Nie jest tajemnicą, że w XXI wieku widać ogromną polaryzację na niemal każdym szczeblu – także tym politycznym. Świetnym tego przykładem jest ekologiczne lobby.
Próbuje się za wszelką cenę chronić planetę – również kosztem zdrowego rozsądku. Nie będziemy tu prawić o autach elektrycznych, bo już wielokrotnie to robiliśmy. Tym razem jednak zaciekawiła nas reklama Toyoty Hilux, a raczej jej brak.
To niestety nie jest żart. Materiał promocyjny japońskiego pick-upa został zablokowany przez brytyjskie władze. Powód wydaje się mocno kontrowersyjny, choć „zieloni” z pewnością ukłonią się nisko przed osobami decyzyjnymi w tym zakresie.
Reklama Toyoty Hilux przeciw planecie?
Brytyjski Urząd do spraw Standardów Reklamowych stwierdził, że nowa reklama Toyoty Hilux łamie zasady dotyczące społecznej odpowiedzialności za środowisko naturalne. Serio.
Urzędnicy uznali, że prezentacja możliwości terenowych tego samochodu zachęca kierowców do zjeżdżania z asfaltu i niszczenia przyrody. To jest oficjalny argument. Osoby śledzące poczynania tej instytucji uważają, że to pierwszy przypadek, w którym podano taki powód.

Na materiale reklamowym widać było Hiluxy jadące przez koryto rzeki. Było to okraszone hasłem „jeden z prawdziwych spektakli natury”. Co ciekawę, zablokowano również plakat przedstawiający japońskiego pick-upa w pustynnej scenerii. Tu natomiast uzupełnieniem był tekst „urodzony, by wędrować”.
Mamy nadzieję, że przy nagrywaniu nie ucierpiało żadne zwierzątko. Niemniej jednak robi się już niebezpiecznie, jeśli chodzi o postrzeganie rzeczywistości. Idąc tym tokiem rozumowania, za niedługo będzie zakaz reklam z uśmiechaniem się za kierownicą, bo to może zmniejszać koncentrację kierowcy i doprowadzać do potencjalnego wypadku.
>Oto najdziksza Toyota Land Cruiser. Ma koła i gąsienice!
Toyota słusznie stwierdziła, że Hilux jest przeznaczony do pracy w trudnych warunkach, a także przydaje się różnym służbom – na przykład leśnym. Chętnie wybierają go także firmy budowlane i rolnicy. Czy to oznacza, że oni wszyscy chcą niszczyć planetę? Nie bądźmy śmieszni.
Pozostaje wierzyć, że ktoś zatrzyma ten ostry zjazd zdrowego rozsądku. Pamiętajmy, by nie popadać w skrajności, bo wkrótce wszystko może wymknąć się spod kontroli. A planeta? No cóż, pretekst pozostaje pretekstem. A szkoda.



Jak tak dalej pójdzie nie będzie można wejść do lasu i zbierać grzybów bo się okaże bo depcząc będziemy niszczyć środowisko naturalne a zrywając grzyby niszczyć roślinność. W wodzie także nie będzie można się kąpać bo wyjdzie że wnosimy do wody bakterie które mogą zagrozić wszystkim organizmom żyjącym w wodzie i zwierzętom.