Najnowsza generacja tego modelu wygląda na tyle charakternie, że niektórzy mogą uznać, że jest po jakimś tuningu. Projektanci zaszaleli!
Tunerzy zawsze idą jednak o krok dalej. Świetnym tego przykładem jest Range Rover Mansory 2023, który oferuje jeszcze więcej ciekawych elementów, niż model seryjny. Od razu warto zaznaczyć, że to propozycja dla bogatych klientów. Bardzo bogatych.
Pakiet ulepszeń jest dedykowany najnowszej generacji. Co istotne, obejmuje zarówno elementy stylistyczne, jak i te, które wpływają na pracę układu napędowego. Krótko mówiąc, kompleksowa robota. Ale po kolei…
Range Rover Mansory 2023
Zacznijmy od frontu. Znalazł się tu grill o nowej fakturze, która nawiązuje do klasyki. Została wykonana z włókna węglowego. Nie zabrakło również kilku innych dekorów umieszczonych na zderzaku. Zwieńczeniem pasa przedniego jest masywny splitter.
>Zarośnięty Range Rover ze skromnym przebiegiem. „Jest już częścią fauny i flory” (wideo)
Profil ujawnia nakładki progowe, wyraźnie poszerzone błotniki oraz wieloramienne felgi. Te ostatnie mają rozmiar 24 cali. Tworzą monstrualną całość z oponami 295/30. W większości współczesnych aut nie byłoby mowy, by w ogóle je zmieścić pod nadkolami…

Z tyłu też dzieje się sporo. Czarne lampy pozostały oryginalne. Nad nimi zamontowano natomiast dwie lotki – jedną nad, a drugą pod szybą. Na dole jest jeszcze ogromny dyfuzor. Summa summarum, trudno byłoby nie dostrzec tego samochodu na drodze. Nawet jeśli byłby zaparkowany pomiędzy dużymi vanami.
Wygląd to jednak nie wszystko. Konfiguracja została oparta na wersji P530, która skrywa benzynowy silnik oddający do dyspozycji 530 koni mechanicznych. Range Rover Mansory 2023 otrzymał PowerBox, czyli nowy moduł sterujący, co zaowocowało wzrostem potencjału do 620 koni mechanicznych i 850 niutonometrów. Dzięki tym wartościom, ten ogromny SUV osiąga setkę w zaledwie 4,3 sekundy.


