w , ,

Top 10 Krzemińskiego: Najciekawsze testy 2022 roku

Top 10 Krzemińskiego
Top 10 Krzemińskiego: Najciekawsze testy 2022 roku

Witajcie! Jak co roku postanowiłem przeanalizować „dorobek testowy” i wybrać dziesięć samochodów, które moim nieskromnym zdaniem zasługują, by znaleźć się w cyklicznym zestawieniu.

Zanim jednak zacznę wymieniać konkretne modele, pragnę zaznaczyć, że kolejność opiera się na chronologii (od najstarszych testów). Krótko mówiąc, ten pierwszy ze wskazanych modeli, nie musi być lepszy od ostatniego – lub na odwrót.

Co ciekawe, po raz pierwszy w swoim rocznym podsumowaniu umieściłem auto elektryczne. Nie zmieniłem zdania na temat układów napędowych na prąd (wciąż jest więcej pytań i wątpliwości, niż przekonujących odpowiedzi), ale akurat ten pojazd urzekł mnie swoją absurdalnością. Nie udaje ekologicznego ani sensownego. I właśnie w tym tkwi jego siła. Ale po kolei…

Mercedes-AMG GT 63 S
Mercedes-AMG GT 63 S

Zaczynamy bardzo szybko i prestiżowo. Mercedes-AMG GT 63 S ma długą nazwę i taką też listę zalet. Rywal Panamery oferuje bardzo ciekawy design uzupełniony przestronnym i bardzo dobrze wykonanym wnętrzem.

Nie to jest jednak w nim najważniejsze. Klucz do sukcesu to czterolitrowy, podwójnie doładowany silnik V8, który generuje 639 koni mechanicznych i 900 niutonometrów. Przenoszeniem tego potencjału na obie osie zajmuje się dziewięciobiegowy automat.

Osiągi? Rewelacyjne. Sprint do setki zajmuje 3,1 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 315 km/h. Trudno oczekiwać czegoś więcej od wciąż akceptowalnie komfortowego auta dla czterech osób. Zużycie paliwa w teście oscylowało w granicach 13-14 litrów, co należy uznać za rozsądny wynik. Cena? 947 600 złotych.

Mercedes-AMG G 63
Mercedes-AMG G 63

Mercedes-AMG G 63 to drugi z trzech modeli ze Stuttgartu, który postanowiłem wyróżnić. Sam nie wiem czy go lubię. Jest jednak fenomenem rynkowym i nie sposób go pominąć. Aerodynamika kiosku, konieczność trzaskania drzwiami, by te się zamknęły i klamki umieszczone przy kolanach to cechy szczególne, które tylko w tym modelu mogą być uznane za fajne.

Fakt, brzmi dziwnie, ale topowa G-Klasa budzi pożądanie niemal wszystkich fanów motoryzacji. Jej legendarny design skrywa dziś już znacznie nowocześniejsze technologie, niż protoplaści, ale wciąż możemy mówić o samochodzie, którego renoma znaczy więcej, niż cała reszta.

Jego sercem jest ta sama jednostka, co w AMG GT. To czterolitrowe, podwójnie doładowane V8, które w tym przypadku oddaje do dyspozycji 585 koni mechanicznych i 850 niutonometrów. Tutaj też można liczyć na dziewięciobiegowy automat. Przyspieszenie do setki trwa 4,5 sekundy, a v-max to 220 km/h. Spalanie w cyklu mieszanym? 17 litrów, jeżeli nie przesadzasz. Cena? Lepiej usiądź. Za tę odmianę trzeba zapłacić 975 600 złotych. Jeszcze więcej, niż za 4-Doora.

Jeep Wrangler 4xe
Jeep Wrangler 4xe

Jeep Wrangler 4xe to kolejny model, który zmieścił się w moim subiektywnym Top 10. Puryści obawiali się, że hybryda zabierze kluczowe walory kultowej terenówce. Sam kręciłem nosem, gdy usłyszałem, że tylko taki wariant napędowy trafi do polskiej oferty. Okazało się jednak, że negatywne emocje były zbędne.

Najbardziej amerykański z amerykańskich samochodów pozostał bardzo zdolny poza asfaltem. Jego możliwości pozostały praktycznie takie same, a może nawet stały się większe, mimo nieco większej masy własnej. Wrangler PHEV potrafi także pokonać spory dystans w trybie elektrycznym (około 45 kilometrów), co we współczesnym świecie ma coraz większe znaczenie. To zasługa baterii o pojemności 17,3 kWh.

