Pojazdy japońskiego producenta cieszą się w Polsce dużą estymą. To efekt budowania wizerunku niezawodnych produktów – i to przez dekady. Najtańsza Toyota z polskiego salonu wpisuje się w tę charakterystykę. Czy jest warta polecenia? Tak, ale należy zaznaczyć, że pasuje do konkretnego sposobu użytkowania.
Tania, ale modna
Ktoś mógłby pomyśleć, że to materiał o najnowszym Yarisie. Okazuje się jednak, że popularny model z segmentu B jest droższy od tego prezentowanego. I nie jest to przypadkowe. Wiąże się to zarówno z klasą pojazdu, jak i zastosowaną technologią.
Warto dodać, że najtańsza Toyota z polskiego salonu to wariant sprzed liftingu. Po modernizacji ma już zupełnie inny układ napędowy. Poza tym, został zmodyfikowany jej design. Oba wydania pozostają jednak w kręgu zainteresowania polskich kierowców.

Cena wynosząca 71 000 zł wydaje się okazyjna, tym bardziej że dotyczy crossovera. Jego gabaryty nie są jednak znaczące. Tak naprawdę jest to samochód miejski, który nie ma za wielu rywali. Wszystko za sprawą typu nadwozia i wspomnianych rozmiarów.
Aygo X, bo o nim mowa, rywalizuje z takimi pojazdami, jak Hyundai i10, który jest konwencjonalnym hatchbackiem z segmentu A. Większość producentów całkowicie rezygnuje z tej klasy, ale Japończycy dostrzegli w niej potencjał. Im mniejsza konkurencja, tym większa szansa na duże udziały rynkowe.
Odmiana sprzed aktualizacji wciąż wygląda całkiem nieźle. Stanowi rozwinięcie stylistyczne poprzednika, co najlepiej uwydatnia tylna część karoserii. We wnętrzu jest ascetycznie i trudno mówić o materiałach dobrej jakości, ale można za to liczyć na nowoczesne instrumenty pokładowe.
Najtańsza Toyota z polskiego salonu ma wolnossący silnik
To jeden z nielicznych modeli, który w ostatnim czasie był produkowany wyłącznie z konwencjonalną jednostką spalinową pozbawioną doładowania. Oprócz niego, w gamie znajdowała się jeszcze Corolla w wersji sedan dysponująca nieco większą konstrukcją utrzymaną w tej samej technologii.
Najtańsza nowa Toyota z polskiego salonu ma pod maską 1-litrowy silnik z rodziny VVT-i. To oznacza typowo miejskie wartości. Auto oddaje do dyspozycji użytkownika zaledwie 72 konie mechaniczne i 93 niutonometry.

To niewiele, nawet jak na te rozmiary. Przenoszeniem mocy zajmuje się pięciobiegowa przekładnia manualna. Wśród opcji znajdował się bezstopniowy automat Multidrive S, który pasuje do charakteru prezentowanego pojazdu.
Japoński crossover za 71 000 zł przyspiesza do 100 km/h w 14,9 sekundy, czyli zdecydowanie za długo, by myśleć o dynamicznej jeździe po autostradzie. Jego prędkość maksymalna wynosi 158 km/h. Natomiast zużycie paliwa w cyklu mieszanym WLTP wynosi tylko 4,9 litra, co stanowi jedną z kluczowych zalet napędu.
Co oferuje najtańsza nowa Toyota z polskiego salonu?
Jak już wspomnieliśmy, to sztuka sprzed liftingu, co oznacza, że podlega wyprzedaży rocznika 2025. Jest dostępna u lokalnego dealera, co potwierdza opisywana oferta. Nie była użytkowana, co oznacza, że jest fabrycznie nowa.

Najtańsza nowa Toyota z polskiego salonu posiada wyżej opisany układ napędowy i podstawowe wyposażenie. To drugie nie oznacza jednak skrajnej budżetowości. Auto posiada m.in.:
- kamerę cofania
- dotykowy ekran multimedialny (9 cali)
- fotel kierowcy z regulacją wysokości
- elektrycznie sterowane szyby
- elektrycznie regulowane lusterka
- pakiet asystentów jazdy
- wielofunkcyjną kierownicę
- klimatyzację
Nie jest to skrajnie bogata lista, ale pamiętajmy o miejskim przeznaczeniu tego modelu. Niemniej jednak Kia Picanto za podobną kwotę oferuje znacznie lepszą konfigurację. Aczkolwiek nie posiada równie modnego nadwozia (coś za coś).
Toyota Aygo X za 71 000 zł jest oferowana z dodatkowym kompletem opon. Pomimo tego, istnieje przestrzeń na negocjacje ze sprzedawcą, ponieważ w cenniku wyprzedażowym widnieje jeszcze niższa kwota. Warto o tym pamiętać.


