Ten projekt jest w pewnym sensie pionierski – w kontekście konfiguracji nadwoziowej. Łączy bowiem dwie różne koncepcje. I robi to całkiem nieźle.
To bez wątpienia najdziwniejszy pick-up na rynku. Dlaczego? No cóż, został przeprojektowany w SUV-a Coupe o nietypowych proporcjach. Warto podkreślić, że to model seryjny, który został stworzony przez chińską markę.
Kluczowa jest tu skrzynia załadunkowa, która ma zabudowę będącą nieodłączalną częścią karoserii. Niektórzy mogą mieć wątpliwości, czy wciąż można nazywać ten twór pick-upem, ale fakty są takie, że owa skrzynia pozostała na swoim miejscu.
Najdziwniejszy pick-up to SUV?
I choć firmy budowalne z pewnością nie będą zachwycone takim autem, to klienci indywidualni mogą być zainteresowani. Jest to bowiem swego rodzaju ucywilizowanie pojazdu użytkowego, który dzięki tej transformacji zapewnia większą użyteczność z perspektywy przeciętnego kierowcy auta osobowego.
Przejdźmy jednak do konkretów. To Qiyuan E07, o którym niedawno pisaliśmy, gdy doszło do wycieku zdjęć. Teraz jednak mamy do dyspozycji większą liczbę grafik, które rzucają nowe światło na sylwetkę tego samochodu.

Wspomniana skrzynia załadunkowa ma typową dla pick-upa klapę. Oprócz niej zastosowano tu wysokie burty oraz elektrycznie otwierane przeszklenie, które unosi się w stronę dachu. Można więc przewieźć wysokie przedmioty, a na upartego – nawet betoniarkę.
Co ciekawe, taką koncepcję dachu oferowało pewne kombi z lat 60. ubiegłego wieku. Był to Sudebaker Wagonaire, czyli amerykański model nieistniejącej już marki. Rozwiązanie z odsuwanym dachem miało także GMC Envoy, ale nie zostało powszechnie skopiowane przez branżowych potentatów.
>Mitsubishi L200 Stark – test, dane techniczne, opinie, cena
Jako że ten twór ma pełnić rolę auta osobowego, skrzynia została lepiej wykończona oraz uzupełniona praktycznymi dodatkami. Są tu wnęki, gniazda, haczyki, podwójna podłoga czy światełka.

Najdziwniejszy pick-up na tej planecie będzie oferowany tylko z elektrycznymi układami napędowymi. Wersja jednosilnikowa ma generować 338 koni mechanicznych. Z kolei odmiana dwusilnikowa o mocy aż 590 koni mechanicznych jest wyposażona w napęd na obie osie.
Auto trafi na chińskie drogi jeszcze w tym roku. Podejrzewamy, że może pojawić się także na innych rynkach – w tym europejskich. Cena nie została jednak jeszcze ujawniona. Biorąc pod uwagę unikatowość projektu, tanio pewnie nie będzie.



To jak ten pancerny od tesli tylko normalny. Swoją drogą ten od tesli ma kiepskie napędy w porównaniu do tradycyjnej terenówki