w

Renault Clio II / Thalia I (1998-2012)

Konkurencja wśród reprezentantów segmentu B na rynku wtórnym jest tak wyrównana, że wybór naszego wymarzonego samochodu może potrwać znacznie dłużej niż początkowo zakładaliśmy. Jednymi z atrakcyjniejszych finansowo ofert są francuskie modele spod charakterystycznego znaku rombu. Czym Clio II oraz Thalia mogą przekonać do siebie klientów?

Druga generacja Clio pojawiła się na rynku wiosną 1998 roku, a klientom pozostawiono wybór między ?młodzieżową? wersją trzydrzwiową a praktyczną pięciodrzwiową. Pod koniec 1999 roku do cenników dołączyła zbudowana na bazie Clio czterodrzwiowa odmiana, w Europie znana jako Thalia. Oba modele dzięki przystępnej cenie cieszyły się sporą popularnością. Po debiucie trzeciej generacji Clio w 2005 roku, ?dwójka? przeszła kolejny face lifting i pozostała w ofercie pod nazwą Clio Storia. Samochód znacznie zubożono, wyraźnie kierując go w stronę klientów flotowych. Produkcję Thalii I zakończono w 2008 roku, a ostatnie Clio Storia zjechało z taśm w 2012 roku.

 

Stylistyka i wnętrze
Chociaż Clio oraz Thalia na stałe wpisały się w polski krajobraz i z tego powodu ich sylwetki raczej nie wywołują większych emocji, to oba samochody mimo upływu lat wciąż mogą się podobać. Naszym zdaniem z opisywanej dwójki nieco lepiej prezentuje się zgrabniejsze i bardziej proporcjonalne Clio. Po face liftingu przeprowadzonym w 2001 roku, Clio dzięki przeprojektowaniu przedniego pasa nabrało nieco bardziej drapieżnego charakteru. Podobne zmiany wprowadzono również w odświeżonej Thalii. Kolejne kosmetyczne modyfikacje miały miejsce już w 2003 roku i dotyczyły zmiany kształtu atrapy chłodnicy oraz zderzaka.

 

Wnętrze jest typowe dla przedstawicieli segmentu B ? plastikowe, ale dość przestronne i przytulne, chociaż na przesadne luksusy oczywiście nie ma co liczyć. Najwygodniej będzie pasażerom z przodu, ale w razie potrzeby na krótkiej trasie można pokusić się o jazdę w ?piątkę?. Materiały i jakość wykończenia są zdecydowanie lepsze w modelach po liftingu z 2001 roku. Pod względem pojemności bagażnika Clio II jest klasowym średniakiem ? standardowo oferuje 255 litrów. Natomiast kufer Thalii może pomieścić aż 510 litrów ? tak dobry wynik bardzo skutecznie przyciągał klientów do salonów. Gdyby nie znajdujący się dość wysoko próg załadunku byłoby niemal idealnie. Pod względem standardu wyposażenia Clio oraz Thalia wypadają korzystnie, a w ofertach sprzedaży często spotykane są też modele z serii limitowanych (np. Alize czy MTV).

 

Silniki/Zawieszenie
Gama silnikowa Clio II jak na segment B jest szeroka ? można wybierać spośród kilku różnych wariantów silników benzynowych oraz diesli. W przypadku Thalii wybór jest nieco bardziej ograniczony. Najlepszym wyborem dla przeciętnego Kowalskiego zdają się być sprawdzone i całkiem dynamiczne motory 1.4 8v/16v. Mniejsze silniki 1.2 zadowolą jedynie najspokojniejszych użytkowników. Niezłe osiągi oferują jednostki o pojemności 1,6 litra, natomiast kierowcy o naprawdę sportowym zacięciu powinni zainteresować się mocną ?dwulitrówką?.

Z gamy ?ropniaków? zdecydowanie najczęściej spotykany jest motor 1.5 dCi i trudno się temu dziwić ? po 2001 roku był to jedyny diesel dostępny w Clio/Thalii. Montowany w najstarszych modelach wolnossący motor 1.9 D jest co prawda trwały i tani w naprawach, ale napędza Clio bardzo ślamazarnie. Z kolei całkiem udane, ale również bardzo krótko oferowane 1.9 dTi spotykane jest wyłącznie w samochodach pochodzących spoza naszego kraju i zwykle ma za sobą naprawdę spore przebiegi. Szczegółowe opisy motorów 1.4 8v/16v i 1.5 dCi można znaleźć w dziale Używane.

 

Zawieszenie Clio i Thalii (podobnie jak u większości konkurentów) oparto na tanich i sprawdzonych rozwiązaniach. Z przodu znajdziemy więc kolumny MacPhersona, z tyłu ? belkę skrętną. Całość zestrojona jest dość miękko, dzięki czemu samochód nieźle radzi sobie z nierównościami. Nieco gorzej jest w trakcie pokonywania wiraży, jednak należy pamiętać, że mamy do czynienia z ekonomicznym, miejskim samochodem. Sportowe emocje zapewniają za to wersje RS i rzadko spotykane V6. Układ kierowniczy nie jest szczególnie precyzyjny, ale przeciętny użytkownik z pewnością doceni jego lekką pracę, pomocną przy manewrowaniu.

 

Wersje sportowe ? Clio RS i V6
Renault zawsze uwielbiało podkreślać swoje bliskie związki ze sportami motorowymi i słynie z wielu świetnych modeli o ostrzejszym charakterze. W przypadku Clio II firma zdecydowała się na bardzo nietypową strategię – równolegle oferowano aż dwie usportowione odmiany. Warto przy tym zaznaczyć, że mimo względnie podobnego przeznaczenia obie miały zupełnie odmienne charaktery. Clio RS było typowym hot hatchem ? zwartym, mocnym, niczym wściekły terier dopadający do kolejnych zakrętów. Z zewnątrz od ?biedniejszych? wersji ?RS-ka? wyróżniała się nieco bardziej agresywną stylistyką, małą lotką na tylnej klapie oraz dwiema centralnymi końcówkami wydechu.

