Typowy handlarz przedsiębiorca – nie taki straszny, jak go malują | NaMasce

Typowy handlarz przedsiębiorca – nie taki straszny, jak go malują

0

Zakup auta to ważna i często kosztowna decyzja. Na kupującego czeka wiele pułapek, ale większości da się uniknąć, gdy wiemy, jak rozmawiać ze sprzedającym. O co pytać, jakich argumentów używać i na które bajki uważać w szczególności – tym zajmiemy się w naszym poradniku!

 

Handlarz idealny…

…prawdopodobnie nie istnieje. W internecie można przeczytać wiele historii o nie do końca uczciwych sprzedawcach samochodów, którzy potrafią tak zagadać kupującego, że przeoczy oczywiste wady auta, lub przemycić w umowie podejrzane zapisy.

Oczywiście sprzedawcy, którzy naginają fakty lub wprost oszukują, pojawiają się w każdej branży. Nie można jednak generalizować – trzeba mieć nadzieję, że większość jest uczciwa. Prawo chroni kupującego auto na wiele sposobów – choćby przepisami dotyczącymi rękojmi. Do każdego sprzedawcy należy podchodzić z pełnym szacunkiem, ale z ograniczonym zaufaniem traktować to, co mówi.

Przeglądanie ofert

To może wydawać się oczywiste, ale często zapominamy, że zakup samochodu zaczyna się już na etapie przeglądania serwisów ogłoszeniowych. To wtedy wybieramy interesujące nas oferty – model, rocznik, warianty wyposażenia…

I już na tym etapie można wstępnie ocenić sprzedającego. Po treści ogłoszenia da się stwierdzić, czy mamy do czynienia z osobą prywatną, czy ofertą komisu. Ma to znaczenie, gdy dochodzi do negocjacji ceny. Osoba prywatna może być bardziej elastyczna. Sprzedaje w końcu własne auto i zazwyczaj może obniżyć cenę o tyle, o ile uzna to za korzystne. Komisy na każdym aucie muszą zarobić, więc nie będą obniżać ceny tak chętnie, ale mogą na przykład zaproponować dodatkowe usługi i akcesoria w cenie auta.

Rozmowa telefoniczna

Choć wiele możemy wyczytać z oferty, to przeglądając Motomi lub inne serwisy ogłoszeniowe, nie mamy kontaktu ze sprzedającym. Tak pozostaje do momentu pierwszej rozmowy telefonicznej, gdy możemy wstępnie ocenić wiarygodność sprzedawcy oraz dopytać o kwestie techniczne, jeśli ogłoszenie ich nie wyjaśniło.

W pierwszej kolejności warto zapytać o bezwypadkowość auta. Samochód nie musiał przecież brać udziału w poważnym wypadku – mogła to być zwykła kolizja. Możemy zapytać o historię pojazdu: poprzednich właścicieli, serwisowanie, stan lakieru czy poważniejsze wady, których dopatrzyliśmy się na zdjęciach w ogłoszeniu. Handlarz powinien móc bez problemu odpowiedzieć na każde pytanie.

W rozmowie należy dać do zrozumienia, że jesteśmy zainteresowani ofertą, ale z negocjacjami cenowymi bezwarunkowo trzeba poczekać, aż zobaczymy auto na żywo. W końcu nie kupujemy zdjęć i miłej rozmowy, ale samochód. Kwestie finansowe powinno się rozstrzygać po obejrzeniu auta i jeździe próbnej.

Czasem zdarza się, że sprzedający w rozmowie telefonicznej prosi o zaliczkę, by mógł zarezerwować dla nas samochód. Poważny sprzedawca raczej nie składa takich propozycji, a poważny kupujący nie powinien się na nie zgadzać. Może się bowiem okazać, że po wykonaniu przelewu ogłoszenie zniknie ze strony, a sprzedawca przestanie odbierać telefon…

Oglądanie auta

W drodze do wyznaczonego przez sprzedającego miejsca warto pamiętać o dwóch rzeczach: mierniku lakieru oraz pohamowaniu emocji. Proste urządzenie pozwoli ocenić, czy samochód był poddawany poprawkom lakierniczym albo poważniejszym naprawom, ingerencjom w konstrukcję. Sprzedawca nie powinien zatajać przed nami rys na karoserii, ale może o którejś zapomnieć. Takie przeoczenie nie dowodzi jeszcze złej woli.

