w , ,

Renault Austral już na polskich drogach. Pasuje do zimowej scenerii, ale to nie wszystko (test)

Renault Austral test
Renault Austral już na polskich drogach. Pasuje do zimowej scenerii, ale to nie wszystko (test)

Kompaktowe SUV-y zdominowały europejski rynek. Każdy liczący sie producent ma w tym segmencie swojego przedstawiciela, a nawet dwóch. Nie inaczej jest u francuskiej marki, która odesłała Kadjara na emeryturę i zaprezentowała jego następcę. Oto Renault Austral w polskiej scenerii.

Nie ma wątpliwości, że celem projektantów było zastosowanie nowego designu przy zachowaniu znanej już tożsamości stylistycznej. I wyszło im bardzo dobrze – efekty naprawdę cieszą oko. Pas przedni tworzą reflektory LED z charakterystycznymi „rogami świetlnymi”, grill o ciekawej fakturze oraz logo producenta w zaktualizowanym wydaniu. Wrażenie robi też wysoko poprowadzona linia maski.

Z kolei profil ujawnia dynamiczną, jak na SUV-a, sylwetkę. To zasługa wyraźnie opadającej linii dachu, zwężających się przeszkleń i mocno pochylonej szyby tylnej zwieńczonej pokaźnym spojlerem. Styliści nie zapomnieli też o detalach, czego przykładem mogą być chromowane zdobienia biegnące krawędziami drzwi aż do tylnego słupka.

Renault Austral opinie
Zaktualizowany nurt stylistyczny bardzo dobrze pasuje do sylwetki kompaktowego SUV-a

Kluczowymi elementami tylnej części karoserii są oczywiście duże lampy, które zachodzą na klapę bagażnika. Rozdziela je tylko znaczek, który sąsiaduje z estetycznie wkomponowaną nazwą modelu. Wokół auta biegną natomiast plastikowe nakładki, które mają podkreślać, że nie trzeba się obawiać wysokich krawężników czy leśnych duktów.

Należy również wspomnieć o wymiarach tego modelu. Renault Austral ma 4510 milimetrów długości, 1825 milimetrów szerokości (bez lusterek), 1644 milimetry wysokości oraz 2667 milimetrów rozstawu osi. Wpisuje się idealnie do segmentu C. Jest przy tym nieco krótsze i wyższe od Arkany, czyli francuskiego SUV-a coupe, który świetnie przyjął się na polskim rynku.

Renault Austral – wnętrze

W kabinie dzieje się więcej, niż można było przypuszczać. Wszystko za sprawą kokpitu, którego forma jest bezapelacyjnie bardzo nowoczesna. Sam projekt czerpie garściami z elektrycznego Megane E-TECH. Jest niemal identyczny. To oczywiście żadne zaskoczenie, tym bardziej że mówimy o samochodach reprezentujących klasę kompaktów – fakt, na różne sposoby, ale jednak.

Zanim o tej całej technologii, trzeba wspomnieć o materiałach. W porównaniu do Kadjara, nie ma porównania. Serio. Większość tworzyw ma bardzo przyjemną, najczęściej miękką fakturę. Do tego dochodzi pieczołowite spasowanie i bardzo eleganckie oświetlenie nastrojowe. Noty za formę muszą być wysokie.

Wnętrze Renault Austral
Projekt kokpitu pochodzi z Megane E-TECH, co oznacza nowoczesność, bardzo dobrą jakość i usługi Google

Zestaw wskaźników został osadzony w ramce obejmującej także drugi ważny instrument pokładowy. Brak osłony przeciwsłonecznej nie jest problemem, bo zastosowano powłokę odbijającą światło. Próżno tu szukać klasycznych wzorów prędkościomierza i obrotomierza, ale na czytelność nie można narzekać. Rozmieszczenie informacji nie budzi zastrzeżeń. Istnieje oczywiście możliwość szerokiej personalizacji. Przed wieńcem kierownicy może znajdować się duża mapa.

No właśnie, kierownica. Wygląda bardzo ładnie i świetnie leży w dłoniach. Szkoda tylko, że pojawiły się na niej dotykowe przyciski. Te fizyczne są zawsze wygodniejsze w obsłudze. Niestety, coraz większa liczba producentów z nich rezygnuje.

Na osłodę pozostaje przycisk Multi-Sense odpowiadający za tryby jazdy. Jego kształt i lokalizacja nawiązuje do sportowych maszyn. I jeszcze jedna ciekawostka: dźwignia automatu znalazła się za kierownicą – wzorem Mercedesa. Manetka wycieraczek pozostała jednak po prawej stronie.

Instrumenty pokładowe w Renault Austral
Instrumenty pokładowe są nowoczesne, ale nie zabrakło również detali stylistycznych, które tworzą elegancki sznyt

Konsolę centralną zdominował ekran multimedialny umieszczony pionowo. Został delikatnie zwrócony w stronę kierowcy. Oferuje on liczne usługi Google, wśród których znajdziemy nawigację i obsługę głosową (z polskimi komendami). Najważniejsze jest jednak to, że działa szybko i płynnie. Podczas krótkiego testu nie doszło do żadnych niepokojących zacięć.

