasowego wału korbowego.

A co z usterkami? Częstym zjawiskiem są przepalające się żarówki. Niby błaha,  ale denerwująca przypadłość Inny temat to korozja. Blachy w B-Klasie nie są wzorcowo zabezpieczone, dlatego przy zakupie warto przyjrzeć się każdej z osobna. Inny minusem są spalone świece żarowe.

 

Mercedes-Benz Klasy B jest bez wątpienia godną propozycją dla osób szukających dość przestronnego, dobrze wykonanego samochodu. Największym jego problemem jest wspomniana wyżej struktura podwozia, ale jeśli znajdzie się zadbany egzemplarz, to poważne czynności serwisowe będą uchodziły za rzadkość.

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

Skomentuj artykuł