Marki z Państwa Środka niemal podwoiły rynek samochodowy w Polsce. Niektóre z nich już zdążyły się przebić do świadomości odbiorców – z pozytywnym skutkiem. To zasługa zarówno odpowiedniego marketingu, jak i dobrze dopasowanych gam produktowych, w których dominują modne nadwozia. Rodzinny SUV Omody jest tego przykładem. Należy do klasy średniej, co oznacza, że był brakującym ogniwem w lokalnej ofercie.
Spory samochód
Niektórzy wpisują go do klasy kompaktów, ale pod względem gabarytów jest bardzo blisko Nissana X-Traila. Ma 4660 milimetrów długości, 1875 milimetrów szerokości (bez lusterek), 1670 milimetrów wysokości i 2720 milimetrów rozstawu osi. To oznacza, że znacznie lepiej pasuje do segmentu D.
Pod względem stylistycznym oferuje zupełnie inne motywy, niż dobrze znany model 5. Zamiast obłości, rodzinny SUV Omody oferuje ostre linie i wyraziste przetłoczenia, które tworzą nieco bardziej dynamiczną formę.

„Siódemka„, bo o niej mowa, może się podobać. Ma w sobie nieco mniej elegancji, niż „Dziewiątka„, ale i tak sprawia pozytywne wrażenie. Jej pas przedni tworzą wąskie reflektory, które sąsiadują z masywnym zderzakiem.
Tylna część karoserii ma w sobie odrobinę stylistycznej dynamiki, co jest zasługą połączenia wyraźnie pochylonej szyby z dużym spojlerem. W oczy rzucają się także szerokie lampy zachodzące na klapę bagażnika.
Rodzinny SUV Omody z przesuwnym ekranem
W kabinie prezentowanego samochodu dominuje nowoczesny minimalizm, który przywodzi na myśl projekty Tesli. Tu jednak okraszono go znacznie lepszymi tworzywami wykończeniowymi – miękkimi i przyjemnymi w dotyku. Do tego, staranniej spasowanymi.
Przed dwuramienną kierownicą z owalnym wieńcem zamontowano wyświetlacz wskaźników. Jest czytelny i nie męczy wzroku, ale nie podlega szerokiej personalizacji, jak choćby instrument z Volkswagena Tayrona.

Rolę centrum dowodzenia pełni ekran multimedialny z nietypową funkcją. Osadzono go na szynie, która umożliwia elektrycznie przesuwanie w prawą stronę. Rodzinny SUV Omody zapewnia więc ciekawe widowiskowo, które w pewnym stopniu może mieć sens, bo eliminuje rozpraszanie kierowcy i pozwala pasażerowi na korzystanie z dostępnych funkcji bez konieczności montażu dodatkowego ekranu.
Jeżeli chodzi o interfejs, to jest naprawdę ładny, ale można było lepiej wykorzystać jego przestrzeń. Autonomiczny, stale wyświetlany panel klimatyzacji w jego dolnej strefie zapewniłby lepszą ergonomię, podobnie jak dedykowany (i najlepiej fizyczny) przycisk aktywujący preferencje użytkownika w kontekście asystentów jazdy.

Fotele wyglądają bardzo estetycznie i zapewniają przyzwoite podparcie boczne. Ich zakres elektrycznej regulacji nie budzi zastrzeżeń, choć przedłużana końcówka siedziska byłaby na pewno dobrym uzupełnieniem dla długonogich użytkowników.
W drugim rzędzie jest sporo przestrzeni w każdą ze stron. To niemal ten sam poziom, co w Skodzie Kodiaq. Nawet środkowe miejsce umożliwia całkiem wygodną jazdę na dłuższym dystansie. Do dyspozycji podróżnych są dodatkowe dysze nawiewu, szklany dach i gniazda USB.

