Ford Tourneo Custom 300L 2.2 TDCi Titanium - duży może więcej | NaMasce

Ford Tourneo Custom 300L 2.2 TDCi Titanium – duży może więcej

0

W życiu bywa różnie. Być może tak kochasz żonę i dzieci, że masz 9-osobową rodzinę… Tak, to rzadki, ale prawdopodobny (i mający potwierdzenie w rzeczywistości) scenariusz. A może po prostu jesteś taksówkarzem, który stracił wiele kursów, ponieważ Twoje zwykłe kombi nie mogło zabrać z imprezy całej „ekipy” za jednym zamachem…? Jeśli tak, to nie musisz już szukać motoryzacyjnej drogi kompromisu. Przesadny optymizm? Nie, Ford Tourneo Custom.

Karoseria
Tym razem mam do czynienia z zupełną nowością, której widok na ulicy wzbudza spore zainteresowanie. Powody są dwa. Po pierwsze gabaryty. Testowany egzemplarz (wersja L2) ma bowiem 5,23 metra długości. Warto dodać, że nie jest to sztucznie napompowany minivan, tylko… mały autobus z rozstawem osi wynoszącym 3,3 metra. Drugi powód to naprawdę ciekawy design, jak na auto z dostawczym „rodowodem”.

 

Przód samochodu czerpie garściami z obecnego nurtu stylistycznego Forda. Mamy więc pokaźnej wielkości grill i reflektory o charakterystycznym kształcie. W autach tego typu najtrudniej zaprojektować tylną część karoserii. Nie da się przecież z pudełka zrobić piłki… Styliści wnieśli tu jednak nieco życia za pomocą atrakcyjnie wyglądających lamp i szyby ze ściętymi rogami.

 

Wnętrze
W kabinie panuje nad wyraz miła atmosfera. Powodem takiego stanu rzeczy jest głównie kokpit, który wcale nie przypomina aut użytkowych. Dzięki zaadoptowaniu między innymi panelu multimedialnego, zegarów i kierownicy z klasycznych „osobówek”, jest tu naprawdę przyjemnie. Nie mogło oczywiście zabraknąć wszelkiego rodzaju schowków, wnęk czy uchwytów na napoje. Warto również zwrócić uwagę na bogate wyposażenie obejmujące nawigację, podgrzewane fotele, dwustrefową klimatyzację (przód/tył), gniazdo 230V, tempomat, komputer pokładowy, a także dodatkową nagrzewnicę. Najciekawszym „bajerem” jest jednak kamera cofania – po wrzuceniu biegu wstecznego, na centralnym lusterku pojawia się obraz przedstawiający wszystko, co znajduje się za klapą bagażnika. Lepszego i bardziej intuicyjnego miejsca nikt nie wymyśli.

 

Tourneo Custom znoszący przez tydzień moje towarzystwo może zabrać na pokład aż 9 osób. Dodam, że każde miejsce jest pełnowartościowe, dlatego 9 miłośników golonki, flaków i innych przysmaków nie miałoby kłopotów ze znalezieniem dla siebie wolnej przestrzeni. Do dyspozycji pasażerów są trzy rzędy, co było oczywiście do przewidzenia. Pozycja za kierownicą jest naprawdę całkiem niezła. Jej dobranie ułatwia nie tylko fotel o dużym zakresie regulacji, ale także kierownica ustawiana w dwóch płaszczyznach. Do drugiego i trzeciego rzędu dostajemy się za pomocą drzwi przesuwnych (z obu stron). Cały proces wsiadania ułatwiają stopnie umieszczone na odpowiedniej wysokości.

 

Większość z Was pomyśli pewnie, że komplet pasażerów na pokładzie oznacza całkowity brak bagażnika. Nic bardziej mylnego! W standardowej konfiguracji przestrzeń załadunkowa ma 1032 mm długości i 1390 mm szerokości (pomiędzy nadkolami). Cała dziewiątka podróżnych może więc zabrać swoje bagaże na 2-tygodniową podróż bez żadnych wyrzeczeń. Warto również dodać, że w razie potrzeby można złożyć oparcia, a nawet wyjąć siedzenia, co umożliwi przewóz kilku lodówek… Nie bez znaczenia jest także niski próg załadunku – 533 mm. O tym, że Tourneo Custom nie jest żadnym pozorantem świadczy natomiast ładowność wynosząca aż 1200 kg.

