SsangYong Rodius 2.0 e-XDi E-Tronic 4WD Sapphire - Dla prawdziwej siódemki! - NaMasce

SsangYong Rodius 2.0 e-XDi E-Tronic 4WD Sapphire – Dla prawdziwej siódemki!

0

Samochód dla siedmiu osób – brzmi dobrze. Niestety, bardzo często okazuje się, że to hasło jest trochę naciągane. Owszem, w wielu przypadkach może i zmieści się siódemka, ale musi być to „zespół niewielkich gabarytów”, przynajmniej w trzecim rzędzie. Poza tym, to bardzo często oznacza konieczność spakowania się w reklamówki, bo komplet pasażerów zabiera niemal cały bagażnik. Są jednak takie samochody, które dają swobodę ruchu i wiele praktycznych rozwiązań dla większej liczby podróżujących. Przykład…? Nieco egzotyczny, ale prawdziwy. Oto SsangYong Rodius!

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_4wd_sapphire_silver_2

Karoseria
Pewnie pamiętacie Rodiusa poprzedniej generacji. Słynął z mocno przerysowanej stylistyki, która przywodziła na myśl samochody „ostatniej podróży”. Nowe wcielenie, choć zachowało rozmiary poprzednika, wygląda znacznie bardziej przystępnie. Wysoki przód auta z dużymi reflektorami, jeszcze większym grillem i obłym zderzakiem nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Tylna część karoserii stała się natomiast znaczniej mniej… awangardowa. Całkiem fajnie prezentujące się lampy (przypominające nieco SUV-y BMW), przyciemniona szyba odpowiednich rozmiarów i kilka przetłoczeń – niby niewiele, ale tyle w zupełności wystarczy, by móc zwracać na siebie uwagę i nie wywoływać przy tym większych zastrzeżeń.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_4wd_sapphire_silver_3

Wnętrze
Kokpit koreańskiego vana jest w każdym wymiarze duży. Zegary zostały umieszczone centralnie, co jest popularnym rozwiązaniem w tego typu konstrukcjach. Warto zaznaczyć, że ich czytelność należy do wzorowych. Tuż pod nimi znalazły się panele radia i klimatyzacji. Nie są one liderami ergonomii, ale po kilku minutach można się do nich przyzwyczaić. No właśnie, ergonomia. Jest tu kilka rozwiązań, które powinny zostać poprawione. Pierwszym z nich jest komputer pokładowy obsługiwany za pośrednictwem przycisku znacznie oddalonego od kierowcy (przed kierownicą). Druga sprawa to obsługa wycieraczek. Przednie uruchamia się klasycznie (zza kierownicy), a tylne – przyciskiem ulokowanym tam, gdzie niemieckie auta mają pokrętła świateł. Ostatnim nietypowym elementem jest cięgno do otwierania wlewu paliwa. Znajduje się centralnie pod siedzeniem kierowcy, co nie jest zbyt wygodne. A materiały? Przyznam, że całkiem niezłe, podobnie jak ich spasowanie. Największą zaletą jest jednak liczba wszelkiego rodzaju schowków. Pozwalają one na zabranie naprawdę wielu rzeczy, nie tylko drobiazgów, bo niektóre z nich mają rozmiar… małych akwariów.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_4wd_sapphire_silver_4

Na przednich fotelach można dostać… lęku wysokości. To oczywiście żart, ale prawdą jest, że siedzi się na nich niezwykle wysoko, nawet jak na vany. Pozycja jest jednak wygodna, co jest zasługą szerokiego zakresu regulacji. Podparcie boczne? No cóż, poddaję pod wątpliwość jego istnienie, ale nie jest to samochód sportowy, dlatego czepiać się tego nie sposób. Ważne jest jednak to, że kierowca każdych rozmiarów zmieści się tu bez trudu i dobierze komfortową dla siebie pozycję. W drugim rzędzie znajdują się nie trzy, a dwa fotele, które można ustawiać w niemal każdym wymiarze. Są duże i wygodne.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_4wd_sapphire_silver_5

Za nimi znalazła się 3-osobowa kanapa, która zmieści… trzy osoby bez żadnych wyrzeczeń. Co istotne, na każdym z miejsc nie brakuje przestrzeni ani wszerz, ani wzdłuż. Poza tym, prosty zabieg, jakim jest zastosowanie dwóch siedzeń w środkowym rzędzie, ułatwia dostęp do tyłu, ponieważ pomiędzy nimi jest spora „ścieżka”. Mamy nadzieję, że na ten pomysł wpadną kolejni producenci. Trzeba również dodać, że w tylnych przedziałach istnieje osobny system nawiewu z dyszami umieszczonymi w podsufitce, co naprawdę zwiększa komfort. Oczywiście nie zabrakło także lampek, wnęk, schowków i stolików. Właśnie tak powinno wyglądać wnętrze samochodu w pełni rodzinnego!

