Silnik 1.4 TSI / TFSI - problemy, awarie, historia, eksploatacja | NaMasce

Silnik 1.4 TSI / TFSI – problemy, awarie, historia, eksploatacja

37

Dzisiaj na warsztat weźmiemy kolejnego przedstawiciela ulubionego trendu światowych producentów – downsizingu. Silnik 1.4 TSI/TFSI szybko zdołał przekonać do siebie wielu kierowców, jednak borykał się z wieloma problemami. Ze względu na swoją popularność jest częstym gościem ogłoszeń dotyczących aut używanych. Jakie są jego mocne i słabe punkty?

Debiut motoru 1.4 TSI/TFSI przypadł na wiosnę 2006 roku – 140-konny wariant zawitał wówczas pod maskę V generacji Golfa. Nowoczesna, szesnastozaworowa jednostka z bezpośrednim wtryskiem z miejsca podbiła serca jurorów konkursu Engine Of The Year, gdzie motor co roku zbiera czołowe laury już od momentu debiutu. Prestiżowe tytuły nijak miały się jednak do trwałości, o czym boleśnie przekonały się tysiące klientów. Od 2010 roku jednostki były sukcesywnie modernizowane –  wprowadzano m.in. zmodyfikowane napinacze rozrządu, a od 2012 roku wybranych wariantach zaczęto stosować paski rozrządu. W tym samym czasie zaprezentowano wersję wyposażoną w system COD (Cylinder-On-Demand), który podczas jazdy bez obciążenia pozwala pracować silnikowi tylko na dwóch cylindrach, co pozwala obniżyć zużycie paliwa.

Jednostki 1.4 TSI/TFSI występują w ośmiu wariantach o mocach od 122 do 185 KM. Najsłabsze odmiany (122 oraz 125 KM) wyposażone były w turbodoładowanie, a mocniejsze (od 140 KM) dodatkowo wspomagane były kompresorem. Dzięki temu udało się wyelminować problem turbodziury. W codziennym użytkowaniu zalety motorów 1.4 TSI/TFSI docenią nie tylko dynamiczni kierowcy – cieszy również umiarkowany jak na spore możliwości jednostki apetyt na paliwo (około 7-8 litrów). Motor oczywiście można spotkać w bardzo szerokiej gamie produktów Grupy VW – Od Polo i Fabii przez Octavię oraz Tiguana aż po rodzinną Alhambrę.

Usterki i awarie
Podobnie jak niesławne motory 2.0 TDI z pompowstryskiwaczami również silniki 1.4 TSI/TFSI nie są znane ze specjalnie wysokiej trwałości. Niestety, choroby wieku dziecięcego mocno popsuły wizerunek i nadszarpnęły zaufanie pechowych klientów. Największe zarzuty dotyczą wadliwych napinaczy łańcucha rozrządu i jego przedwczesne rozciąganie (wymiana ok. 1500 zł), które trapiły warianty o mocy 140 oraz 170 KM. Również wariator zmiennych faz rozrządu (nowy ok. 1500-2000 zł) należy do nadmiernie usterkowych elementów – jego awarię zwiastuje „dieselowski” klekot. To jednak nic w porównaniu z nagminnie pękającymi tłokami oraz ich pierścieniami. Koszt ich naprawy jest w zasadzie nieopłacalny.

Z innych dolegliwości warto wspomnieć o awaryjnych sprzęgiełkach magnetycznych pompy wody (ok. 1200 zł) oraz usterkach układu wtryskowego (komplet „wtrysków” kosztuje od ok. 1200 zł). Pierwsza objawia się piszczeniem podczas przyspieszania między 2,5 a 3,5 tys. obrotów, druga głównie problemami z rozruchem i komunikatami o błędach. Fachowcy podpowiadają, że żywotność motorów 1.4 TSI/TFSI można zwiększyć skracając o połowę interwały wymiany napędu rozrządu i stosowanie rzadszych olejów. Również decyzje pod dystrybutorem mogą wpłynąć na długość eksploatacji – zaleca się stosowanie bezołowiowej 98-ki. Najbezpieczniejsze wydają się warianty, które nie zostały wyposażone w kompresor, czyli jednostki o mocy 122-125 KM, ale również one znacznie odbiegają trwałością od konkurencji.

Czy warto zainwestować w 1.4 TSI/TFSI ?
Wybór jednostek montowanych przed 2010 rokiem może okazać się ryzykowny, ale nie wszystkie mogą okazać się skarbonkami bez dna. Wiele zależy od postawy poprzednich właścicieli i ogólnego stanu jednostki, dlatego podczas oględzin warto zasięgnąć porady doświadczonego warsztatu. W przypadku nowszych silników szanse na wystąpienie poważnych usterek są zdecydowanie mniejsze, dlatego też to właśnie one powinny znaleźć się w kręgu zainteresowania klientów – chociaż kosztują więcej, przynajmniej nie zwiastują kolejnych, jeszcze poważniejszych wydatków.

Autor: Daniel Banaś

OBSERWUJ MNIE NA INSTAGRAMIE:

View this post on Instagram

Mhm…

A post shared by  Wojciech Krzemiński (@krzeminski_with_cars) on