Mazda 6 4d 2,0 Skyactiv-G AT SkyEnergy - zjawiskowy... ninja - NaMasce

Mazda 6 4d 2,0 Skyactiv-G AT SkyEnergy – zjawiskowy… ninja

2

Na początku lat 90. prawdziwą perełką w świecie motoryzacji była Mazda 626 czy model Chronos. Potem, na wiele lat designerzy Mazdy stracili polot. Kolejne modele były coraz lepsze technicznie, za to coraz bardziej nijakie stylistycznie. Pierwszą jaskółką, że Japończycy zmieniają podejście do designu była Mazda 3. Potem, była równie udana 6. poprzedniej generacji. Designerzy Mazdy pracowali jednak nad całkowitą zmianą stylistyki. Opracowany dwa lata temu styl „SKYACTIV”, dał się poznać w modelu CX-5. Ale dopiero w nowej „Szóstce” możemy tak naprawdę podziwiać nową filozofię marki.

Karoseria
Jeżeli o urodzie auta można mówić „zjawiskowa”, to Mazda 6 jest zjawiskowa. To najpiękniejsze auto, jakie trafiło na rynek w ciągu ostatnich kilku lat. Linia boczna wprost powala, niby typowy sedan, ale pomysłowe przetłoczenia nadają jej elegancji i sprawiają, że auto wygląda na bardzo mocne. Przód wyprofilowano tak, żeby wyglądał jak drapieżna ryba. Paszcza grilla i wredne, zadziorne oczka reflektorów sprawiają, że „SKYACTIV” po prostu powala na kolana.

 

Tył auta jest nieco bardziej stonowany. Ale ciekawa linia lamp, chromowane elementy i dwie niedyskretnie wystające spod tylnego zderzaka rury wydechowe od razu informują, że auto ma spore możliwości na drodze. Powiem wprost, nie znam nikogo, komu nowa Mazda 6 nie spodobała się od tzw. pierwszego wejrzenia. A poprzednio, tak wiele osób oglądało się za autem, kiedy jechałem… Audi R8.

 

Wnętrze
Na wstępie była beczka miodu. Teraz czas na łyżkę dziegciu. I to sporą. Otóż, i nie jest to tylko moje zdanie, wnętrze auta odstaje od wspaniałej stylistyki nadwozia. Nie, nie ma żadnych niedoróbek. Doskonałej jakości materiały wykończeniowe, miękkie (o dziwo) plastiki, nieco chromów. O co więc chodzi? O brak stylistycznej spójności. We wnętrzu auto to po trosze, stylistyka sportowa, ale i nieco limuzyny. W sumie… nie bardzo rozumiem po co taki misz-masz. Przed oczyma kierowcy naprawdę ładne zegary w głębszych tunelach z chromowanymi lamówkami. Czytelne, eleganckie. Zaraz obok wielki „ciężki” stylistycznie wyświetlacz nawigacji wkomponowany średnio gustownie w deskę. Zdominował on całą deskę. Jest skierowany do pasażerów z tylnego fotela niczym wyświetlacze TV w limuzynach klasy S. Skąd taki zamysł? Doprawdy, nie wiem i nie rozumiem. Pod wyświetlaczem średnio ciekawe, za to bardzo wygodne pokrętła sterowania klimatyzacją i ładny, a przede wszystkim wygodny, sportowy lewarek automatycznej skrzyni biegów. Reasumując, jest „troszku straszno, i troszku smieszno”

 

Zero zastrzeżeń do foteli i tylnej kanapy. O tak, we wnętrzu Mazdy 6 siedzi się wygodnie. Wszędzie, poza miejscem środkowym na tylnej kanapie. Tak wiem, to w żadnym aucie nie jest zbyt wygodne miejsce. Ale w „Szóstce” dodatkowo ogranicza je podniesiona podłoga i cofnięty podłokietnik. Osoba na miejscu środkowym powinna mieć raczej krótsze nogi albo nie jechać zbyt daleko. Bo może boleć…

 

Bagaż podróżuje wygodnie. Spory i pięknie wkomponowany w nadwozie kufer mieści nie rekordowe, ale akceptowalne 485 litrów. Na tygodniowy wypad rodziny wystarczy. Zapewniam…