Do tego to najszybsza i najmocniejsza konfiguracja tego modelu w historii. Układ hybrydowy oferuje 381 koni mechanicznych i 637 niutonometrów. Zintegrowano go z ośmiobiegowym automatem i napędem na obie osie. Pomimo masy własnej wynoszącej 2354 kilogramy, sprint do setki zajmuje zaledwie 6,4 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 175 km/h – znacznie więcej, niż wskazuje zdrowy rozsądek. Po rozładowaniu baterii trzeba liczyć się ze spalaniem na poziomie 12 litrów. Cena?

Alfa Romeo Giulia Quadrifoglio
Alfa Romeo Giulia Quadrifoglio

Alfa Romeo Giulia Quadrifoglio również trafiła do mojego Top 10 najciekawszych testów 2022 roku. Wstyd się przyznać, ale wcześniej nie miałem za dużego kontaktu z tym charakternym modelem w topowej wersji. Ma już kilka lat rynkowych doświadczeń i wciąż wygląda zjawiskowo. Włosi mają jakoś lepiej naostrzone ołówki – od co najmniej kilku dekad…

Ten sportowy sedan imponuje nie tylko designem, ale też naprawdę świetnymi osiągami. Wszystko za sprawą bardzo dobrej jednostki 2.9 V6 z podwójnym doładowaniem. Oferuje ona 510 koni mechanicznych i 600 niutonometrów. Za przenoszenie mocy na tylną oś odpowiada ośmiobiegowa skrzynia automatyczna.

Sprint do setki trwa 3,9 sekundy, a wskazówka prędkościomierza kończy swą podróż na 307 km/h. Spalanie? Około 14 litrów warunkach rzeczywistych (cykl mieszany). Należy w tym miejscu zaznaczyć, że nie jest to auto do nauki jazdy…

Trzeba mieć spore umiejętności i jeszcze więcej pokory, by opanować taką moc na tylnych kołach. Giulia Quadrifoglio w odpowiednich rękach może być jednak prawdziwym generatorem radości. Producenci tworzą coraz mniej modeli o tak pierwotnym charakterze. A szkoda. Cena? 473 000 złotych. W tym roku powinna pojawić się odmiana po liftingu, co zwiastuje jeszcze większy wydatek.

Mercedes-Maybach S 680
Mercedes-Maybach S 680

Mercedes-Maybach S 680 to już ostatni model marki ze Stuttgartu, jaki pojawił się w zestawieniu. Ale za to jaki! Zastanawiam się, co można zrobić więcej lub lepiej, by stworzyć jeszcze bardziej luksusowe auto. Odpowiedź nie wszystkim przypadnie do gustu: Nie można zrobić nic. Takich aut już nie będzie, co zwiastują „elektryczne trendy”. Wystarczy spojrzeć na większość samochodów na prąd, by zrozumieć, że elegancja i klasa ustępują miejsca futuryzmowi i przerostowi formy nad treścią.

Flagowy model ma monumentalne nadwozie, które wprost imponuje swoimi gabarytami. Karoseria wręcz ocieka chromem, ale nie robi tego w sposób ordynarny. Jeszcze więcej dzieje się we wnętrzu, gdzie trudno znaleźć element świadczący o choćby najdrobniejszej oszczędności.

Nawet podsufitka jest tu skórzana. Prezes nie musi czekać aż szofer wyjdzie z auta. Wystarczy użyć przycisku, by drzwi otworzyły się same. Komfortowy fotel można w kilkanaście sekund zmienić w wygodną leżankę, na której przebywanie urozmaicą rozbudowane multimedia, masaż, podgrzewanie, wentylowanie i inne udogodnienia – z chłodzonym szampanem włącznie.

 

Piękno tego wydania motoryzacji kryje się także pod długą maską. Znajdziemy tu silnik V12. To ostatni model w historii Mercedesa, który otrzyma dwanaście cylindrów. Niektórym jest to obojętne, bo i tak garstka osób mogła doświadczyć jego aksamitnej pracy, ale konserwatywny fan motoryzacji wie, że pewien rozdział zostanie wkrótce zamknięty.

