W wielu zakątkach świata wciąż istnieją duże problemy z infrastrukturą. Niekiedy trzeba liczyć się z naprawdę dużymi utrudnieniami.
Przekonał się o tym Rod Stewart, który postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Jak sam oznajmił, jego Ferrari nie przejedzie po takim odcinku, ponieważ mogłoby dojść do jego poważnych uszkodzeń. Posiadacze innych sportowych maszyn też muszą się liczyć z takimi konsekwencjami.
77-letnia gwiazda rocka zabrała się do pracy na jednej z dróg w Essex – w pobliżu prywatnej posiadłości. Sprawę podchwyciły media i historia obiegła cały świat. Stewart oznajmił, że nikt tym odcinkiem nie zajmuje się od lat, mimo że wielu kierowców zniszczyło na nim samochody. Nawet karetka złapała gumę.
Ośmieszyć władze – w rockowym stylu
Znany rockman, który stworzył między innymi hit „Hard Road” zdawał sobie sprawę, że nie warto czekać na działania władz i lepiej samemu zorganizować ekipę, które poprawi warunki jazdy na tym fragmencie.
Co ciekawe, Rada Hrabstwa Essex była zaniepokojona wybrykiem Stewarta. Jej przedstawiciel oznajmił na antenie BBC, że to samowolka, która nie powinna mieć miejsca. Zarzucił gwieździe rocka brak profesjonalizmu i odpowiedzialność za przyszłe, potencjalne zdarzenia na tej drodze.
Z jednej strony jest w tym sporo racji, ale z drugiej nie tak się załatwia problemy. Rada Hrabstwa powinna już dawno przywrócić właściwy stan jezdni i zrzucanie odpowiedzialności na kogokolwiek jest przejawem arogancji. Nic nie stoi na przeszkodzie, by przyszli fachowcy opłaceni przez zarządzających i naprawili wszystko zgodnie z najnowszymi standardami.
Wyświetl ten post na Instagramie


