Konserwatywni fani motoryzacji często mówią, że motoryzacja z lat 90. była lepsza. Powody? Prostota, trwałość i wystarczające wyposażenie, które pomagało, a nie dominowało nad kierowcą.
Niektórzy woleli „tamte” samochody również z powodu designu. Choć nie były tak dobre pod kątem aerodynamicznym, wyróżniały się na tle innych modeli – nawet z tej samej gamy. Być może właśnie dlatego Toyota postanowiła stworzyć auto, które w pewnym stopniu nawiązuje do minionych czasów.
Oto Century SUV, które było zapowiadane od kilku miesięcy. Z pewnością większość zna limuzynę, która dysponuje pierwszym członem nazwy tego pojazdu. Duży, klasyczny sedan prezentuje się, jak barok na kołach. Jednocześnie kipi luksusem w japońskim wydaniu. I to połączenie ma duże grono zwolenników.

Nowy projekt to nieco inny kierunek. I tu wracamy do lat 90., gdzie właśnie takie kształty były bardzo modne. Zwróć uwagę na dolne panele karoserii, które zostały polakierowane w kontrastującym kolorze. Od razu na myśl przychodzą stare Mercedesy.
>Toyota Land Cruiser 2024 ma w gamie diesla. Styl retro pełną gębą
Widać tu także inne inspiracje. Monumentalna sylwetka budzi skojarzenia z SUV-em Rolls Royce’a, choć jej kluczowe podzespoły nie emanują blichtrem okraszonym chromem. Tu jest prościej, a przy tym masywniej.

Niektórzy mogą nawet stwierdzić, że auto ma już za sobą tuning. Te dokładki do progów, masywne zderzaki, felgi i spojlery – tunerzy nie będą mieli za dużo do roboty. Prawdziwą wisienką na torcie są tylne drzwi przesuwne.
Z kolei elementy oświetlenia opierające się na dzielonych reflektorach i lampach przywodzą na myśl modele Genesisa. Mamy więc do czynienia z prawdziwą mieszanką, która wygląda zaskakująco spójnie.
Toyota Century SUV – kolos w hybrydzie
Wymiary tego samochodu też robią wrażenie. Japoński SUV ma 5205 milimetrów długości, 1990 milimetrów szerokości i 1805 milimetrów wysokości. Jego rozstaw osi sięga 2950 milimetrów, a masa własna to 2570 kilogramów. Tak, ponad dwie i pół tony.
Toyota Century SUV bazuje na platformie TNGA, która jest fundamentem licznych modeli. W tym przypadku została jednak wzmocniona i usztywniona, co oczywiście nie zaskakuje.

Puryści najchętniej zobaczyliby pod maską wolnossącą jednostkę V12, ale nie ma tak dobrze. Mieszka tu silnik V6 o pojemności 3,5 litra, który jest wspierany przez motor elektryczny. Łączny potencjał tego zestawu to 405 koni mechanicznych. Napęd? Na obie osie (za tylne koła odpowiada „elektryk”). Z benzyniakiem zintegrowano przekładnię CVT, co nie wszystkim przypadnie do gustu.
Póki co nie jest jasne, na jakie rynki trafi Toyota Century SUV. Na pewno będzie oferowana w Japonii, ale europejska przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Należy w tym miejscu dodać, że limuzyna Century pozostanie w ofercie. Oba modele będą dostępne.