Prezentowany Maybach dysponuje mocą 612 koni mechanicznych i maksymalnym momentem obrotowym wynoszącym 900 niutonometrów. Z tymi wartościami musi radzić sobie dziewięciobiegowy automat. Ważąca 2275 kilogramów limuzyna rozpędza się do 100 km/h w zaledwie 4,5 sekundy i potrafi pędzić 250 km/h – w niemal zupełnej ciszy. Średnie spalanie w cyklu mieszanym wyniosło 17 litrów. Cena? Ponad milion złotych – bez opcji.

Dacia Jogger Eco-G
Dacia Jogger Eco-G

Ktoś może uznać, że coś spadło mi na głowę albo poraził mnie prąd. Przyznam, że umieszczenie Dacii Jogger w tym składzie (i to jeszcze po Maybachu) wydaje się mocno kontrowersyjne, ale bywam niepokorny, a do tego polubiłem ten samochód z kilku powodów. Po pierwsze, niczego nie udaje. Po drugie, potrafi być oszczędny. Po trzecie jest rozsądnie wyceniony. Po czwarte, ma przestronne wnętrze. I wreszcie po piąte, jest lepszy, niż może się wydawać.

Według mnie to najlepszy model rumuńskiej marki, jaki był oferowany do tej pory. Wbrew pozorom, to naprawdę nieźle wykonane auto oferujące bardzo dobry stosunek ceny do wyposażenia i jakości. W wersji z instalacją gazową ma dwa zbiorniki: na benzynę (50 litrów) i LPG (40 litrów). Dzięki nim można pokonać grubo ponad 1000 kilometrów bez odwiedzania stacji paliw.

Trudno mówić o wybitnym prowadzeniu, ale przeciętny kierowca nie powinien kręcić nosem. Zainteresowanie tym modelem jest spore, co ma związek z ceną. Za wersję z instalacją gazową trzeba zapłacić 77 300 złotych w podstawie. Flagowa konfiguracja to wydatek 95 100 złotych. Wydaje się dużo, ale to około 20 tysięcy złotych mniej, niż za podobnie skonfigurowanego Volkswagena Polo. Takie czasy.

Ford Mustang Mach 1
Ford Mustang Mach 1

Ford Mustang Mach 1 przypomniał mi, że wolnossące V8 wciąż cieszy. Koniec kropka. Nie dziwi mnie popularność tego modelu w Europie. Amerykańskie coupe świetnie wygląda i kosztuje mniej, niż europejscy konkurenci. Po liftingu nie ustępuje jakością wykonania czy nowoczesnością instrumentów pokładowych. A przecież za moment na rynek trafi nowe wcielenie.

Mach 1 to oczywiście flagowa, limitowana konfiguracja, którą można dostać w Polsce. Ma silnik z Bullita, co zwiastuje spore emocje. Konstrukcja 5.0 V8 dobrze brzmi i idealnie pasuje do charakteru samochodu. Potencjał? 460 koni mechanicznych i 529 niutonometrów. Rozpędzanie do setki trwa 4,8 sekundy, a przyspieszanie kończy się przy 267 km/h.

Jest coś, co łączy ten model z wyżej wymienioną Giulią – tylny napęd. Potrzeba naprawdę dużego rozsądku, by nie tylko wykorzystać, ale też okiełznać Mustanga. Nie wszyscy nabywcy zdają sobie z tego sprawę, dlatego nietrudno o znalezienie nagrań poprzedzających wizyty u blacharzy i lakierników. Dobry, doświadczony kierowca będzie jednak cieszył się z każdego pokonanego kilometra tym samochodem. Cena? 320 200 złotych.

Jaguar F-Type P450
Jaguar F-Type P450

Jaguar F-Type P450 ma już za sobą poważny lifting i duży staż rynkowy, a i tak prezentuje się po prostu świetnie. Jeżeli chodzi o motoryzacyjne doświadczenia 2022 roku, to był to jeden z najlepszych tygodni spędzonych z autem testowym. Poważnie. I nie chodzi jedynie o wpatrywanie się w jego zgrabną sylwetkę.

W ciasnym, ale bardzo dobrze wykonanym wnętrzu czułem się naprawdę przyjemnie. Wystarczało kilkanaście sekund, by dach schował się za siedzeniami, a kierowca mógł poczuć słońce na swym wysokim czole.