Bagażnik sprawia wrażenie znacznie większego, niż sugerują to dane producenta, z których wynika, że do rolety ma zaledwie 401 litrów. Niewykluczone, że powodem tego jest jego płytkość. Niemniej jednak kilka wakacyjnych walizek zmieści się bez ekwilibrystyki.
Poziom wykończenia w tym miejscu mógłby być nieco lepszy. Burty są plastikowe i mogą ulegnąć szybkiemu porysowaniu. Pokrycie ich tapicerką to właściwy kierunek. Na pochwałę zasługują dodatkowe haczyki, mocowania i wnęki po obu stronach.
Rodzinny SUV Omody to hybryda plug-in
Układ zastosowany w tym modelu jest dostępny także w innych modelach koncernu Chery, czego przykładem może być Tiggo 8. Fundamentem tego zestawu jest doładowany silnik benzynowy R4 o pojemności 1,5 litra.
Uzupełniają go dwie jednostki elektryczne. Takie trio sprawia, że rodzinny SUV Omody potrafi wytwarzać systemowo 279 koni mechanicznych i 365 niutonometrów. To całkiem przyzwoite wartości przy masie własnej wynoszącej 1870 kilogramów.
Za przenoszenie mocy na przednie koła odpowiada automatyczna skrzynia 1DHT. Warto dodać, że Omoda 7 PHEV nie występuje z układem AWD i nic nie wskazuje na to, by producent planował uzupełnienie gamy takim rozwiązaniem.

Pod względem osiągów jest przyzwoicie, ale nie ma mowy o sportowych wrażeniach. Prezentowana konfiguracja pozwala przyspieszać do 100 km/h w 8,5 sekundy. Natomiast jej prędkość maksymalna wynosi 180 km/h, co wiąże się z elektronicznym ogranicznikiem.
Warta uwagi jest bateria trakcyjna o pojemności 18,4 kWh. Dzięki niej, w trybie elektrycznym można pokonać blisko 100 kilometrów. Gdy system przejdzie w tryb podtrzymujący, to średnie spalanie wyniesie 6 litrów w cyklu mieszanym WLTP.
Tempo ładowania zależy od wykorzystywanego źródła. Uzupełnianie energii prądem stałym DC z mocą 40 kW w zakresie 30-80 procent trwa 20 minut. Podłączenie do złącza AC 6,6 kW wydłuży ten sam proces do 3 godzin i 18 minut.
Wrażenia z jazdy
Charakterystyka właściwości jezdnych tego samochodu powinna spodobać się szerokiej grupie potencjalnych użytkowników. Układ kierowniczy daje wystarczającą pewność, a zawieszenie zapewnia komfortowe pokonywanie nierówności. Nie jest to może poziom DS 7, ale i tak zasługuje na solidną czwórkę z plusem.
Jest też coś, co irytuje: praca systemów wsparcia. Asystenci działają bardzo inwazyjnie. Wiem, że trzeba spełnić absurdalne wymogi Unii Europejskiej, ale zachodni producenci udowodnili, że można zrobić to lepiej. I tu znów wspomnę o Renault Espace, które ma nie tylko większą kulturę w tym zakresie, ale też dedykowany przycisk, który aktywuje preferencje użytkownika po dwóch kliknięciach.

Układ napędowy działa bardzo przyzwoicie. Rodzinny SUV Omody nie jest hybrydą plug-in, która podczas normalnej jazdy w pełni rozładowuje baterię. System potrafi inteligentnie dysponować mocą, co utrzymuje wydajność całego zestawu. Taka optymalizacja pozwala na oszczędne użytkowanie.
Reakcja na „gaz” nie zawsze jest natychmiastowa, ale na tyle szybka, że nie ma powodów do narzekania, szczególnie przy aktualnych ograniczeniach prędkości. Widać, że chińscy inżynierowie chcieli dorównać zachodniej konkurencji.
Ile kosztuje rodzinny SUV Omody?
W polskich salonach tej marki można otrzymać spore rabaty, co potwierdza oferta dealera, która dotyczy fabrycznie nowego egzemplarza podlegającego wyprzedaży rocznika 2025. Został on przeceniony o 30 000 zł.

To bardzo duża różnica, dzięki której rodzinny SUV Omody kosztuje teraz 149 899 zł. Co ciekawe, za tę kwotę występuje z drugim poziomem wyposażenia, czyli Luxury. W jego składzie znajdują się m.in.:
- ekran multimedialny (14,8 cala)
- indukcyjna ładowarka 50W
- asysta głosowa
- reflektory LED
- tapicerka ze skóry ekologicznej
- system kamer 540 stopni
- wielofunkcyjna kierownica
- dach panoramiczny
- oświetlenie nastrojowe
- podgrzewana kierownica
- automatyczna klimatyzacja dwustrefowa
- pakiet asystentów jazdy
Nowa Omoda 7 PHEV może być alternatywą dla nieco mniejszej Toyoty RAV4, która w podobnej konfiguracji będzie kosztowała o wiele więcej. Z pewnością nie wzbudza takiego zaufania, jak japońska konstrukcja, ale dzięki 7-letniej gwarancji bazowej z limitem przebiegu do 150 000 km może przekonać nawet sceptyków.


