Mio MiVue C320 - test kamery samochodowej - NaMasce

Mio MiVue C320 – test kamery samochodowej

3

Przekonywanie do zakupu kamery samochodowej nie jest potrzebne. Mnogość zdarzeń drogowych, które są rejestrowane i udostępniane w sieci świadczy o tym, że Polacy chętnie nabywają te urządzenia. Niektórzy nie chcą jednak wydawać ogromnych pieniędzy, ale nie zamierzają też kupować byle jakiego sprzętu. I właśnie dlatego decydują się na stosunkowo proste rejestrator, ale renomowanej firmy i przyzwoitej jakości. Do tej popularnej grupy należy Mio MiVue C320.

Nie jest to rynkowa nowość, ale ma to swoje zalety. Można bowiem poznać opinię innych użytkowników. W tym przypadku jest ona bardzo dobra – C320 to generalnie trwałe urządzenie, które nie wywołuje żadnych specjalnych problemów podczas normalnej eksploatacji.

W fabrycznym pudełku producenta znajdziemy standardowy zestaw: instrukcje i inne niezbędne dzieła drukowane,  kabel zasilający, przyssawkę z uchwytem i sam rejestrator. Warto zaznaczyć, że każdy z tych elementów został solidnie zmontowany – łączenia są równe i nie ma żadnych, nawet najmniejszych luzów.

C320 to niezwykle mały sprzęt – nawet jak na kamerkę samochodową. Bez problemu mieści się w kieszeni. Mimo tego, nie ma najmniejszych problemów z jego obsługą. Wyświetlacz, choć niewielki, jest bardzo czytelny, a połączone z nim przyciski wystarczająco duże, by nie mieć kłopotów z trafianiem. Duży plus należy się także za ergonomię. Menu (oczywiście w języku polskim) jest wzorcowo rozplanowane, dlatego do poszukiwanej funkcji możemy dotrzeć w maksymalnie kilka sekund.

Przejdźmy do kluczowej kwestii. Prezentowane Mio umożliwia nagrywanie obrazu w jakości Full HD (1080p, 30 fps). Ma całkiem szeroki kąt widzenia – 130 stopni. Przekazywany przez soczewkę F2.0 obraz jest bardzo wyraźny. Co istotne, nawet po zmroku nie ma najmniejszych kłopotów z odczytywaniem informacji. Należy w tym miejscu wspomnieć również o czujniku wstrząsów. W przypadku uderzenia, jego automatyczne uruchomienie pozwoli na zapisanie zdarzenia (kierunek, czas, siła) i zabezpieczenie materiału przed usunięciem.

Pozostaje już tylko kwestia ceny. Mio MiVue C320 to wydatek ok. 300 zł. To o połowę (a czasem nawet o 2/3) mniej niż bardziej zaawansowane kamery samochodowe tego producenta. Jeśli więc ktoś poszukuje rejestratora bez licznych gadżetów, ale spełniającego swoją podstawową w funkcję w sposób zadowalający, powinien zastanowić się nad zakupem C320.

Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

3 komentarze

  1. Panie Redaktorze przełoży sobie Pan ten kabel zasilający kamery na prawą stronę przez to wycięcie w uchwycie nad kamerą bo po pół roku na naszych drogach będzie Pan miał ten port zasilający do wymiany…

  2. Jak kupowałem swoja kamerkę to wybierałem miedzy c320 a Lamaxem c7, w tym c320 to po poklikaniu sobie w sklepie uważam, że przyciski muszą być z przodu, jest to dużo wygodniejsze co się przekłada na bezpieczeństwo jazdy. Mocowanie również wypada lepiej w c7. Chociaż mivue broni sie lepszą jakoscią nagrywania w nocy (a raczej mniejszą ilością szumów). Co lepsze wg mnie to już wiadomo. C7 ma też więcej opcji da ustawienia przez samego użytkownika. A ceny te same

Skomentuj artykuł