Renault Talisman Energy TCe 200 EDC Initiale Paris - Wariant topowy - NaMasce

Renault Talisman Energy TCe 200 EDC Initiale Paris – Wariant topowy

0

Segment D jest w pewnym sensie przejściem do sfery wygody i komfortu. Mniejsze auta nie oferują jeszcze tyle, co reprezentanci klasy średniej, a większe – nie mają już od nich o wiele więcej. Właśnie dlatego klienci decydujący się na tego typu samochody stawiają na topowe wersje – zarówno silnikowe, jak i wyposażeniowe. I właśnie z takim wynalazkiem mam tym razem do czynienia. Oto Renault Talisman Energy TCe 200 EDC Initiale Paris.

Karoseria
Nie jest tajemnicą, że testowałem już kiedyś Talismana. I wiecie co? Jego wygląd wciąż robi na mnie spore wrażenie. Zresztą, takich „zauroczonych” jest więcej. Najnowszy nurt stylistyczny francuskiej marki jest naprawdę świetny. Renault znalazło pomysł na nowoczesność przy jednoczesnym zachowaniu tożsamości. Dzięki temu najnowsze karoserie tego producenta prezentują się okazale i charakterystycznie zarazem.

Największym wyróżnikiem jest oczywiście oświetlenie. Zarówno przednie reflektory z tzw. rogami świetlnymi, jak i tylne lampy, które „biegną” aż do logo robią robotę. Nie bez znaczenia są także chromowane wstawki i felgi o wzorze zarezerwowanym dla topowej odmiany znajdującej się w ofercie. Podsumowując, jest na czym zawiesić wzrok.

Wnętrze
W środku również można dostrzec ciekawy pomysł. Kokpit prezentuje się bardzo fajnie. Rolę centrum dowodzenia pełni dotykowy ekran multimedialny, który umieszczono pionowo. Zintegrowany został z panelem klimatyzacji, choć pokrętła od temperatury i kilka podstawowych przycisków zamontowano osobno, co sprzyja wygodzie obsługi. Warto zaznaczyć, że interfejs tego urządzenia jest czytelny i przyjazny w obcowaniu.

Jeśli ktoś nie jest zwolennikiem „dotyku”, może zdecydować się na użytkowanie części funkcji za pomocą panelu sterowania umieszczonego pomiędzy fotelami. Zegary, podobnie jak u kilku najnowszych konkurentów, można personalizować. Do wyboru jest kilka motywów, które dodatkowo mogą zmieniać kolory. Odmiana Initiale Paris oznacza także dbałość o detale. Mamy więc kilka aluminiowych wstawek, skórzaną tapicerkę, staranne przeszycia jasnymi nićmi czy ambientowe podświetlenia. Jeśli chodzi o materiały wykończeniowe, to górna część plastików jest przeważnie miękka, a dolna – twarda. Przydałoby się więc nieco przyjemniejsze w dotyku tworzywo na wysokości kolan kierowcy.

Fotele w pełni zasługują na swą nazwę. Można je nisko osadzić, co spodoba się kierowcom o sportowym zacięciu. Są wzorowo wyprofilowane i pozwalają na szeroki zakres regulacji – także długości siedziska. Ponadto, dysponują funkcjami podgrzewania, wentylowania, a nawet masażu. Ten ostatni jest na tyle rozbudowany, że umożliwia wybór trybu, siły i intensywności. Z kolei tylna kanapa pozwala na swobodną podróż dwóm dorosłym pasażerom. Zarówno siedzisko, jak i oparcie są dobrze zaprojektowane, dlatego nawet wielogodzinna podróż nie stanowi problemu.

Bagażnik, jak to w sedanie, jest duży, ale ze względu na niewielki otwór ogranicza możliwości załadunkowe. W standardowej konfiguracji oferuje 608 litrów. Po złożeniu drugiego rzędu, jego pojemność wzrasta do 1022 litrów. Do dyspozycji są dwie boczne wnęki i dodatkowe mocowania. Warto zaznaczyć, że jego zawiasy wnikają do środka, ale chowają się z drugiej strony tapicerki.

Technologia
Na początku zaznaczyłem, że przyszło mi obcować z topowym wariantem. I dalej to podtrzymuję… Pod maską mieszka bowiem benzynowy, doładowany silnik TCe o pojemności 1,6 litra, który generuje 200 KM (przy 6000 obr./min.) i 260 Nm (przy 2500 obr./min.) To oczywiście najmocniejsza jednostka dostępna w tym modelu. Współpracuje z nią tylko i wyłącznie przekładnia automatyczna. Jest to dwusprzęgłowa konstrukcja o 7 przełożeniach. W takiej konfiguracji, francuski przedstawiciel segmentu D osiąga pierwszą setkę w 7,6 sekundy i kończy rozpędzanie na 237 km/h. Rezultaty są więc całkiem przyzwoite. Czy równie dobrze wypada zużycie paliwa? No cóż, uzyskanie wyników podanych przez producenta jest niemożliwe w normalnych warunkach. W teście (1500 km, cykl mieszany) średnia wyniosła 8,2 litra.

