Opel Grandland X 1.2 Turbo AT Ultimate - Bliźniaczo inny... - NaMasce

Opel Grandland X 1.2 Turbo AT Ultimate – Bliźniaczo inny…

0

Grandland X jest jednym z pierwszych samochodów Opla , które zostały stworzone przy współpracy z francuskim koncernem. Czy to coś zmienia? A i owszem, całkiem sporo. Fani niemieckiej marki nie muszą jednak kręcić nosem, bo choć strategie tych firm będą budowane wspólnie, to ich modele mają je skutecznie odróżniać. I wspomniany wyżej kompaktowy SUV jest tego namacalnym dowodem.

Karoseria
Nie jest tajemnicą, że ten samochód bazuje na Peugeocie 3008. Cały „myk” polega na tym, że tego nie widać – ani na pierwszy, ani na drugi rzut oka. Sylwetka Opla jest znacznie bardziej powściągliwa, wręcz konserwatywna. Mimo tego możemy w niej znaleźć atrakcyjne uzupełnienia pod postacią wyraźnych przetłoczeń czy zgrabnie wkomponowanego oświetlenia. Nie zabrakło również plastikowych, masywnych osłon biegnących wokół dolnych krawędzi nadwozia. Summa summarum, projektantom udało się stworzyć SUV-a, który bezapelacyjnie kojarzy się z Russelsheim.

Wnętrze
W kabinie możemy znaleźć kontynuację pomysłu stylistycznego. Tutaj już łatwiej znaleźć pokrewieństwo, ale i tak trzeba się chwilę porozglądać. Sam kokpit ma jednak swój indywidualny styl i jego kształtów nie sposób powiązywać z innymi przedstawicielami koncernu. Warto dodać, że wykonano go z naprawdę przyzwoitych materiałów, które starannie spasowano. Nie ma też najmniejszych problemów z ergonomią – wszystko zostało intuicyjnie rozmieszczone.

Francuską myśl techniczną zdradzają przede wszystkim wyświetlacze. Ten główny umieszczono na szczycie konsoli centralnej. Działa wystarczająco sprawnie i posiada czytelny interfejs. Pod nim wygospodarowano miejsce na panel automatycznej klimatyzacji (bardzo dobrze, że nie zrezygnowano ze standardowych przycisków). Drugi znajdziemy pomiędzy zegarami. Same budziki nie rodzą żadnych skojarzeń z PSA – są proste i nie męczą oczu po zmroku. Duży plus należy się również za dobrze leżący wieniec kierownicy.

Opel zaczyna wyróżniać się przednimi fotelami, które od jakiegoś czasu opracowywane są przez liczne grono specjalistów. I rzeczywiście, nawet dłuższa podróż nie rodzi bólu kręgosłupa czy przesadnego zmęczenia. To zasługa odpowiednich rozmiarów, ale też wyprofilowania i rozbudowanych możliwości regulacyjnych. I za to należą się niskie ukłony. Na tylnej kanapie może nie jest równie komfortowo, ale z pewnością wygodnie – szczególnie dla dwóch osób. Miejsca jest tu pod dostatkiem, a kąt pochylenia oparcia wydaje się odpowiedni.

Pod szeroką klapą kryje się natomiast przepastny bagażnik. W standardowej konfiguracji oferuje on 517 litrów pojemności, które okraszone są regularnymi kształtami, podwójną podłogą i dodatkowymi wnękami. Z kolei po banalnym złożeniu drugiego rzędu (dwa cięgna na obu burtach) możliwości przewozowe rosną do 1652 litrów. Jeśli dorzucimy do tego całkiem nisko poprowadzony próg, to powstaje nam całkiem przyzwoity pojazd „przeprowadzkowy”.

Technologia
Francuzi postanowili zaszczepić część własnych zespołów napędowych, co oczywiście nie dziwi – normy emisji spalin, sami rozumiecie… Nikogo więc nie powinno zaskoczyć, że sercem prezentowanego Grandlanda X jest 3-cylindrowy benzyniak o pojemności 1,2 litra znany jako PureTech (tutaj pod nazwą Turbo). W tym przypadku generuje on 130 KM (przy 5500 obr./min.) i 230 Nm (przy 1750 obr./min.). Ta skromna moc trafia na oś przednią dzięki uprzejmości 6-biegowej przekładni automatycznej. Podobnie jak francuski kuzyn, niemiecki SUV nie jest oferowany z napędem na wszystkie koła.

