w

Serwisowanie droższe od samego auta. Używany Rolls Royce może być skarbonką

Używany Rolls Royce
Serwisowanie droższe od samego auta. Używany Rolls Royce może być skarbonką

Kupno luksusowego samochodu może wydawać się okazją, gdy cena jest niska. Trzeba jednak brać pod uwagę, że to początek prawdziwych wydatków, które czekają na użytkownika jakiegokolwiek ekskluzywnego modelu.

Nie jest tajemnicą, że koszty utrzymania potrafią zniszczyć entuzjazm każdego fana motoryzacji. Kto jednak nie chciałby zostać właścicielem prawdziwej limuzyny renomowanego producenta? No właśnie. Gdyby taki Rolls Royce znajdował się pod oknami, to na pewno wzbudziłby mnóstwo radości i uśmiechu. A serwisowanie? No cóż, dajcie się chwilę nacieszyć!

A teraz już na poważnie. Flagowe modele topowych marek nie są tak drogie w zakupie, jak może się wydawać. Mówimy tu oczywiście o używanych egzemplarzach, które mają już co najmniej kilkanaście lat.

Używany Rolls Royce
Używany Rolls Royce, zdjęcie Beverly Hills Cars Club

Prezentowany Rolls Royce ma nawet dwie dekady doświadczenia drogowego – został wyprodukowany w 2004 roku. Trzeba jednak przyznać, że nie widać po nim upływu czasu, ponieważ koncepcja stylistyczna samochodu jest od lat taka sama. Gdyby zamontować w nim światła LED, to niewielu zorientowałoby się, że to model, który był przez rok oferowany równocześnie z Passatem B5.

Brytyjska limuzyna robi kolosalne wrażenie. Wszystko za sprawą monumentalnej, majestatycznej sylwetki, która wręcz ocieka luksusem. To po prostu wielki samochód dla wymagającego odbiorcy, który nie chce dopłacać za nową sztukę.

Rolls Royce Phantom i serwisowanie

Kupno takiego pojazdu nie stanowi większego problemu. Używane egzemplarze kosztują dziś mniej więcej tyle, co dobrze wyposażony Mercedes-Benz Klasy w dieslu. Poważnie. Różnica polega jednak w kosztach serwisowania.

O ile na spalanie można przymknąć oko, o tyle na ceny poszczególnych części oraz działań mechaników – już nie. Ten egzemplarz jest tego znakomitym przykładem. Został wystawiony na sprzedaż za 69 950 dolarów, czyli niecałe 280 tysięcy złotych. Okazja?

Rolls Royce Phantom koszty serwisowania
Koszty napraw i serwisowania są horrendalne i przewyższają wartość samochodu

I tak, i nie. Kilka z dołączonych grafik przedstawia zakres napraw i czynności serwisowych związanych z tym samochodem. Okazuje się, że w zeszłym roku pochłonęły one 78 913 dolarów, czyli więcej, niż oczekuje aktualny właściciel za Phantoma.

Brzmi to wręcz absurdalnie, ale to nie jest pierwszy taki przypadek. Luksusowe auta, które są limitowane (specjalne edycje, krótkie serie, niewielka podaż), nie są traktowane jako inwestycje. Krótko mówiąc, bywają skarbonkami bez dna, które później ciężko sprzedać za rozsądną sumę.

Coś więcej niż prestiż

Jeżeli auto będzie bezawaryjne i jeździło rzadko, to jedynym problemem może być kosztowne ubezpieczenie. Jeśli jednak dojdzie do jakiejś awarii albo uszkodzenia, to potencjalny nabywca będzie miał kosztowny kłopot.

>Nowy Bentley Continental GT: hybryda V8, 740 KM, 80 km na prądzie

A co zachęca do zakupu takiego auta? Nie licząc ekskluzywności, komfortu i prestiżu. fan motoryzacji na pewno ucieszy się z obecności silnika V12 o pojemności 6,75 litra. To kultowa konstrukcja, która generuje 453 konie mechaniczne.

Kupujący powinien znać różnice między utrzymaniem pałacu a zwykłego domu. Takie same proporcje można zastosować między limuzynami a normalnymi samochodami.

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Flagowy DS

Flagowy DS nadjeżdża. Dużo mocy, biżuteryjne wnętrze i 700 km zasięgu

Alfa Romeo Spider

Piękny kabriolet z mocnym silnikiem. Za 65 000 złotych masz unikatowe auto