Południowokoreańska marka stopniowo rozwija swoją gamę modelową i buduje swój wizerunek na Starym Kontynencie.
W zwiększeniu popularności może pomóc SsangYong Torres. Nie spodziewaliśmy się, że nowy SUV otrzyma nazwę nawiązującą do znanego, hiszpańskiego piłkarza, ale podejrzewamy, że nie to było inspiracją dla osób, które ją wybrały.

Trzeba przyznać, że koncepcja stylistyczna modelu, która została przedstawiona na grafice robi pozytywne wrażenie. Pas przedni składa się z minimalistycznych elementów oświetlenia umieszczonych na dwóch poziomach, sześciu zębów tworzących atrapę chłodnicy i masywnego zderzaka. Nietrudno tu o skojarzenia z Jeepem.
Muskularność tylnej części karoserii podkreślają wyraźnie zaznaczone nadkola. W oczy rzucają się także lampy, które delikatnie przypominają te zastosowane w Fordzie Explorerze. Ciekawostką jest klapa bagażnika w formie skrzydła otwieranego na bok (w lewo), a nie do góry.
SsangYong Torres – kompromis modelowy
W tym miejscu należy wspomnieć o gabarytach pojazdu. Jak wynika z oficjalnych informacji przekazanych przez przedstawicieli marki, SsangYong Torres ma być uplasowany w gamie między Korando a Rextonem. Zostanie więc przypisany do segmentu D, czyli klasy średniej.

W Europie należy spodziewać się przede wszystkim wersji elektrycznej tego samochodu. Szanse na debiut spalinowych konfiguracji są raczej niewielkie. Więcej informacji powinniśmy otrzymać już w czerwcu, kiedy auto zostanie zostanie pokazane szerokiej publiczności na rynku lokalnym.