Pod maską znajdziemy dwulitrową, szesnastozaworową jednostkę o mocy od 167 do 182 KM (w zależności od wersji) współpracującą z 6-cio biegową skrzynią manualną. Dzięki mocnemu napędowi małe Renault może pochwalić się świetnymi osiągami – ważące nieco ponad tonę auto pierwszą setkę osiąga już po około 7 sekundach, a jego prędkość maksymalna wynosi 220 km/h. W parze z mocnym silnikiem idzie świetnie zbalansowane zawieszenie, a specjalnie dla tych, którzy chcieli wycisnąć ze swoich ?cliówek? jeszcze więcej, producent za dopłatą oferował fabrycznie usztywnione zawieszenie Cup. Wnętrze poza lepszymi materiałami i sportowymi fotelami niczym nie różni się od tego z podstawowych wariantów modelu.

 

Drugi z usportowionych wariantów francuskiego hatchbacka – Clio V6 – to duchowy spadkobierca słynnego Renault 5 Turbo. Samochód zbudowany został we współpracy ze znaną wyścigową stajnią Tom Walkinshaw Racing, głównie na potrzeby markowego, wyścigowego pucharu Clio Trophy i produkowany był w latach 2001-2005. Podobnie jak w kultowym pierwowzorze zdecydowano się na umieszczenie silnika tuż za plecami kierowcy. Z zewnątrz uwagę zwraca znaczne poszerzenie nadwozia oraz charakterystyczne wloty powietrza po bokach.

Napędzające tylną oś trzylitrowe V6 o mocy 231 KM rozpędza Clio do 100 km/h w około 6 sekund. W 2003 roku przy okazji liftingu najbardziej szalona odmiana małego hatchbacka otrzymała wzmocniony silnik ? od tej pory kierowca miał do dyspozycji 255 KM. A we wnętrzu? nihil novi ? zostało przejęte ze ?zwykłego? RS-a. Niezwykle rzadkie Clio V6 z pewnością nie jest samochodem nadającym się do codziennych dojazdów do pracy, ale dla osób szukających naprawdę nietuzinkowego samochodu będzie w sam raz.

 

Typowe usterki
Od strony mechanicznej Clio oraz Thalia prezentują się całkiem przyzwoicie ? niemal wszystkie jednostki napędowe uchodzą za trwałe i rzadko cierpią na poważne usterki. Problemy sprawiać może za to szwankująca elektronika (m.in. źle działający centralny zamek czy komputer pokładowy) oraz usterki osprzętu. Typowymi przypadłościami są awarie alternatorów, rozruszników i korodujące styki, które mogą powodować zwarcia.

Użytkownicy skarżą się na rdzewiejący w zastraszającym tempie układ wydechowy, niską trwałość sprzęgła, a w niektórych przypadkach pękające kolektory wydechowe w silnikach benzynowych. Zawieszenie przeciętnie znosi trudy eksploatacji na naszych drogach ? szybko wybijają się sworznie wahaczy, łączniki stabilizatorów i końcówki drążków kierowniczych. Nadwozie dość dobrze opiera się korozji. W wersji trzydrzwiowej szwankować może mechanizm składania foteli przednich. Jeśli chodzi o ceny części, to nie są zbyt wygórowane, a ich dostępność jest bardzo dobra.

 

Werdykt
Clio II i Thalia I to mocni gracze na rynku wtórnym i mimo niepochlebnych opinii dotyczących francuskich aut z pewnością zasługują na uwagę. Polecamy samochody wyprodukowane po liftingu w 2001 roku ? nie dość, że są lepiej wykonane i mają bogatsze wyposażenie, to okazują się mniej awaryjne. Zdatne do jazdy egzemplarze wyceniane są na około 2-3 tysiące złotych. Naszym zdaniem (o ile nie szukamy wersji V6?) najlepiej inwestować w samochody mieszczące się w przedziale 7-12 tyś. złotych.

 

Autor: Daniel Banaś
Zdjęcia: Renault 

 

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

2 komentarze

Dodaj odpowiedź
  1. Moim zdaniem to właśnie modele przedliftingowe są bardziej niezawodne niż polifty. Stare wersje z ,,żabimi” oczami są nie do zdarcia…wiem o czym pisze bo mam taki model z 1999 r. i jestem mega zadowolony. Auto nigdy nie zawiodło, robię tylko wymiany eksploatacyjne..musiałem wymienić bębny tył bo zużyte i skorodowane( były jeszcze oryginalne od nowości! ), olej i filtry. Z napraw dodatkowych jedynie poprawienie masy w instalacji elektrycznej bo był mały problem z kierunkowskazami z tyłu przy jednoczesnym wciskaniu stopu. Kosztowało mnie to całe 30zł. No jeszcze rozrząd i uszczelka pod głowicą do wymiany, ale to już wynikało bardziej z wieku pojazdu niż awaryjności, po prostu auto wiekowe a nic nie jest wieczne. Reszta bez najmniejszych problemów 🙂 Polecam ten samochód, dzięki niemu przekonałem się że francuzy są spoko 😉

    • Dziękujemy za opinię. Krótko mówiąc: jak dbasz, tak masz. Poziomy jakości, prowadzenia, kosztów i technologii są teraz bardzo wyrównane i lepiej wybrać samochód używany w dobrym stanie zamiast ten, który należy do „marki o większej renomie” i władować się w problemy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Nowy Volkswagen Polo – Pierwsze wrażenia

Countryman po face liftingu