Wyświetlacz zintegrowano z panelem klimatyzacji, co nie wszystkim przypadnie do gustu. Na szczęście zastosowano kilka osobnych przycisków (regulacja temperatury, ogrzewanie szyb, nawiew), które ułatwiają jego obsługę. Nieco niżej znalazł się wysoki tunel z gniazdami USB i 12V oraz indukcyjną ładowarką.

Ciekawostką jest ruchoma podpórka pod dłoń. Dźwięk, jaki generuje przy ustawianiu ma kojarzyć się z precyzją mechanizmów w zegarkach. Nam kojarzy się natomiast z „wolantem” hamulca ręcznego, który stosowano Megane drugiej generacji. Tak czy inaczej, fajny patent. Producent nie zapomniał także o pojemnych schowkach i takich też kieszeniach. Krótko mówiąc, jest estetycznie i praktycznie.

Kabina Renault Austral
W obu rzędach jest przestronnie, a tylna kanapa może opcjonalnie być regulowana

Przednie fotele są bardzo wygodne. Dobranie odpowiedniej pozycji nie stanowi żadnego wyzwania, co oczywiście ma związek z dużym zakresem regulacji. Szkoda jedynie, że nie zastosowano przedłużanego siedziska. Pochwała należy się natomiast za dobre podparcie boczne i wygodne zagłówki.

Renault Austral będzie często pełnił rolę samochodu rodzinnego – nie ma co do tego wątpliwości. Bardzo istotny jest więc drugi rząd. I nie ma powodów do obaw. Siedziska są regulowane, podobnie jak kąt pochylenia oparcia. Nawet środkowe miejsce wydaje się przyzwoite, choć mniej komfortowe, niż te skrajne.

Przebywając na kanapie zwróciłem uwagę na podsufitkę. Autorzy zdecydowali się na atrakcyjną szarość, która wygląda równie dobrze, co czerń, a przy tym nie tworzy klaustrofobicznego wrażenia.

Bagażnik Renault Austral
Bagażnik jest ustawny i może oferować do 575 litrów pojemności

Ostatni etap podróży po wnętrzu to bagażnik. Jeżeli wybierzemy wersję z kanapą stałą to jego pojemność sięga 500 litrów. Wariant przesuwny pozwala zwiększyć przestrzeń do 575 litrów. Po złożeniu tylnych miejsc, możliwości rosną do 1525 litrów.

Co istotne, zastosowano to kilka praktycznych rozwiązań. Użytkownicy mogą skorzysta z bocznych wnęk, dodatkowych mocowań, haczyków na lżejsze przedmioty, podwójnej podłogi czy wygodnego systemu składania oparć. Do tego dochodzi szeroki otwór załadunkowy. Można? Można.

Renault Austral – wersje silnikowe

Francuski SUV będzie dostępny w trzech konfiguracjach silnikowych. Zacznijmy od końca, czyli klasycznej hybrydy (HEV) opartej na nowym, doładowanym silniku benzynowym o pojemności 1,2 litra. Ta wersja zaoferuje około 200 koni mechanicznych i dołączy do gamy za kilka miesięcy. Ma zapewniać świetne osiągi i skromne zużycie paliwa.

Warto zaznaczyć, że odmiana plug-in nie jest planowana. Dlaczego? Normy emisji mają zostać zmienione (na niekorzyść PHEV), co może wyeliminować sens ich produkowania. Przynajmniej na tym etapie.

Silnik 1.3 TCe w Renault Austral
Benzynowa jednostka 1.3 TCe występuje w układzie miękkiej hybrydy

Aktualnie można postawić na silnik 1.3 TCe dostępny w dwóch wariantach (oba to miękkie hybrydy). Od razu pragnę zaznaczyć, że to bardzo dobra konstrukcja, która powstała przy współpracy z Daimlerem, czyli Mercedesem. Znajdziemy ją więc także w kompaktowych modelach ze Stuttgartu. Oferuje bardzo wysoką kulturę pracy, umiarkowane zużycie paliwa oraz niezłą dynamikę.

Wariant podstawowy generuje 140 koni mechanicznych i 260 niutonometrów. Sprzęgnięto go z sześciobiegową skrzynią manualną. Osiągi? Sprint do setki zajmuje 10,7 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 175 km/h.

 

Mocniejsza wersja oddaje do dyspozycji 158 koni mechanicznych i 270 niutonometrów. Seryjnie występuje z bezstopniową przekładnią automatyczną posiadającą siedem wirtualnych przełożeń. W tym przypadku można zobaczyć setkę po upływie 9,7 sekundy i rozpędzić się również do 175 km/h.

Renault Austral front
Wariant 160-konny może być tym najpopularniejszym, choć trudno wykluczyć zainteresowanie 200-konną hybrydą HEV

I tu od razu pojawia się pytanie: skąd taka prędkość maksymalna? Francuzi, podobnie jak choćby Volvo, postanowili zastosować elektroniczne ograniczniki, które mają sprzyjać bezpieczeństwu jazdy. W polskich warunkach to nie powinno przeszkadzać, skoro u nas i tak można jeździć maksymalnie 140 km/h. A co powiedzą Niemcy? Cytując legendarnego prezentera: „Nie wiem, choć się domyślam”.

