w

Gdy z gruchota chcesz zrobić Bugatti…

Pomysły domorosłych tunerów bywają karkołomne i niestety często ewoluują w coś, co trudno nazwać atrakcyjnym pojazdem. W tym przypadku nie jest inaczej.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, jaki samochód posłużył za bazę. Można jednak poznać, że miał zamienić się w Bugatti, co zdradza malowanie i grill. Autor miał duże ambicje i nie poszedł na łatwiznę – za cel postawił sobie wersję Convertible (kabriolet).

Jego hatchback „zyskał” dłuższy zwis zakończony aerodynamicznym zderzakiem. Tylną część karoserii trudno opisać – trzeba ją po prostu zobaczyć. Najbardziej imponująco prezentują się świetnie wkomponowane lampy. Podejrzewam, że mogą one generować docisk przy wyższych prędkościach. Nie mogło oczywiście zabraknąć narzuty imitującej materiałowy dach.

Twórca tego dzieła pewnie nie spodziewał się, że zamiast Bugatti wyjdzie mu prawdziwy unikat – nigdy nie powstało nic podobnego…

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ford Fiesta ST – Inny styl, ten sam efekt

BMW Serii 1 – pakiet M Performance