w

Kupił Audi A7. Spełnienie marzenia zamieniło się w koszmar. „Usterki co tydzień” (wideo)

Audi A7 na lawecie
Kupił nowe Audi A7. Spełnienie marzenia zamieniło się w koszmar. "Usterki co tydzień" (wideo)

Samochód klasy premium – brzmi dumnie, prawda? Wizerunek producenta nie zawsze jednak odzwierciedla sprzedawany produkt. Niestety, nierzadko przekonują się o tym sami klienci.

Główny bohater tej historii, Polak, kupił nowe Audi A7. Do realizacji planu doszło cztery lata temu. „W 2018 roku stałem się szczęśliwym posiadaczem wymarzonego czerwonego auta. Osiągnięcie tego celu kosztowało mnie wymiany dużej ilości czasu i zdrowia na gotówkę, ale o marzenia warto walczyć.” – stwierdził. Na początku swojej przygody jeszcze nie wiedział, co go czeka.

Problemy, a raczej ich zalążki zaczęły się już po dotarciu do domu. Samochód został zgaszony i już nie chciał odpalić. Mężczyzna zadzwonił więc na infolinię poinformować po problemie. Nie wie, czy ktoś zrobił coś zdalnie, czy auto odczekało kilka godzin i się samo naprawiło. Ważne było to, że mógł je ponownie uruchomić.

„Przez cały okres gwarancyjny w zasadzie do serwisu mógłbym jeździć co dwa tygodnie, gdyż średnio co dwa tygodnie, a czasami nawet co tydzień pojawiały się jakieś usterki. Serwis zawsze przekazywał auto zastępcze i zawsze starał się pomóc, ale niestety procedury Audi nie mogą być zmieniane przez serwis, a te procedury w zasadzie nic nie zmieniały i problemy wracały nawet po 5 minutach od wyjechania z serwisu” – brzmi niepokojąco, prawda?

Kupił nowe Audi A7 – decyzja okazała się „niebezpieczna”

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że niektóre usterki były zagrożeniem podczas użytkowania pojazdu w ruchu drogowym. Właściciel samochodu postanowił podzielić się kilkoma niepokojącymi zdarzeniami, wśród których znalazły się m.in.:

  • zawieszenie skrzyni w trybie „żeglowania”
  • wyłączający się tempomat
  • dezaktywujące się oświetlenie adaptacyjne
  • brak mocy podczas ruszania

Szczególnie niebezpieczny wydaje się ostatni z wymienionych problemów. „Dojeżdżam do skrzyżowania na którym chcę skręcić w prawo i widzę, że z daleka nadjeżdża autobus z lewej strony. Zwyczajna codzienna sytuacja. Włączam migacz skręcam w prawo dodaje gazu, a auto się toczy, nie przyspiesza tymczasem autobus w lusterku co raz bliżej. Mija 2-3 sekundy i dopiero auto przypomniało sobie, że musi przyspieszyć.” – oznajmił właściciel. Zresztą, tryb żeglowania na biegu (tryb D) też nie napawa optymizmem…

Awarie Audi A7
Komunikaty o usterkach i niedziałające ekrany to praktycznie codzienność właściciela tego Audi A7

Ciekawym problemem były osłony nad amortyzatorami, które się wyłamały. Serwis miał sugerować, że winne było mycie auta lancą pod ciśnieniem na myjni bezdotykowej. Brzmi to kuriozalnie, ale właściciel podjął się wymiany. Problem pojawił się ponownie, mimo że posiadacz Audi A7 nie podejmował się wyżej wymienionych działań. Wada fabryczna? Niewykluczone.

Co istotne, serwis starał się pomóc klientowi – także po gwarancji. To jednak nie załatwia sprawy, ponieważ auto psuło się i wciąż się psuje. Właściciel felernego Audi A7 wystąpił o zadośćuczynienie sięgające 40 000 złotych. Biorąc pod uwagę cenę pojazdu, poświęcony czas i wszystkie okoliczności, była to skromna wartość. Mimo tego, Audi zaproponowało jedynie 10 tysięcy złotych na usługi serwisowe.

„Mógłbym książkę napisać na temat usterek, jakie pojawiły się w tym aucie” – to chyba najlepsze  podsumowanie tej trudnej sytuacji.  Właściciel pojazdu postanowił podzielić się swoimi doświadczeniami, by inni nie popełniali tego samego błędu: „Wolę opowiedzieć moją historię niż przyjąć jakieś ochłapy (…) Pozdrawiam i przestrzegam przyszłych potencjalnych klientów tej marki” – dodał na koniec. Tak dla jasności dodajmy, że nowe Audi A7 50 TDI prosto z salonu to wydatek około 358 tysięcy złotych…

Wielu specjalistów podejrzewa, że mężczyzna kupił samochód po zalaniu. Czy to możliwe? Biorąc pod uwagę odpinanie napędu i usterki elektroniki – jest pewne prawdopodobieństwo. Sprawa powinna zostać oparta o niezależnego rzeczoznawcę. Jeżeli sprzedawca ukrył historię pojazdu przed klientem, to mogą go spotkać bardzo poważne konsekwencje prawne. Pozostaje już tylko trzymać kciuki za właściciela Audi A7 i szczęśliwy finał całej sprawy.

Źródło: Wykop

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

2 komentarze

Dodaj odpowiedź
  1. Szczerze o motoryzacji mówiąc to za dzisiejsze drogie nowe złomy odpowiada elita eurokratów. którzy tak bardzo martwią się o środowisko że nakazują produkcję takich aut, dwa to ekonomia wyprodukować jak najtaniej i sprzedać drogo, większości podzespołów w autach pochodzą z Chin a tu jeśli chodzi o jakość t jej brak, tak samo będzie z elektrykami, trzecia sprawą będzie żywotność samego silnika, coraz więcej aut a zwłaszcza silniki mają problem że nie wytrzymują 50 tyś km, i praktycznie cały silnik jest do generalnego remontu lub jego wymiany, usterki są bardzo poważne i kosztowne. Widziałem nie jedno auto, które miało zaledwie 4 lata lub mniej e których pękał blok silnika, wał korbowy, głowice czy wałki rozrządu lub kompletnie zniszczone paski rozrządu oraz łańcuszki rozrządu i to wszystkie awarie miały auta różnych marek ale ważne było to że auta miały zaledwie przejechanie 50 tyś km a roczniki od 2018 po obecne. Sam jeżdżę starszym autem ale jest po generalnym remoncie i systematycznie serwisowane, auto ma przejechane 200 tyś km i ze względu na przebieg i wiek auta generalny remont był wskazany, koszty były na poziomie 30 tyś zł i jeżdżę bez problemów do dziś i nie boję się o przeglądy techniczne po mimo że auto ma 20 lat, rzecz polega na tym że miałem wybór czy brać młodszy roczniki i pchać się w drogie problemy czy generalny remont i jak dla mnie opcja druga była lepsza pod każdym względem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Akcje Porsche

Porsche „rośnie” na giełdzie. Najcenniejsza marka samochodowa w Europie?

Zgubił betonową płytę

Zgubił betonową płytę, a inni uszkodzili sobie auta. Próbował uniknąć odpowiedzialności (wideo)