Renault Austral występuje seryjnie z napędem na przód. I nic nie wskazuje na to, by coś się zmieniło w tej kwestii. Klienci stawiający na kompaktowe SUV-y rzadziej decydują się na 4×4, bo raczej nie korzystają ze swoich aut poza asfaltem. Zamiast tego preferują niewielki apetyt. Średnia z pierwszego testu w warunkach zimowych wyniosła 7,4 litra. Latem będzie można zejść o około litr, co oznacza, że uda się zbliżyć do danych producenta.

Renault Austral na polskich drogach

Pierwsze kilometry odbyłem za kierownicą mocniejszego, 160-konnego Australa. Wrażenia? Kultura pracy jednostki jest wysoka i właśnie tego się spodziewałem. Cztery cylindry to cztery cylindry. Zaskoczyło mnie jednak wyciszenie. Widać wyraźny postęp w porównaniu do Kadjara.

Do tego dochodzi wysoki poziom tłumienia nierówności – mimo że zawieszenie nie skrywa skomplikowanych rozwiązań (z tyłu jest belka skrętna uzupełniona odbojnikami). Dopiero w pełnej hybrydzie znajdzie się „wielowahacz”.

Renault Austral na zaśnieżonej drodze
Renault Austral oferuje napęd tylko na przednią oś, ale dzięki systemowi 4Control można liczyć na sprawne pokonywanie zakrętów

Układ jezdny daje poczucie pewności. Nie ma najmniejszych problemów ze sprawnym pokonywaniem zakrętów. Przechyły nadwozia pojawiają się dopiero podczas gwałtownych zmian toru jazdy. Podsterowność nie jest zjawiskiem nagminnym, co oczywiście cieszy. Na śliskiej nawierzchni można ją sprowokować, ale podczas normalnej jazdy to nieznane zjawisko.

Przyjemność i bezpieczeństwo jazdy to duża zasługa systemu 4Control, czyli czterech kół skrętnych. Te osadzone na tylnej osi potrafią delikatnie zmieniać kąt położenia, co sprzyja manewrom – zarówno przy wyższych, jak i niższych prędkościach.

Renault Austral test 2022
Komfort jazdy jest jednym z kluczowych argumentów przemawiających za Australem

Renault Austral występuje tylko z przednim napędem, co w zimowych warunkach mogłoby budzić wątpliwości. Okazuje się jednak, że zupełnie niepotrzebnie, bo przenoszenie mocy na nawierzchnię, nawet śliską, nie jest problemem.

Można wydajnie ruszać i nabierać prędkości. Wersja 4×4 z pewnością mogłaby kogoś zainteresować, ale opłacalność z perspektywy producenta byłaby na granicy, a może i przed nią.

Renault Austral opinie
Silnik wyróżnia się wysoką kulturą pracy, ale nie prowokuje do szybkiej jazdy, co ma związek z bezstopniową skrzynią automatyczną

Jak już wspomniałem, silnik jest mocnym punktem tego modelu. Czy to samo można powiedzieć o skrzyni? No cóż, nie jestem zwolennikiem przekładni bezstopniowych – szczególnie w samochodach japońskich.

Tutaj też mógłbym pokręcić nosem, ale tylko podczas gwałtownej jazdy i nagłych przyspieszeń. W pozostałych warunkach wirtualne biegi naprawdę dają radę. Wrażenie przeciągania prawie nie występuje.

Renault Austral – cena w Polsce

Bazowa konfiguracja to wydatek 134 900 złotych. Tyle kosztuje podstawowa wersja wyposażenia (equilibre) występująca tylko ze 140-konnym silnikiem i sześciobiegową skrzynią manualną. Za wariant 160-konny trzeba zapłacić 158 900 złotych.

Oprócz wyższej mocy klient otrzymuje skrzynię automatyczną i wyższy poziom wyposażenia (techno). Aktualnie najdroższa odmiana to esprit Alpine, która nawiązuje do kultowej, francuskiej marki. Cena? 180 900 złotych.

Renault Austral White
Podstawowa konfiguracja Australa to wydatek około 135 tysięcy złotych

Renault Austral ma kilka mocnych argumentów, które mogą przekonać naprawdę liczne grono zwolenników SUV-ów. Wydaje się, że optymalnym rozwiązaniem będzie mocniejszy silnik 1.3 TCe z automatem. Flagowa wersja oparta na pełnej hybrydzie również powinna budzić zainteresowanie w niedalekiej przyszłości, ale należy spodziewać się ceny bliskiej 200 tysięcy złotych.

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Jeden komentarz

Dodaj odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Land Rover Discovery Sport D200 test

Land Rover Discovery Sport D200, czyli SUV, który jest prawdziwym SUV-em (test)

Honda Civic Type R 2022

Będzie nowa Honda Civic Type R! Jest jednak pewien problem