 

Technologia
Pod maską testowanego egzemplarza znalazła się jednostka TDCi o pojemności 2,2 litra. Generuje ona 155 KM i 385 Nm (dostępnych przy 1600 obr/min). Moc przekazywana jest na koła przednie za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni manualnej. Producent nie podaje osiągów, ale warto zaznaczyć, że podczas przyspieszania nie można narzekać na tempo podnoszenia się wskazówki prędkościomierza. Ford twierdzi, że ten mały autobus w prezentowanej wersji silnikowej powinien spalać 6,6 litra w cyklu mieszanym. No cóż, aż tak dobrze nie jest. W teście spalanie wyniosło dokładnie 9,8 litra. To sporo, ale przyznam, że pedał gazu dość często spotykał się z podłogą…

 

Wrażenia z jazdy
Wbrew pozorom Tourneo Custom L2 nie sprawia problemów w mieście. Owszem, jego gabaryty wymuszają zwiększenie czujności podczas manewrowania, ale dzięki świetnej widoczności do przodu i na boki, dużym lusterkom oraz kamerze cofania nie ma się czym martwić. Oczywiście Fiestą parkuje się łatwiej, ale jak na te rozmiary zwrotność auta jest naprawdę świetna.

 

Kilka słów należy się zespołowi napędowemu. Osiąganie prędkości autostradowych nie jest dla niego żadnym kłopotem. Wysoki moment dostępny jest od niskich wartości, ale silnik najlepiej czuje się powyżej dwóch tysięcy. Warto również zwrócić uwagę na świetnie pracującą skrzynię biegów – większość konkurentów powinno się w tej dziedzinie jeszcze wiele nauczyć. Wspomniane wyżej prędkości autostradowe nie wpływają negatywnie na prowadzenie pojazdu, który wcale nie jest tak wrażliwy na podmuchy wiatru, jak można było przypuszczać.

 

Warto także wspomnieć o zawieszeniu, całkiem nieźle tłumiącym nierówności. Jego praca jest co prawda słyszalna, ale nie przeszkadza to podczas codziennej eksploatacji. Mamy do czynienia z Fordem, więc byłoby grzechem nie wspomnieć o właściwościach jezdnych. Tourneo Custom nie przypomina w prowadzeniu Focusa ST, ale mało który „dostawczak” byłby w stanie dorównać mu na krętej drodze. Auto wyraźnie przechyla się na boki (nieuniknione przy takich rozmiarach i możliwościach ładunkowych), ale pozostaje stabilne w naprawdę, wydawać by się mogło krytycznych sytuacjach.

 

Okiem przedsiębiorcy
Gdzie jest haczyk? No cóż, wszystko, co dobre musi kosztować… Nie inaczej jest w tym przypadku. Ceny prezentowanej wersji ze 155-konnym silnikiem TDCi rozpoczynają się od 162 914 zł. Egzemplarz testowy wyposażony w wiele dodatków wywindował kwotę do 173 407 zł – oczywiście brutto. Bardzo, bardzo dużo, ale patrząc na to z drugiej strony, Tourneo Custom w przedłużonej wersji dzięki swoim możliwościom przewozowym potrafi zastąpić praktycznie dwa normalne samochody osobowe. Poza tym konkurencja potrafi być równie droga, a nawet droższa.

 

Ford, jako jeden z liderów wśród „sprzedawców” flotowych, ma spory wachlarz finansowy. Istnieje oczywiście możliwość zawarcia umowy kredytowej – od 12 do 60 miesięcy. Producent preferuje opcję z minimalną wpłatą własną na poziomie 10%, jednakże jest możliwość spłacenia w ratach całej wartości pojazdu. Jeśli chodzi o leasing, Ford oferuje dwie opcje – operacyjną i finansową. Okres leasingowy może trwać od 24 do 60 miesięcy (od 6 miesięcy przy wariancie finansowym). Jak jest z wpłatą własną? Od 0 do 45%. Raty mogą być natomiast równe lub dostosowane do indywidualnych potrzeb klienta. Istnieje także możliwość wyboru jednej z czterech walut – PLN, EUR, USD, CHF.

 

Podsumowanie
Ford Tourneo Custom 300L 2.2 TDCi to wyjątkowo wszechstronny samochód, który może pełnić bardzo wiele ról. Sprawdzi się nie tylko jako narzędzie do pracy, ale także czterokołowy przyjaciel dużej rodziny. Bez wątpienia ma predyspozycje do zdobycia pozycji lidera w swojej klasie.

 

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

 

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

Skomentuj artykuł