w

Znalazł lokalizator GPS w nowej Toyocie kupionej od dealera. Zorientował się, gdy doszło do usterki

Znalazł lokalizator GPS w nowej Toyocie
Znalazł lokalizator GPS w nowej Toyocie kupionej od dealera. Zorientował się, gdy doszło do usterki

Niektórzy mogą to uznać za sporą kontrowersję, ale podobne przypadki miały już miejsce w różnych zakątkach świata. Znamy nawet polskie historie, które mogą mieć z tym wiele wspólnego.

Lokalizator GPS to specjalne urządzenie, które pozwala na wskazanie miejsca pojazdu, z którym jest zintegrowane. Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale rzadko który producent oferuje je prosto z salonu. Istnieje jednak spora liczba firm, która sprzedaje takie nadajniki.

Kiedy może przydać się to rozwiązanie? Na przykład w momencie kradzieży – dopóki złodzieje go nie odnajdą. Niektóre przedsiębiorstwa montują je również w swojej flocie, by kontrolować pracę swoich kierowców.

>Mio MiVue 803 – przystępna cenowo kamera samochodowa o zaskakującej liczbie funkcji

Te najbardziej popularne nadajniki montowane są w porcie OBDII. Nie jest jednak tajemnicą, że mało który klient kupujący nowe auto zagląda w takie miejsce. Od tego są przecież specjaliści z autoryzowanego serwisu.

Główny bohater tej historii postanowił jednak sprawdzić to i kilka innych podzespołów, gdy po miesiącu na parkingu jego samochód nie mógł odpalić. Okazało się wtedy, że akumulator jest całkowicie rozładowany.

Lokalizator GPS zabrał prąd?

Pan Anthony Do kupił Toyotę GR Corollę Circuit, czyli topową konfigurację japońskiego modelu. Pozostawił ją na miesiąc na parkingu z przyczyn służbowych. Gdy wrócił po samochód, nie był w stanie go odpalić.

Postanowił poszukać przyczyny i właśnie wtedy dostrzegł lokalizator GPS zamontowany bezpośrednio przez dealera. Na licznych forach przeczytał, że to urządzenie pobiera energię i podczas długiego postoju może w pełni rozładować akumulator.

Znalazł lokalizator GPS w nowej Toyocie
Lokalizator GPS okazał się przyczyną rozładowania akumulatora

Nabywca twierdzi, że odrzucił ofertę dealera, który proponował mu montaż lokalizatora. Sceptycy uważają, że nieuczciwi pracownicy mogą wykorzystać dane z takiego urządzenia. W skrajnych przypadkach kończy się to nawet kradzieżami. Coraz bardziej popularny jest także rynek sprzedaży danych – na przykład firmom ubezpieczeniowym.

Podejrzewamy, że w tym przypadku zamontowano urządzenie „z automatu”, a później zapomniano o jego demontażu. Kto zapłaci za rozładowany akumulator i konsekwencje z tym związane? Mamy nadzieję, że dealer stanie na wysokości zadania i zrekompensuje straty swojego klienta.

Kilku właścicieli tego modelu w Polsce informowało nas o podobnych przypadkach związanych z rozładowaniem akumulatora. Słyszeliśmy jednak, że miało to związek z alarmem i trybem czuwania. Czy aby na pewno? Sprawie mógłby przyjrzeć się specjalista z UKOiK, aby rozwikłać zagadkę. Tymczasem zachęcamy do sprawdzenia materiału głównego bohatera tej historii, który został udostępniony na YT.

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

2 komentarze

Dodaj odpowiedź
  1. Czyli wyjście jest tylko jedno, pracownik który mu sprzedawał oraz właściciel salonu – obaj po 25 lat więzienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jeep Avenger

Jeep Avenger hitem sprzedaży. Udział wersji elektrycznej nieznany

Ferrari EB-Million

Oto Ferrari EB-Million, czyli wyjątkowy przykład, jak zepsuć kultowego Mondiala