Najbogatszy wariant oznacza też kilka wyjątkowych rozwiązań dostępnych bez dopłaty. Najważniejszym z nich jest system 4Control. Cóż to takiego? Cztery koła skrętne. Tak, tylna oś zmienia swoje położenie do 3,5 stopnia, dzięki czemu auto jeszcze lepiej zachowuje się na drodze. Nie zabrakło także amortyzatorów o zmiennej charakterystyce. Jeśli już o zmienności mowa, to warto wspomnieć o MULTI-SENSE umożliwiającym wybór jednego z pięciu trybów jazdy (Eco, Comfort, Perso, Sport, Neutral). Poza tym, w aucie znalazły się takie systemy bezpieczeństwa, jak: kontrola martwego pola, ISOFIX, asystenci pasa ruchu, zmiany świateł na drogowe, ostrzegania o przekroczeniu prędkości, monitorowania bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu i samodzielnego hamowania w razie zagrożenia.

Wrażenia z jazdy
Talisman potrafi się wpisywać w zakręty znacznie skuteczniej, niż większość konkurentów. Wspomniany wyżej system 4Control rzeczywiście spełnia swoją funkcję. Jeszcze lepiej sprawdza się Megane, ale to nic dziwnego – masa, gabaryty i rozstaw osi robią swoje. Tak czy inaczej, gwałtowne zmiany toru jazdy czy ostre łuki nie wyprowadzają z równowagi flagowego Renault. Ma w tym też udział odpowiednio zestrojony układ kierowniczy, który daje spore pokłady pewności i w wystarczający sposób informuje o tym, co dzieje się z przednią osią.

Zawieszenie? Współgra z pozostałymi podzespołami odpowiedzialnymi za właściwą trakcję i zachowanie pojazdu. Ma to jednak odbicie na komforcie podróżowania. I mam tu na myśli podróżnych, którzy zajmują miejsca w drugim rzędzie. Cztery koła skrętne wymusiły zastosowanie… belki skrętnej. Konkurencja ma przeważnie układ wielowahaczowy, który lepiej tłumi wszelkiego rodzaju nie równości. No cóż, coś za coś.

Jeśli chodzi o zespół napędowy, to nie mam większych zastrzeżeń. Mimo 200 KM pod maską, nie czuć jakiegoś gwałtownego przyspieszania, choć wskazówka prędkościomierza szybko wspina się do góry. To oznacza, że projektanci skutecznie odseparowali kabinę od świata zewnętrznego, co poprawia warunki jazdy na dłuższych dystansach. Plusem jest też wyciszenie, dzięki któremu swobodna rozmowa jest możliwa nawet przy autostradowych prędkościach. A co ze skrzynią? Działa całkiem płynnie i pasuje do dość spokojnego charakteru benzynowego silnika.

Okiem przedsiębiorcy
Za podstawowego Talismana trzeba zapłacić 94 900 zł. Będzie to bazowa wersja Life zintegrowana ze 110-konnym dieslem. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że jest to raczej propozycja dla osób, które nie zamierzają zbyt często wyprzedzać… czegokolwiek. Testowany wariant zajmuje oczywiście szczytowe miejsce w cenniku tego modelu i kosztuje 146 900 zł. Co ciekawe, 3500 zł więcej trzeba wyłożyć na wersję z dieslem (też Initiale Paris + automat), ale jest ona o 40 koni słabsza. Należy przy tym zaznaczyć, że konkurencja bywa wyraźnie droższa, szczególnie ta niemiecka.

Renault oferuje oczywiście szeroki wachlarz finansowania. Znajdziemy w nim kredyt z umową do nawet 96 miesięcy. W ofercie są też standardowe warianty, takie jak 50/50 czy 4×25%. Dla przedsiębiorców przygotowany został leasing z umową na okres od 24 do 60 miesięcy i wpłatą własną od 0%. Inną formą jest najem długoterminowy. Podobnie jak leasing, umowa podpisywana jest na czas 24-60 miesięcy i zawiera limit przebiegu – 200 000 km.

Podsumowanie
Topowy wariant Talismana przekonuje do siebie atrakcyjną stylistyką, mocnym silnikiem, bogatym wyposażeniem i świetnymi właściwościami jezdnymi. Jego cena też jest całkiem niezła. Osoby pokonujące duże dystanse mogą jednak postawić na diesla, który może i nie ma tyle mocy, ale pali o wiele mniej i nie jest wyraźnie droższy.

 

Tekst i zdjęcia: Wojciech Krzemiński

8.6 8.6

Topowy wariant Talismana przekonuje do siebie atrakcyjną stylistyką, mocnym silnikiem, bogatym wyposażeniem i świetnymi właściwościami jezdnymi. Jego cena też jest całkiem niezła. Osoby pokonujące duże dystanse mogą jednak postawić na diesla, który może i nie ma tyle mocy, ale pali o wiele mniej i nie jest wyraźnie droższy.

  • 8.6
Udostępnij.

O autorze

Wojciech Krzemiński

Mówią, że dziennikarz motoryzacyjny.

Skomentuj artykuł