Co innego, gdy sprzedawca odmawia jazdy próbnej lub sprawdzenia samochodu w stacji diagnostycznej. Powinniśmy stanowczo domagać się jednego i drugiego. Nowe czy używane auto jest sporym wydatkiem – nie rezygnujmy z prawa do wypróbowania towaru przed zakupem. Sprzedający upiera, że nie ma takiej możliwości? Cóż, zawsze można wybrać inną ofertę.

Jeśli sprzedawca nie ma nic przeciwko szybkiemu przeglądowi auta, jedziemy na stację diagnostyczną, ale nie najbliższą. Może się zdarzyć, że na przykład pracownicy komisu są zaprzyjaźnieni z pracownikami stacji diagnostycznej i mogą liczyć na łagodniejsze traktowanie swoich samochodów. Nie posądzajmy nikogo o nieuczciwość, ale zachowujmy ostrożność.

Trzeba też pamiętać, że handlarz w pełni świadomy wad swojego auta może pokierować rozmową tak, by odwrócić od nich naszą uwagę. Jeśli sprzedawca zacznie chwalić wygląd pojazdu, zapytajmy o to, co pod maską. Jeśli będzie skupiał się na osiągach, dokładniej przyjrzyjmy się karoserii. Takie prowadzenie rozmowy pozwala przejąć inicjatywę; pokazujemy też sprzedawcy, że jesteśmy odporni na proste triki.

Negocjowanie ceny

Jeśli jesteśmy zainteresowani samochodem, a jego stan nam odpowiada, możemy przystąpić do rozmowy o pieniądzach. Przy negocjacjach warto pamiętać przede wszystkim o odpowiednim formułowaniu propozycji.

Popularne pytanie „ile pan upuści?” jest co najmniej niepoważne. Sprzedawcy zależy na tym, by zarobić jak najwięcej, więc nie obniży ceny tylko dlatego, że zapytamy. Lepiej powiedzieć, że auto jest w porządku i że jesteśmy gotowi zapłacić za nie… i tu pada nasza propozycja. Warto jednak pamiętać, że cena, którą proponujemy, nie może być oderwana od rzeczywistości. Kilkaset złotych mniej, niż wynosi cena sprzedającego, wydaje się rozsądnym pomysłem. Jeśli jasno określimy nasz próg cenowy i powiemy, że nie zapłacimy więcej niż – i tu podajemy kwotę – to negocjacje zyskają ramę, dzięki której łatwiej dojść do kompromisu.

Może się jednak zdarzyć, że sprzedawca – na przykład pracownik komisu – nie może udzielić rabatu, który by nas satysfakcjonował. Wtedy zapytajmy, czy nie może zaoferować nam w cenie różnych usług: prania tapicerki, polerowania karoserii czy wymiany opon na zimowe. Może się okazać, że zapłacimy za auto dokładnie tyle, ile chce sprzedawca, ale otrzymamy też wartościowy prezent.

Podpisanie umowy

Gdy cena jest już ustalona, a obie strony zadowolone, pora na podpisanie umowy. Warto przy tej okazji wspomnieć o tak zwanych umowach in blanco. Umowę zawsze powinniśmy podpisywać z osobą, z którą prowadzimy negocjacje. Jeśli sprzedawca zaproponuje podpisanie umowy w zastępstwie za kogoś albo wyjmie już podpisaną z danymi innej osoby, nie zgadzajmy się na taką transakcję. Zawsze bądźmy uczciwi i wymagajmy uczciwości od handlarzy.

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Skomentuj artykuł