Ford Focus 2018 - Pierwsze wrażenia - NaMasce

Ford Focus 2018 – Pierwsze wrażenia

0

Focus to jeden z kluczowych reprezentantów segmentu C. Kompaktowy Ford stale zwiększa liczbę swoich fanów na całym świecie i nic nie wskazuje na to, by ten trend się odwrócił. Aby podtrzymać dobrą formę konieczne są jednak zmiany. Teraz przyszedł czas na tę najpoważniejszą – do salonów wjeżdża właśnie czwarta generacja amerykańskiego modelu.

Stylistyczna rewolucja? Nie, ale na pewno poważna ewolucja, dzięki której auto prezentuje się znacznie nowocześniej. Z przodu znajdziemy masywny, szeroki grill, zderzak z dość ostrymi krawędziami i reflektory o przyjemnej formie. Po pierwszych oficjalnych zdjęciach wielu zwolenników Focusa narzekało natomiast na tylną część karoserii. Krótko pisząc, widzieli tam włoskiego, budżetowego hatchbacka. Mogę jednak wszystkich uspokoić… Bezpośredni kontakt pozwala dostrzec znaczne różnice – zarówno w kształtach, jak i proporcjach. Dodam, że na korzyść Amerykanina.

Z kolei projekt kokpitu czerpie garściami z tego znajdującego się w nowej Fieście. Jest jednak o rozmiar większy i jeszcze lepiej wykonany. Rozmieszczenie urządzeń pokładowych zasługuje na pochwałę – wszystko jest tam, gdzie być powinno i nie ma problemów z ergonomią. Zegary pozostały analogowe, a to spodoba się zwolennikom klasyki. Pomiędzy nimi umieszczono oczywiście duży wyświetlacz rozbudowanego komputera pokładowego. Na szczycie konsoli centralnej umiejscowiono ekran multimedialny oparty na systemie SYNC3. Jest już on znany z innych nowości Forda, dlatego nie skrywa żadnych tajemnic. Jego obsługa nie wymaga posiadania certyfikatów z NASA, a reakcja na dotyk jest wystarczająco szybka. Pod nim wygospodarowano miejsce na dwie dysze nawiewu oraz panel klimatyzacji.

Jeśli chodzi o przestronność na przednich fotelach, to można poczuć się nieco swobodniej niż w poprzedniku. Wspomniany wyżej kokpit zajmuje bowiem znacznie mniej miejsca. Same siedziska nie budzą najmniejszych zastrzeżeń i dobrze podpierają ciało, dlatego sprawdzają się na dłuższych dystansach. Tylna kanapa też jest niezła, co ma związek z odpowiednim kątem pochylenia oparcia. Najwygodniej będzie tu dwóm pasażerom średniego wzrostu, choć należy zaznaczyć, że opcjonalne okno dachowe może zabrać trochę przestrzeni nad głowami. Za „przedziałem pasażerskim” znajduje się oczywiście bagażnik. W hatchbacku oferuje on 375 litrów pojemności, a w Wagonie – 605 litrów. Po złożeniu drugiego rzędu te wartości rosną odpowiednio do 1354 i 1653 litrów.

W gamie jednostek napędowych położono nacisk na downsizing. Zacznijmy od tego, że każdy z dostępnych silników benzynowych ma trzy cylindry. Pierwszy z nich to znany i lubiany Ecoboost o pojemności 1 litra dostępny w trzech wariantach: 85-, 100- oraz 125-konnym. Uzupełnia go 1,5-litrowy kuzyn oferowany w wersjach 150- i 182-konnej. Z kolei wśród diesli znajdziemy 4-cylindrowe konstrukcje EcoBlue o pojemnościach 1,5 (95 i 120 KM) oraz 2,0 (150 KM). Każda z topowych wersji silnikowych może współpracować z 8-biegową przekładnią automatyczną. Warto dodać, że nie jest to już dwusprzęgłowy Powershift, tylko skrzynia hydrokinetyczna. Standardowo jednostki współpracują z 6-biegowym manualem.

Istotnym tematem jest zawieszenie, bo właśnie dzięki niemu Focus zawsze uchodził za lidera w dziedzinie prowadzenia. W najnowszym wcieleniu może się znaleźć układ wielowahaczowy lub… belka skrętna. To drugie, prostsze rozwiązanie wykorzystywane jest oczywiście w słabszych wersjach silnikowych (1,0 Ecoboost i 1,5 EcoBlue). Już teraz mogę Wam jednak zdradzić, że nawet z belką z tyłu kompaktowy Ford prowadzi się bardzo przewidywalnie i nie miota tyłem, jak część konkurentów wyposażonych w to samo rozwiązanie.

Układ kierowniczy, bez warunku na wybraną odmianę, reaguje bardzo sprawnie na polecenia biegnące z wieńca i pozwala kierowcy na wyczucie, w jakim położeniu znajdują się przednie koła. Tworzy więc zgrany duet z wydajnym zawieszeniem. Czy można również liczyć na komfort? A i owszem. Focus, choć bardzo zwarty, skutecznie tłumi nierówności i nie męczy kręgosłupów podróżnych – nawet na wyboistej nawierzchni. Jak widać, inżynierom udało się znaleźć zdrowy kompromis.

Pierwsze kilometry odbyłem za kierownicą egzemplarza ze 150-konnym benzyniakiem i 8-biegowym automatem. Wydaje się, że wśród konstrukcji zasilanych „95-tką” to najlepsza z oferowanych propozycji. Ma bowiem akceptowalny apetyt (8 litrów na setkę) i sprawdza się przy dynamicznej jeździe (8,9 sek. do 100 km/h, v-max: 206 km/h). Co ciekawe, 8-biegowy automat wydaje się lepiej współpracować ze 120-konnym dieslem. I właśnie z taką konfiguracją miałem do czynienia w drugiej kolejności. Cały układ pracował jeszcze płynniej i pozwalał na zaoszczędzenie kolejnych dwóch litrów. Co istotne, umożliwiał też na rozsądne przyspieszanie (10,2 do 100 km/h, v-max: 193 km/h).

Przejdźmy teraz do tych większych liczb. Polski cennik otwiera kwota 63 900 zł. Tyle wystarczy na zakup hatchbacka w wersji Trend ze 100-konnym Ecoboostem i 6-biegowym manualem. W skład wyposażenia standardowego wchodzą m.in.: 16-calowe stalówki, ledy do jazdy dziennej, podgrzewane i elektryczne lusterka, radioodtwarzacz z 4,2-calowym wyświetlaczem (zintegrowanym z Bluetoothem, 6 głośnikami i wielofunkcyjną kierownicą), klimatyzacja manualna, systemy aktywnego hamowania i kontroli pasa ruchu, ogranicznik prędkości, elektryczne szyby (przód/tył) i centralny zamek. Na drugim biegunie znajdziemy 150-konnego diesla i 8-biegowy automat, które uzupełnia odmiana ST-Line/Titanium za 101 750 zł.

Podsumowując, Ford nie zdecydował się na rewolucję, ale przeprowadził poważne zmiany udoskonalające swój bestseller. Nowy Focus nowocześniej wygląda, jest lepiej wyposażony, tak też wykonany i wciąż może dawać sporo frajdy z jazdy. Nie ma więc najmniejszych wątpliwości, że podtrzyma swoją godną pozycję na rynku.

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

Skomentuj artykuł