W prezentowanej konfiguracji auto waży dokładnie 1370 kg, co nie jest jakąś przesadną wartością. Właśnie dlatego można liczyć na całkiem niezłe osiągi. Sprint do setki zajmuje 10,9 sekundy, a wskazówka prędkościomierza kończy swą podróży przy 189 km/h. A jak wygląda zużycie paliwa? Jak w wielu przypadkach małolitrażowych jednostek z doładowaniem, wszystko zależy od stylu jazdy. Osoby lubiące dynamikę i wbijanie gazu w podłogę, muszą się liczyć z apetytem na poziomie 8,5 litra. Kierowcy o spokojniejszym usposobieniu bez problemu zmieszczą się w 7 litrach (cykl mieszany).

Wrażenia z jazdy
Najbardziej zaskakujące są odczucia zza kierownicy. Dlaczego? Otóż, w Grandlandzie X nie czułem się tak samo, jak w 3008. I nie jest to tylko zasługa innej „otoczki”, ale też podwozia, które sprawia wrażenie poskładanego z innych klocków. Gorszych? A może lepszych? Nie jestem w stanie tego obiektywnie ocenić. Mam jednak wrażenie, że Opel ma spokojniejsze usposobienie. Mniej zachęca do dynamicznej jazdy, co nie oznacza, że nie radzi sobie w zakrętach. Wręcz przeciwnie! Jak na SUV-a, zachowuje się bardzo pewnie i nie wykazuje się przesadną podsterownością. Jego charakter jest zatem kwestią gustu, a nie jakości.

Zawieszenie radzi sobie z nierównościami – także tymi poprzecznymi. Do tego, nie pozwala na przesadne przechyły karoserii. Nikt jednak nie zamierza tego typu autem szaleć po odcinkach specjalnych. Aczkolwiek warto czuć się pewnie przy prędkościach autostradowych. Jeśli już o nich „mowa”, to warto poświęcić kilka słów wyciszeniu. Nawet przy wartościach 3-cyfrowych możliwa jest swobodna konwersacja w obu rzędach.

Zespół napędowy pochodzący prosto od francuskiego koncernu był wielokrotnie nagradzany i nie jest to przypadek. W aucie o tych gabarytach nie oferuje może katapulty godnej modeli sportowych, ale wystarcza do sprawnego przemieszczania się. Trzycylindrową jednostkę wyróżnia wysoka kultura pracy (tak, naprawdę!), a automat płynnie przerzuca biegii i nie każe długo czekać na redukcję po gwałtownym wciśnięciu pedału gazu.

Okiem przedsiębiorcy
Opel od lat prowadzi rozsądną politykę cenową i w przypadku tego modelu nic się nie zmienia. Za wersję podstawową trzeba aktualnie zapłacić 91 900 zł. Warto dodać, że bazowym silnikiem jest testowany benzyniak o mocy 130 KM, czyli nie jest to zabieg marketingowy. Uzupełnia go jednak przekładnia (6-biegowa) i pierwszy poziom wyposażenia (Enjoy). Odmiana testowa to natomiast koszt 127 600 zł.

Dobrą ofertę musi oczywiście uzupełniać wachlarz finansowania. Najpopularniejszym rozwiązaniem jest oczywiście kredyt. Aktualnie promowanymi wariantami są 50/50 (wpłata 50% wartości pojazdu, po 12 miesiącach spłata drugiej połowy, prowizja 5%, oprocentowanie 0%) i 4×25% (umowa na 36 miesięcy, prowizja 6%, oprocentowanie 0%, cztery wpłaty po 25% wartości pojazdu – pierwsza w chwili podpisania umowy, a każda kolejna po 12 miesiącach). Dla przedsiębiorców przygotowano natomiast leasing z opłatą wstępną od 1% do 45% i umową do nawet 84 miesięcy.

Podsumowanie
Zwolennikom Grandlanda X może nie spodobać się Peugeot 3008 – i na odwrót. A to oznacza, że Opel wykonał kawał dobrej roboty, bo francuską technologię uzupełnił własnymi wizjami designu karoserii, wnętrza i charakteru prowadzenia. To sprawia, że dotychczasowa klientela niemieckiej marki nie ma powodów do zmartwień. Wszystko jest więc na dobrej drodze do utrzymania właściwego kursu i wypracowanego przez dekady wizerunku.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

8.3 8.3

Zwolennikom Grandlanda X może nie spodobać się Peugeot 3008 - i na odwrót. A to oznacza, że Opel wykonał kawał dobrej roboty, bo francuską technologię uzupełnił własnymi wizjami designu karoserii, wnętrza i charakteru prowadzenia. To sprawia, że dotychczasowa klientela niemieckiej marki nie ma powodów do zmartwień. Wszystko jest więc na dobrej drodze do utrzymania właściwego kursu i wypracowanego przez dekady wizerunku.

  • 8.3
Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

Skomentuj artykuł