w

Tani elektryczny Opel. To może się udać

Tani elektryczny Opel
Tani elektryczny Opel. To może się udać

Nie jest tajemnicą, że niemiecka marka znajduje się pod skrzydłami koncernu Stellantis. To daje pewne możliwości – zarówno projektowe, jak i produkcyjne.

Jak to w biznesie bywa, wiele sprowadza się do oszczędności. Dzielenie technologii, strategii i infrastruktury pozwala zrobić więcej za mniej. Właśnie dlatego tani elektryczny Opel ma szansę pojawić się na rynku. I nie będą to odległe czasy.

Biorąc pod uwagę dobrą sytuację tego wielkiego koncernu, trwają już zaawansowane prace nad takim modelem. Nie będzie on niezależny, co jest oczywiste. Jego konstrukcyjnego bliźniaka powinniśmy szukać u Francuzów.

Tani elektryczny Opel – czego się spodziewać?

Chodzi o Citroena e-C3, który ostatnio został zaprezentowany. To niewielki crossover, który znajdzie się w gamie zarówno pod miejskim SUV-em o nazwie C3 Aircross, jak i konwencjonalnym C3, który jest hatchbackiem z segmentu B.

Pod względem stylistycznym z pewnością będzie różnił się od swojego francuskiego krewnego. Podejrzewamy, że zmiany obejmą również wnętrze (w tym kokpit), by trafiał do nieco innego odbiorcy. I taka strategia jest słuszna. Zawsze warto wyróżniać swój produkt – w maksymalnie możliwym stopniu.

>Opel Mokka 1.2 Turbo A8 – test, cena, dane techniczne

Jeżeli tani elektryczny Opel rzeczywiście będzie bliźniakiem e-C3, to najpewniej otrzyma silnik generujący 113 koni mechanicznych, którego potencjał zostanie przeniesiony na przednią oś. W przypadku Citroena, taka wartość umożliwia przyspieszanie do 100 km/h w 11 sekund. Prędkość maksymalna nie została ujawniona, ale podejrzewamy, że to około 130 km/h.

Tani elektryczny Opel
Opel Experimental Concept

Bardzo istotnym elementem całości jest oczywiście bateria litowo-jonowa, której pojemność może wynieść 44 kWh. Nie jest to dużo, ale biorąc pod uwagę skromne gabaryty oraz taką też masę własną, zasięg powinien zapewnić swobodną jazdę poza miasto. W e-C3 wynosi on do 320 kilometrów – zgodnie z normami WLTP, rzecz jasna.

Warto dodać, że francuski model umożliwia ładowanie z mocą 100 kW, co pozwala uzupełnić akumulator w 30 minut. Jeżeli kierowca skorzysta z pokładowej ładowarki (7 kW), to musi liczyć się z czasem ładowania do 20 do 80 procent wynoszącym około cztery godziny.

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

4 komentarze

Dodaj odpowiedź
  1. „ Bardzo istotnym elementem całości jest oczywiście bateria litowo-jonowa”
    Ta bateria jest baterią litowo-żelazowo-fosforanową. Jest tańsza, co pozwoliło obniżyć cenę. Niestety ma swoje wady jak kiepska odporność na niskie temperatury.

  2. Kolejny balonik pompowany przez importerów. Ludzie przestali kupować auta elektryczne, bo są drogie i niepraktyczne. Elektryki to promil wszystkich sprzedawanych aut. Na dodatek brakuje infrastruktury do ich ładowania. Stellantis generuje swoją sprzedaż głównie poprzez zapychanie tymi gratami swoich dealerów. Taką ma strategię sprzedaży 😀

    • Może w Polsce 😂 za granicą elektryki to 30% sprzedawanych nowych samochodów. A co do infrastruktury, to jest na takim poziomie, że nie trzeba żadnej podróży planować, bo na jakiej stacji byś się nie zatrzymał to są szybkie ladowarki. lol. Twoja opinia… hmmm myślę że koncerny samochodowe nie patrzą na Polskę tylko na cały rynek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Audi TT Special Edition

Audi TT Special Edition. Najprostsza i najładniejsza konfiguracja

Elektryczny Maluch

Fiat 126p EV? Polak mógłby przekonać się do elektryków