w

Suzuki chce sprzedawać bliźniaka Toyoty RAV4 za 260 tysięcy złotych. Poważnie.

Suzuki chce sprzedawać bliźniaka Toyoty RAV4 za 260 tysięcy złotych. Poważnie.

Suzuki postanowiło zacieśnić współpracę z Toyotą, czego owocem jest model Across. Jak każdy widzi, to bliźniak Toyoty RAV4.

Różnice pomiędzy tymi samochodami są niezwykle skromne. Największe z nich to pasy przednie i znaczki producentów. Mały zakres zmian obejmuje zarówno karoserie, jak i wnętrza pojazdów. Trudno zatem rozstrzygać, który samochód lepiej wygląda…

Suzuki Across startuje od 261 800 zł

Ktoś mógłby pomyśleć, że „dwójka z przodu” została postawiona przez pomyłkę. Niestety, to nie jest błąd. Właśnie tyle kosztuje bazowa konfiguracja nowego modelu. Skąd tak wysoka cena? Zacznijmy od tego, że auto już w podstawie jest bogato wyposażone (wersja Elegance).

Suzuki Across 2021 - dane techniczne
Across oferuje 306-konny układ hybrydowy

Najważniejsze jest jednak to, że skrywa układ hybrydowy (plug-in) oparty na 2,5-litrowym silniku spalinowym (185 KM). Uzupełniają go dwie jednostki elektryczne (182 KM i 270 Nm oraz 54 KM i 121 Nm) – po jednej na oś. Moc systemowa tego zestawu to 306 KM. Taka wartość umożliwia osiąganie setki w 6 sekund i rozpędzanie się do… 180 km/h (elektroniczna blokada).  Warto dodać, że bateria o pojemności 18,1 kWh ma zapewniać nawet 70 km zasięgu na samym prądzie.

No dobra, parametry są dobre, ale to wciąż nie usprawiedliwia tak wysokiej ceny. Za topowego Peugeota 3008 Hybrid4 (300 KM, 4×4, 8-biegowy automat, wersja GT) trzeba zapłacić niemal 40 tysięcy mniej. I nie będzie on miał bezstopniowej skrzyni CVT…

Ile kosztuje „takie” RAV4?

Toyota nie ujawniła jeszcze ceny własnego modelu w tej samej konfiguracji. To jednak nie zmienia faktu, że trudno będzie uzasadnić cenę Suzuki. Tak duża kwota mogłaby stanowić problem nawet w klasie premium. Mam więc wątpliwości, czy auto posiada jakiekolwiek szanse na zdobycie popularności.

Specjaliści musieli jednak to policzyć albo… nie chodzi o sprzedaż. Pamiętajmy, że normy emisji spalin są bardzo rygorystyczne i trzeba je po prostu spełniać. Być może wprowadzanie takiego auta nie miało być zarobkiem, a… oszczędnością.

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Jeden komentarz

Dodaj odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Na rondzie w lewo

Ten kierowca zrobił wszystko, by stworzyć zagrożenie: Niemal doprowadził do czołówki

Skuter śnieżny na dachu auta

Kierowca przewoził na dachu skuter śnieżny: Policjanci byli w szoku