Silnik 3.2 V6 Busso (Alfa Romeo) – opinie, problemy, awarie

Samochody włoskiej marki miały pod swoimi maskami silniki o stosunkowo niewielkiej pojemności. Wyjątek stanowiła jednak jednostka 3.2 V6 stworzona przez Giuseppe Busso.

Ten kultowy dziś silnik został opracowany pod koniec lat 70. ubiegłego wieku. Zapoczątkował serię “Busso”, której konstrukcje trafiły pod maski taki modeli, jak m.in.: 155, 164, 166, GTV i Spider. Opisywany silnik został pokazany na początku tego tysiąclecia – w 2001 roku. W 2007 roku odszedł na emeryturę, kiedy to wykorzystano ostatnią, zalegającą w zakładach partię. Zastąpiły je odpowiedniki od General Motors.

Z pojemności 3,2 litra wykrzesano trzy warianty mocy: 230 KM (Lancia) oraz 240 i 250 KM (Alfa Romeo). Każda z wersji posiadała 24 zawory i wielopunktowy wtrysk paliwa. Ogromną zaletą były genialne osiągi, kultura pracy i naprawdę rasowe brzmienie, które trudno dziś porównać z jakąkolwiek oferowaną jednostką.

3.2 V6 Busso – awarie i problemy

Co istotne, to bardzo solidna konstrukcja z serią przemyślanych rozwiązań. Jak każda “Włoszka”, wymaga jednak wysokiego poziomu dbałości. Pierwszą sprawę stanowi pasek rozrządu. Jego wymiana nie powinna następować po dłuższym dystansie niż 60 tysięcy kilometrów. Niektórzy robią to jeszcze wcześniej, by uniknąć poważnych kłopotów. Kolejny wątek dotyczy wymiany oleju. Interwały co 15-20 tysięcy kilometrów to maksimum.

Opisywane V6 ma jednak inne bolączki – niezwiązane z trwałością. Pierwsza z nich to wysokie spalanie – ok. 15 litrów to nic nadzwyczajnego dla użytkowników tego motoru. Inna sprawa to koszty serwisu. Trzeba jednak mieć komu zapłacić… Niewiele warsztatów specjalizuje się w silnikach Busso i warto o tym pamiętać. Właściwych ludzi należy poszukać na dedykowanych forach internetowych.

Podsumowanie

Można śmiało stwierdzić, że 3.2 V6 Busso to rodzynek w gamie jednostek Alfy Romeo (oraz Lancii). Bezapelacyjnie należy do najbardziej pożądanych włoskich silników ze swojej epoki. A że drogi w eksploatacji… Musi być choćby niewielka łyżka dziegciu.

Leave A Reply