Fiat 500L 1.3 MultiJet - Large, light, loft… lounge | NaMasce

Fiat 500L 1.3 MultiJet – Large, light, loft… lounge

0

500L, przynajmniej z nazwy, jest bratem „naszego” Fiata 500. Detale stylistyczne sugerują związki rodzinne, ale, w naszej opinii, to bardzo luźna sugestia. Auta więcej dzieli niż łączy. Że nazwa? No cóż, to tylko nazwa.

 

Z zewnątrz…
Dlaczego nazywa się 500L? Bo przód wzorowano na powstającej w Tychach „pięćsetce”. Literka L powinna oznaczać „large” (duży), „light” (lekki) oraz „loft” (wyznaczający nowe trendy). Ja dorzuciłbym jeszcze jedno L – Lounge.

 

Patrząc na auto z boku jesteśmy nieco przytłoczeni jego wielkością. No bo na segment B Fiat 500L jest za duży. Na C, chyba jeszcze zbyt mały. Na pewno nie jest SUV-em. Nawet w wersji mini. Crossover? Raczej nie, bo dla mnie taki przymiotnik określający charakter auta brzmi jak epitet. Crossover znaczy bowiem tyle, że… nic nie znaczy. 500L jest po prostu inny w najlepszym tego słowa znaczeniu.

 

Przód auta był wzorowany na powstającej w Tychach „500-tce” – jest bardzo ładny. Także tył auta prezentuje się lepiej niż nieźle. Choć tu odniesień do „pięćsetki” jest mniej. 500L z tyłu, to raczej powiększona Panda. Świetnie wyglądają tylne lampy. Sprawiają wrażenie trójwymiarowych i pasują do masywnej całości.

 

W przypadku Fiata 500L nie jesteśmy pewni, czy projekt był do końca przemyślany. Owszem, auto ma kilka „plusów dodatnich”. Ale, nietrudno znaleźć „plusy ujemne”. Duże szyby, kontrastowy dach i wrażenie dużo większego, niż jest, to największe atuty. Kiedy jednak dłużej zatrzymamy wzrok na sylwetce, mamy wrażenie, że kulturysta ma stópki niczym gejsza. Ale, może to tylko subiektywne wrażenie.

 

… i w środku
Wnętrze, to już inna historia. Nikt i nigdy nie będzie tworzył tak pięknych wnętrz jak Włosi. I to w sumie bez znaczenia, czy mowa o Ferrari czy Fiacie. Deska w dużej pięćsetce to trochę Panda a trochę „zwykłe” 500. Ale z obu aut wzięto to, co najlepsze i najładniejsze. Wyszło. I to jak. Piękne, białe zegary. Niezbyt duży, za to czytelny wyświetlacz nad panelem klimatyzacji. Efektowne i poręczne pokrętła do sterowania klimą i nawiewami. Pod nimi widoczny i umieszczony w wygodnym miejscu port USB i wejście minijack. Wszystko okraszone dwukolorowym wykończeniem kokpitu. Wisienką na torcie są schowki – w 500L jest ich sporo. Najważniejsze dwa, na desce. Jeden mniejszy, za to chłodzony na napoje, drugi – bardziej pojemny, na podręczne drobiazgi. Pomiędzy nimi niezamykany, za to bardzo przydatny. Szczególnie, na damska torebkę.

 

Kolejna pochwała za poręczną i naprawdę ładną kierownicę wielofunkcyjną. Szeroki wieniec obszyty dwukolorową skórą idealnie leży w dłoni. Sterowanie funkcjami audio i telefonem tam, gdzie się ich spodziewamy. Do tego włącznik tempomatu umieszczony na kolumnie kierownicy tak, że bez odrywania rąk możemy go aktywować czy zmienić prędkość.

 

Już gabaryty auta zdradzają, że jest ono pojemne. Cztery dorosłe osoby i jedno dziecko mogą w aucie podróżować bardzo wygodnie. I w tym właśnie jest chyba największa przewaga 500L nad typowymi autami segmentu B. Cztery i jeszcze trochę miejsca siedzącego, to więcej niż w tradycyjnych autach do miasta i na krótsze wypady. I to, a także podwyższone zawieszenie predestynuje Fiata 500L zarówno do miasta, gdyż doskonale radzi sobie z krawężnikami czy torowiskami tramwajowymi, jak i całkiem długie eskapady.

 

Dwa łyki arytmetyki
500L to na pewno nie SUV. Nie ma napędu na obie osie – nawet w opcji. Jest za to większy od tradycyjnych aut z segmentu B. Mierzy bowiem 4147 mm długości, 1784 szerokości i 1685 wysokości. To, i mierzący ponad 2,5 metra rozstaw osi (dokładnie rzecz ujmując, 2612 mm) sprawia, że możemy o tym aucie pisać jak o „międzysegmentowym”. Nie znam samochodu w segmencie B o równie pojemnym, 400-litrowym bagażniku, który po złożeniu tylnej kanapy powiększa się do 1310 litrów.