 

Technologia
Mazda 6 to typowy przedstawiciel segmentu D. Mierzy 4870 mm długości, 1840 szerokości, 1450 wysokości. Rozstaw osi wynosi 2830 mm. Na rynku auto jest dostępne w 4 wersjach wyposażenia i 5 wersjach silnikowych. 150- i 175-konnym dieslem oraz 145-, 165- i 193-konnymi benzyniakami. My do testu otrzymaliśmy 2-litrowy, 165-konny motor benzynowy zapewniający autu (dzięki 210 Nm dostępnym przy 4000 obr.) przyspieszenie od 0-100 km/h w około 10 sekund. Napęd na przednie koła przenosiła 6-biegowa automatyczna skrzynia z możliwością zmiany manulanej skrzydełkami pod kierownicą albo tradycyjnie, lewarkiem.

 

Motor, o czym kilka zdań wyżej, całkiem nieźle radził sobie z półtoratonowym autem. Dość wstrzemięźliwie konsumował też etylinę. Wprawdzie producent w specyfikacji zapewnia, że silnik konsumuje średnio 6 litrów, ale w realnym świecie to mało prawdopodobne. W naszym teście, auto przy obciążeniu tradycyjną rodziną z bagażami, klimatyzacją i w normalnym ruchu paliło około 7 litrów w trasie i około 8,2 litra w mieście. Średnia z testu, naszym zdaniem lepiej niż dobra, wyniosła niewiele ponad 7 litrów.

 

Mazdzie udało się też w końcu okiełznać działanie całej elektroniki w aucie. Umieszczony pomiędzy fotelami system sterowania nazwany Human-machine interface (w skrócie HMI) upraszcza obsługę nawigacji satelitarnej i multimediów.

 

Wrażenia z jazdy
Tygodniowy test można spointować jednym zdaniem: auto prowadzi się bajecznie. Płynnie i bez oporu wchodzi na obroty. Dwulitrowy, 165-konny motor benzynowy sprawnie popycha auto do przodu. Zmiana biegów też bez uwag. Nawet pomimo tego, że automatyczna skrzynia nie jest dwusprzęgłowa, kolejne bieg wskakują płynnie i bez tradycyjnego dla Mazdy, szarpnięcia.

 

W zestrojeniu zawieszenia czuć sportowe DNA. Jest dość twardo, ale bez przesady. Auto precyzyjnie reaguje na ruchy kierownicą, a wszelkie dziury i nierówności przejeżdża (właściwie, przepływa) bez szarpnięć czy nieprzyjemnego kołysania. Do uszu kierowcy nie dobiegają absolutnie żadne odgłosy pracy sprężyn i amortyzatorów.

 

Okiem przedsiębiorcy
Mazda 6 w zależności od poziomu wyposażenia, nadwozia czy silnika kosztuje od 88 700 do 134 700 złotych. Zakup, oczywiście łącznie z tym gotówkowym, można zrealizować w salonie Mazdy poprzez kredyt lub leasing. Oba, Mazda Polska realizuje poprzez Bank Santander.

 

Kredyt 50/50 z ostatnią ratą balonową jest udzielany na okres 12 miesięcy. Pierwsza wpłata to oczywiście 50% wartości auta. Leasing, z możliwością finansowania od 0%, jest udzielny na okres od 24 do 60 miesięcy.

 

Podsumowanie
Większa, piękniejsza, bardziej przestronna i lżejsza. W wyposażeniu wiele technicznych nowinek. Nowa Mazda ma szansę podbić rynek aut klasy średniej. Bo, poza wyżej wymienionymi atutami ma jeszcze jeden – cenę. Otóż, Mazda 6, jak na auta tego producenta jest stosunkowo tania! Co w przypadku japońskiej marki jest nieoczywiste…

 

Tekst i zdjęcia: Artur Balwisz

 

Udostępnij.

O autorze

Rafał Łakus

2 komentarze

  1. Nikt nic nie pisze o klimie, a ona jest problemem !!!
    Napełniona nowym, drogim, szkodliwym i potencjalnie niebezpiecznym czynnikiem.
    Koszt nabicia, to 1600 PLN !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Sam czynnik 1400 PLN !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Skomentuj artykuł