Pod maską otwieraną od strony szyby (pięknie!) mieszka silnik 5.0 V8, który generuje 450 koni mechanicznych i 580 niutonometrów. Sprzęgnięto go z ośmiobiegowym automatem przekazującym moc na obie osie. Setkę można zobaczyć po upływie 4,6 sekundy i rozpędzić się do 285 km/h.

Choć to samochód usportowiony, nie dynamika zrobiła na mnie największe wrażenie. To brzmienie silnika sprawiało, że moje oczy przypominały pięciozłotówki. Wiem, że to Maserati zawsze przywodzi na myśl najlepsze motoryzacyjne symfonie, ale na wysokich obrotach ten Jaguar naprawdę gra imponującą melodię. Coś wspaniałego. Cena? Co najmniej 595 000 złotych.

Volvo V90 T8 eAWD Recharge
Volvo V90 T8 eAWD Recharge

Volvo V90 T8 eAWD Recharge może być dla niektórych kolejnym zaskoczeniem, podobnie zresztą jak jego osiągi. Szwedzkie kombi jest wśród nas ładnych kilka lat, ale nie traci zainteresowania klientów. Według mnie to wciąż jedna z najlepszych propozycji w segmencie.

Ma pieczołowicie wykonane, charakterystyczne wnętrze, które zadowala również pod względem przestronności. Do tego dochodzi wachlarz nowoczesnych rozwiązań czuwających nad bezpieczeństwem kierowcy i pasażerów.

Odmiana T8 eAWD Recharge to hybryda plug-in, która dzięki pojemnej baterii (18 kWh) potrafi pokonać około 80 kilometrów w trybie elektrycznym. I to można było przewidzieć. Osiąganie setki w 4,9 sekundy jest już jednak dużą niespodzianką. Układ hybrydowy oparty na dwulitrowym silniku benzynowym oddaje do dyspozycji 455 koni mechanicznych i 709 niutonometrów. Uzupełnia go ośmiobiegowy automat i napęd na obie osie. Szwedzkie kombi potrafi więc zostawić w tyle usportowione auta, a to przecież duże, rodzinne i komfortowe kombi. Takie auta lubię. Cena? 348 900 złotych.

Ford F-150 Lightning
Ford F-150 Lightning

Ford F150 Lightning zamyka zestawienie przedstawiające Top 10 najciekawszych testów w 2022 roku. Jak już wspomniałem, to pierwszy model elektryczny, który znalazł się w tym cyklicznym materiale. Czym sobie zasłużył? Innością.

Przedstawiciele amerykańskiej marki nie wkręcają nabywcom, że jest ekologiczny. Nie mówią również o tym, że to wybór pragmatyczny. Tak naprawdę nie muszą robić nic, bo auto „rozbiło bank” i cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Czas oczekiwania na własny egzemplarz może potrwać blisko trzy lata. Serio.

Absurd polega na tym, że ten ogromny pick-up oferuje 580 koni mechanicznych i 1050 niutonometrów. Przenoszenie takiego potencjału nawet na obie osie bywa wyzwaniem. Wystarczy lekko wilgotna nawierzchnia, by koła zrywały przyczepność przy 80 km/h. Natychmiastowo dostępny moment obrotowy sprawia jednak, że nie sposób nie uśmiechnąć się za kierownicą tego auta.

Masa własna wynosząca około 3 ton nie przeszkadza, by rozwijać setkę w 4,7 sekundy. Warto dodać, że prędkość maksymalna została ograniczona do 180 km/h (trzeba przecież jeszcze wyhamować). Bateria ma pojemność 131 kWh, co pozwala realnie pokonać mniej więcej 450 kilometrów. Cena? W Europie nieznana, bo ten model tu nie trafi, chyba że będzie to prywatny import. Na tym etapie jest jednak za wcześnie, by zacierać ręce, skoro na rodzimym rynku trudno nadążyć z realizacją zamówień.

I na tym kończymy moje subiektywne Top 10. Mam nadzieję, że ten rok będzie co najmniej równie ciekawy, czego i Wam życzę. Jesteśmy w kontakcie!

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wyścig trójkołowców

Wyścig starych trójkołowców. „Prędkości nie powalały, ale emocji nie zabrakło” (wideo)

Mitsubishi L200 test 2023

Mitsubishi L200 Stark – test, dane techniczne, opinie, cena