 

Technologia
500L na polskim rynku jest dostępny z dwoma silnikami benzynowymi i dwoma dieslami. My do testu otrzymaliśmy diesla o pojemności 1,3 litra (MultiAir) i mocy 85 KM z manualną 5-biegową skrzynką przekładniową. Według katalogu, auto powinno konsumować 4,2 litra oleju napędowego w cyklu mieszanym, 5 w mieście i 3,7 poza miastem. Czy tak jest? No cóż, tak bywa. Naszym zdaniem 85-konny silnik do tego auta to nieco zbyt mało.

 

Alternatywą jest większy, ponad 100-konny diesel 1,6. Niestety, jest on też zauważalnie droższy. Silnik 85-konny zapewnia wprawdzie niezły start (200 Nm od 1500 obrotów), ale później bywa już różnie. Na trasie trzeba czasem szukać niższych biegów żeby bez stresu wyprzedzić tira. A to niestety odbywa się kosztem spalania. W naszym redakcyjnym teście auto skonsumowało średnio około 5 litrów ON. W mieście, około 6 litrów, za to na trasie niewiele ponad 3. 500L to auto zaawansowane technologicznie. Pod maską i tam, gdzie się da pracuje cała masa elektroniki. Nie zabrakło więc ESP, ASR, Hill Holder, MSR, DST (System Dynamicznej Kontroli Skrętu), ERM (System zapobiegający dachowaniu), ABS + EBD. Krótko mówiąc, RESPECT!

 

Wrażenia z jazdy
O tak, 500L to nie mała, zwinna 500. Dlatego teraz czas na wytłumaczenie, dlaczego Lounge. Otóż, z silnikiem 1,3 litra 85 KM auto jest dość niespieszne. Dlatego, dwa suche fakty. Przyspieszenie od 0 do 100 to…15,2 sekundy, v-max 165 km/h. Jeżeli więc nie kupiliśmy naszego Fiata w najdroższej opcji wyposażenia, która nazywa się… Lounge i tak mamy lounge. A teraz na poważnie. Fiat zbudował auto, którym całkiem wygodnie poruszamy się po każdej możliwej nawierzchni. A że wolno, no cóż. Jest opcja – nazywa się Mini Countryman. Kosztuje prawie 3 razy tyle co Fiat 500L. A czy zapewnia 3x większą frajdę z jazdy? Hmmm, wątpię!

 

Wyżej wspomnieliśmy o całej masie zaawansowanej elektroniki zamontowanej w 500L przez producenta. Powiem tak, pomaga! I to bardzo. Auto jest krótkie, dość wysokie i przez to podatne na pewne warunki atmosferyczne. Dlatego zarówno DTS jak i ERM bardzo się przydają. Swoją niespieszność 500L równoważy olbrzymia wstrzemięźliwością w konumpcji oleju napędowego. Jak wspomnieliśmy wyżej, w naszym redakcyjnym teście auto spaliło średnio około 5 litrów ON.

 

Okiem przedsiębiorcy
Fiat 500L w zależności od wersji wyposażeniowej (a jest ich 5: Fresh, Pop, Pop Star, Easy i Lounge) kosztuje od 49,9 do 79 tysięcy złotych. Jak sfinansować zakup? Poza gotówką, poprzez usługi finansowe Fiat Bak i Fiat Leasing.

 

W ofercie Fiat Banku minimalna wpłata własna może wynieść 0% wartości kredytowanego samochodu. Dodatkowo Klient ma możliwość finansowania: ubezpieczenia spłaty kredytu, ubezpieczenia GAP, ubezpieczeń komunikacyjnych, wyposażenia dodatkowego samochodu, opłaty przygotowawczej i pakietu przeglądów okresowych.

 

FGA oferuje też leasing operacyjny na okres od 23 do 59 miesięcy z minimalnym czynszem inicjalnym już od 0%. W FGA Leasing istnieje możliwość wliczenia ubezpieczenia samochodu AC/OC/NW, ubezpieczeń spłaty leasingu Bezpieczny Kredyt oraz Ubezpieczenia GAP w miesięczne raty leasingowe. W każdym momencie trwania umowy Klient może przełożyć miesięczną spłatę raty leasingowej bez ponoszenia żadnych dodatkowych kosztów. Rata zostaje przesunięta na koniec okresu leasingowania.

 

Posłowie
Włosi poszli drogą Niemców z BMW. Najpierw reaktywowali, i to z ogromnym powodzeniem Fiata 500. Potem, tak jak Niemcy zaczęli traktować go jako bazę wyjściowa do „wariacji na temat” Tak właśnie powstał 500L, o którym złośliwi mówią „Countryman” dla ubogich, albo że włoska mamusia chyba zbytnio „zapatrzyła się” w elitarnego Niemca.
Szczerze mówiąc, jazda nim sprawiła mi sporo frajdy. Doceniam ergonomię, pozycję kierowcy, wyposażenie auta. Nie przeszkadzało mi nawet to, że jest… lounge. 85 KM doskonale spisuje się w małej 500. 500L jest większe i cięższe. I zmusić go do sprintu jest nieporównywalnie trudniej niż miejskiego malucha. Czy mi to jakoś specjalnie doskwierało? NIE! Bo auto ma sprawiać radość z jazdy. A mnie sprawiło. Czego i Państwu życzę.

 

Tekst i zdjęcia: Artur Balwisz

 

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

Skomentuj artykuł