w

Wodorowe Alpine ma trafić do produkcji. Otrzyma homologację drogową

Alpine Alpenglow Hy4
Wodorowe Alpine ma trafić do produkcji. Otrzyma homologację drogową

A więc to nie jest sfera marzeń czy niepewna próba przewidzenia przyszłości. Francuzi na poważnie podchodzą do alternatywnej koncepcji napędu zero-emisyjnego.

Efektem tego ma być wodorowe Alpine, które podobno już otrzymało zielone światło. Biorąc pod uwagę tendencje rynkowe, wydaje się to odważne posunięcie. Dla przykładu, Toyota poświęciła na to miliardy i wciąż nie może poszczycić się godnym zastępstwem dla układów akumulatorowych.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że auta „na baterie” są bardzo daleko od ekologii. Ich produkcja poważnie obciąża środowisko, a energia wykorzystywana do ich ładowania nierzadko pochodzi z elektrowni wysoko-emisyjnych. Do tego dochodzi ograniczona użyteczność.

Zaletą zbiornika na wodór zamiast akumulatora trakcyjnego jest zdecydowanie szybsze tankowanie, niż ładowanie. Cały proces trwa niewiele dłużej, niż w przypadku dolewania zwykłego paliwa. Do tego, ta technologia teoretycznie znacznie mniej obciąża środowisko.

Wodorowe Alpine
Alpine Alpenglow Hy4

Jakie są jej wady? Wodór nie jest łatwy do wyprodukowania. Jego problemami są także transportowanie i magazynowanie. To też znacząco podnosi koszty. Oprócz tego, sam układ zajmuje więcej miejsca w aucie, a nie jest równie wydajny, co akumulatorowy.

Potrzebny jest więc naprawdę poważny przełom, by móc mówić o realnym rozwoju układów napędowych sprzyjających planecie. Na tym etapie naprawdę ciężko stwierdzić, czy którakolwiek koncepcja utrzyma się na rynku.

Wodorowe Alpine coraz bliżej

Francuzi wierzą jednak, że to oni mogą mieć rację. Zresztą, dywersyfikacja w tych niepewnych czasach wydaje się bardzo dobrym rozwiązaniem. Producenci powinni utrzymać na rynku wszystkie popularne rozwiązania napędowe, bo nie wiadomo, w którą stronę pójdzie zarówno konkurencja, jak i prawo.

Alpine zaprezentowało światu swój koncept Alpenglow Hy4, który ma zapowiadać model elektryczny – przynajmniej tak twierdzi Antony Villain, który przekazał kilka słów portalowi Autocar. Projekt oparto na czterocylindrowym silniku o pojemności 2 litrów, który został uzupełniony doładowaniem.

Już dziś mówi się jednak, że w następnej fazie zostanie wykorzystana jednostka V6, która ma mieć więcej mocy, niż czterocylindrowy motor generujący aktualnie 340 koni mechanicznych. Zapowiada się ciekawie.

Zakładając, że wszystko się uda, wodorowe Alpine może doczekać się krótkiej serii i dużej promocji za pomocą wyścigów – na przykład długodystansowych. To oczywiście nie będzie jedyny kierunek tej marki. W 2026 roku ma pojawić się następca A110 – w wydaniu coupe i roadster. Rok później zadebiutuje SUV, a w 2028 – czterodrzwiowy sedan o nazwie A310.

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Volvo EX30

Sieć ładowarek Volvo zostanie znacząco rozwinięta. To nowy projekt marki w Polsce

Fiat Topolino

Włoska policja zablokowała sprzedaż Topolino. Absurdalny powód