Suzuki Swift 1.2 VVT A/T Comfort - miejski nieco inaczej... - NaMasce

Suzuki Swift 1.2 VVT A/T Comfort – miejski nieco inaczej…

0

Suzuki Swift skończyło właśnie 30 lat. Pierwsze dwie generacje auta nie zdobyły w Europie zbyt wielu nabywców, ale jako Geo, całkiem nieźle sprzedawały się w USA. „Trzeci” Swift zaskoczył wreszcie i na Starym Kontynencie. Od 2010 roku w salonach całkiem nieźle sprzedaje się już czwarte wcielenie. Auto zostało gruntownie przeprojektowane ze względu na nową, sztywniejszą platformę.

Z zewnątrz…
Swift IV ma 3850 mm długości, 1510 mm wysokości i 1695 mm szerokości. Przy rozstawie osi wynoszącym 2430 jest jednym z liderów w swoim segmencie. I choć został zaprojektowany od nowa, to zachował kształt poprzedniego modelu. Owszem, pojawiły się nowe światła przednie, grill, nowe lampy tylne i kilka stylistycznych detali, ale wszystko to, co dla Swifta charakterystyczne, pozostało w zasadzie bez zmian. Jest więc bardzo udany „dwubryłowiec”, większy optycznie od konkurencji z segmentu B. I tak jak w przypadku poprzedniej generacji, trudno oprzeć się wrażeniu, że wzorcem dla Swifta było Mini. Czy to źle? Oczywiście, że nie! Auto nie jest bowiem nachalną kopią brytyjskiej legendy.

 

… i w środku
Wnętrze nie zaskakuje niczym szczególnym. Wygląda bardzo estetycznie, jest uporządkowane i proste. Auto wykończono wprawdzie twardymi, ale bardzo porządnie zmontowanymi elementami. Elegancki, ciemny kokpit rozjaśniają srebrne wstawki. Materiały tapicerskie również nie budzą najmniejszych zastrzeżeń.

 

Obsługa nie jest skomplikowana, bo nie ma tu zbyt wielu przycisków. W kole kierownicy znalazły się te, do sterowania radiem. Nieco niewygodny jest za to przycisk zmiany ustawień komputera. Nie dość, że na desce, to jeszcze nieco ukryty za wieńcem.

 

Gruntowna przebudowa miała swój wymiar praktyczny. Czuć to szczególnie we wnętrzu. Nowa platforma pozwoliła bowiem na zwiększenie długości nadwozia o 9 cm i rozstawu osi o 5 cm. I to w Swifcie IV generacji czuć. Z przodu ilość miejsca jest wystarczająca i dla kierowcy, i pasażera siedzącego obok. Jak na tę wielkość fotele są wygodne i zapewniają dobre trzymanie w zakrętach. Dwie osoby z tyłu też nie będą mieć powodów do narzekań – miejsca na głowy i ramiona mają pod dostatkiem. Dla nóg też powinno wystarczyć.

 

Nie imponuje za to pojemność bagażnika. Ta wynosi zaledwie 211 litrów. I jest to wynik raczej porównywalny do aut segmentu A. Dopiero po złożeniu oparcia kanapy zyskujemy akceptowalne 892 litry. Dostęp do przestrzeni ładunkowej niestety ogranicza wysoki próg.

 

Technologia
Testowy Swift, wyposażony według specyfikacji dla wersji Comfort, był z gatunku „wszystko mających”. Otrzymał nawet automatyczną skrzynię biegów, którą wsparto zmyślnym systemem „hill holder” zapobiegającym staczaniu się w czasie ruszania pod górę.

 

Pod jego maską pracował jedyny oferowany w tym modelu silnik – nowa jednostka benzynowa z układem zmiennych faz rozrządu VVT o pojemności skokowej 1,2 litra. Motor osiąga 94 KM przy 6000 obr./min, a maksymalny moment obrotowy, 118 Nm, przy 4800 obr./min. Konstruktorom udało się w niespełna 100-konnym silniczku połączyć niewielkie zapotrzebowanie na paliwo z niezłą dynamiką. Warto dodać, że katalogowe dane (6,1 litra w mieście, 4,4 litra w trasie i około 5 litrów w cyklu mieszanym) są możliwe do osiągnięcia. Nasze wyniki tylko w cyklu miejskim (około 6,7 litra) odbiegały od tych podanych przez producenta. A to, jako ludziom oszczędnym, podoba się nam bardzo!

 

Wrażenia z jazdy
Największą, poza umiarkowanym apetytem na etylinę, zaletą Swifta jest bez wątpienia jego znakomite prowadzenie. Na dużą pochwalę zasługuje dobrze zestrojone zawieszenie i precyzyjnie działający układ kierowniczy. Podczas szybkiego pokonywania zakrętów Swift wykazuje się sporą odpornością na przechyły boczne. Z niezmąconym spokojem zachowuje wyznaczony tor jazdy. Wspomagany elektrycznie układ kierowniczy został doposażony w przekładnię o zmiennej wartości przełożenia, czego efektem jest szybka i precyzyjna reakcja na ruchy kierownicą.

 

Nie zapominajmy jednak, że prezentowane Suzuki to samochód miejski. A więc powinien sprawdzać się w mieście. I tak też jest w rzeczywistości. Manewrowanie japońskim przedstawicielem segmentu B po zatłoczonych parkingach to czysta przyjemność. Duży plus należy się również za bardzo dobrą widoczność na wszystkie strony.

 

Okiem przedsiębiorcy
Ceny Swifta rozpoczynają się od 44 tysięcy złotych. Egzemplarz testowy, bardzo dobrze wyposażony kosztuje 51 600 zł. Jak widać, Suzuki podeszło do sprawy rozsądnie i nie przesadziło z wyceną.

 

Japoński producent ma w swojej ofercie finansowej kredyt od 0% wpłaty własnej, nawet do 96 miesięcy. W przypadku leasingu mamy do wyboru trzy opcje: MultiLeasing Start, MultiLeasing Bezpieczny i Leasing Konsumencki. Każdy z nich charakteryzuje się sporą elastycznością (opłata wstępna od 0%) i dużą możliwością indywidualizacji, dlatego o szczegóły należy pytać we własnym zakresie.

 

Auto objęte jest 3-letnią gwarancją podstawową z limitem 100 000 km (przeglądy co 15 tys. km), trzyletnim Assistance, 6-letnią gwarancją na trwałość powłok lakierniczych i 12 letnią na perforację nadwozia.

 

Podsumowanie
Suzuki Swift to niezła propozycja dla tych, którzy zasadniczo poruszają się po mieście. Auto zapewnia sporo miejsca dla pasażerów, choć z bagażnikiem, z racji jego niezbyt dużej pojemności, jest już pewien kłopot. Ale ma inne zalety, wśród których należy wyróżnić świetne właściwości jezdne. No cóż, nie ma aut idealnych…

 

Tekst: Artur Balwisz
Zdjęcia: Wojciech Krzemiński

 

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

Skomentuj artykuł