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_4wd_sapphire_silver_6

Co istotne, bagażnik ma dalej słuszne rozmiary. Bez składania tylnych siedzeń, może mieć nawet 860 litrów pojemności (po przesunięciu kanapy do przodu). To dość dużo i z pewnością wystarczy na wakacyjną podróż z kompletem pasażerów. Równie ważne jest to, że złożenie oparć dwóch tylnych rzędów umożliwi przewóz przedmiotów, których długość przekracza nawet dwa metry. Do tego dochodzi szeroki otwór i stosunkowo niski próg załadunku.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_4wd_sapphire_silver_7

Technologia
A co znajdziemy pod maską? Oczywiście diesla. Żeby było tradycyjnie, dodam, że dwulitrowego. Generuje on 155 KM (przy 4000 obr./min.) i 360 Nm (od 1500 obr./min.). Moc trafia na wszystkie cztery koła (4×4) za pośrednictwem 5-biegowej skrzyni automatycznej. Owszem, nie jest to zbyt nowoczesny zestaw, ale przynajmniej wiemy, czego się spodziewać (także po wielu latach eksploatacji). Jeśli chodzi o osiągi, to nie imponują. Sprint do setki trwa około 13,5 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi niewiele ponad 180 km/h. Trzeba jednak pamiętać, że Rodius waży aż 2211 kg, co pozwala nabrać szacunku do wyżej wymienionych wartości. Z kolei zużycie paliwa to około 10,5 litra w cyklu mieszanym. Dodam, że wahania apetytu auta to około 2 litry w obie strony.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_4wd_sapphire_silver_8

Wrażenia z jazdy
Jazda Rodiusem przypomina nieco morską przygodę na statku średnich gabarytów. Układ kierowniczy, który bez wątpienia możemy nazwać sterem, nie grzeszy precyzją. Do tego dochodzi zawieszenie, które lubi bujać całą karoserią na prawo i lewo. No cóż, coś za coś. Samochód rodzinny powinien jednak spisywać się w innych dziedzinach, takich jak choćby komfort. I pod tym względem nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń. Podwozie skutecznie tłumi nierówności, nawet te poprzeczne (choć są one trochę odczuwalne w trzecim rzędzie, co jest normalne, gdy siedzi się nad tylną osią). Istotną zaletą jest także zaskakująco dobre wyciszenie – nawet przy prędkościach autostradowych w kabinie nie ma mowy o przesadnym hałasie.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_4wd_sapphire_silver_9

Zespół napędowy w dużej mierze pasuje do charakteru auta. Silnik jest umiarkowanie mocny, a automat nie lubi się śpieszyć. Tak, przy dynamicznej jeździe można poczuć pewien niedosyt, ale Rodius nie został stworzony do „karania” innych użytkowników drógw pojedynkach „od świateł do świateł”, czy szybkiego pokonywania zakrętów. Zastanawia mnie jednak zastosowanie napędu 4×4. Zjechanie z asfaltu tak dużym autem ze stosunkowo skromnym prześwitem nie ma chyba większego sensu. Napędzanie czterech kół podczas spokojnej jazdy (bo do takiej ten model służy) też nie ma większego uzasadnienia. Moim zdaniem, lepiej zrezygnować z tej opcji (9000 zł), co zaowocuje niższą masą, atrakcyjniejszą ceną, lepszym prowadzeniem i z pewnością skromniejszym zużyciem paliwa.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_4wd_sapphire_silver_10

Okiem przedsiębiorcy
Rodius to ciekawe auto dla dużej rodziny. Warunkiem, który pozwoli cieszyć się z jego eksploatacji jest spokojne usposobienie kierowcy. Bardzo spokojne. Jeśli jednak chodzi o przestronność i wykorzystanie przestrzeni pasażerskiej, Koreańczycy spisali się na medal. W przypadku cen nie jest już tak kolorowo. Za topowy egzemplarz (Sapphire) trzeba zapłacić co najmniej 123 000 zł. Testowana „sztuka”, wyposażona dodatkowo w napęd na obie osie i automat kosztuje około 140 tysięcy. Z jednej strony to niewiele, bo klient otrzymuje duże, pakowne i bardzo dobrze wyposażone auto. Z drugiej jednak SsangYong nie cieszy się ani renomą, ani popularnością, dlatego powinien czymś przyciągać do salonów sprzedaży.

ssangyong_rodius_2.0_e-xdi_e-tronic_4wd_sapphire_silver_13

Podsumowanie
Rodius drugiej generacji to charakterystyczne i mało popularne auto, które ma sporo argumentów, by spodobać się dużym rodzinom. Problem polega na tym, że wielu potencjalnych nabywców patrzy na niego przez pryzmat nieudanego stylistycznie poprzednika. Gdyby nie on, koreańska konstrukcja z pewnością cieszyłaby się nieco większym zainteresowaniem. SsangYong musi jednak popracować nad układem kierowniczym, ergonomią kokpitu i zastosować nowocześniejszy automat, by móc patrzeć na przyszłość tego modelu z większym optymizmem.

 

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

 

7.5 7.5

Rodius drugiej generacji to charakterystyczne i mało popularne auto, które ma sporo argumentów, by spodobać się dużym rodzinom. Problem polega na tym, że wielu potencjalnych nabywców patrzy na niego przez pryzmat nieudanego stylistycznie poprzednika. Gdyby nie on, koreańska konstrukcja z pewnością cieszyłaby się nieco większym zainteresowaniem. SsangYong musi jednak popracować nad układem kierowniczym, ergonomią kokpitu i zastosować nowocześniejszy automat, by móc patrzeć na przyszłość tego modelu z większym optymizmem.

  • 7.5
Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

Skomentuj artykuł