Do tego niebezpiecznego zdarzenia doszło na początku czerwca na drodze ekspresowej w okolicach Bielska-Białej.
Jeden ze świadków zdołał zarejestrować całe zdarzenie, choć trudno jednoznacznie stwierdzić, co było bezpośrednią przyczyną. Efektem jest natomiast rozbite Polo na S1. Według nieoficjalnych informacji, nikomu nic się nie stało.
Jak widać na wspomnianym materiale (znajdującym się nieco niżej), srebrne auto wpadło w poślizg znajdując się na lewym pasie. Kierowca nie zdołał przywrócić nad nim panowania. Miejski Volkswagen przeciął jezdnię, a następnie uderzył w bariery energochłonne i zatrzymał się na środku.
Rozbite Polo na S1 – co było przyczyną?
Wielu komentujących twierdzi, że zawiniły opony. Zły stan bieżnika mógł wpłynąć na przyczepność, ale rzadko to się zdarza na stosunkowo łagodnych zakrętach i suchej nawierzchni. Niemniej jednak nie można tego wykluczyć. Użytkownicy starszych samochodów rzadko inwestują w ogumienie.
Równie prawdopodobne jest zagapienie. Kierowca mógł na przykład korzystać z telefonu. Auto zjechało kołem na trawę, co mogło wywołać gwałtowny odruch użytkownika – szarpnięcie kierownicą. Wtedy też możliwy był poślizg.

Ostatnią hipotezą braną pod uwagę są problemy zdrowotne. Kierowca mógł zasłabnąć albo nie być świadomy w chwili utraty panowania nad samochodem. W takich okolicznościach nietrudno o tragedię. Najważniejsze, że nie było ofiar śmiertelnych ani innych uczestników.
Uwagę zwraca także postawa kierowcy Citroena, który zachował się lekkomyślnie i bezdusznie. Widział całe zdarzenie – musiał nawet hamować, by nie wjechać w drugi pojazd. Mimo tego, nie zatrzymał się, by sprawdzić, co z kierowcą rozbitego samochodu. Taka postawa zasługuje na potępienie. Pamiętajmy, że pomoc poszkodowanym to nasz obowiązek.


