Zachodni producenci samochodowi nie mają łatwo. Coraz większe obostrzenia forsowane przez krótkowzrocznych polityków oraz wzmacniająca się konkurencja z Chin sprawiają, że walka o klienta jest trudniejsza, niż kiedykolwiek.
Niestety, marka z Ingolstadt odczuwa skutku decyzji podjętych zarówno na szczeblach wewnętrznych, jak i politycznych. Już kiedyś informowaliśmy, że wyniki sprzedaży modeli elektrycznych, które miały być motorem napędowym, są zdecydowanie za słabe, by mówić o rentowności i zwrocie poświęconych miliardów. I ma to swoje konsekwencje. Praca w Audi może być zagrożona – i to na różnych polach.
Zacznijmy od tego, że niemieckie media od kilku miesięcy spekulują na temat zwolnień w całym koncernie Volkswagena. Rozważane są zamknięcia trzech fabryk marki z Wolfsburga, co nie napawa optymizmem.
Mówimy tu o tysiącach miejsc pracy. Ludzie, którzy mogą zostać zwolnieni, będą musieli szukać zatrudnienia gdzieś indziej. A nie będzie to łatwe, biorąc pod uwagę aktualną sytuację niemieckiej gospodarki.
W przypadku Audi jest naprawdę niepokojąco. Spadek zysków w trzecim kwartale był znaczący. Co więcej, marka z Ingolstadt zamknęła swoje zakłady produkcyjne w Belgii, które były odpowiedzialne za Q8 e-tron. Powód? Niewielki popyt.
Niepewna praca w Audi
Niemiecki producent premium ma naprawdę spory gól głowy. Jak podaje Manager Magazin, pracownicy na liniach produkcyjnych mają być zabezpieczeni – przynajmniej na tym etapie. Zamiast nich, mogą zostać poświęceni ludzie odpowiedzialni za dział rozwoju marki.
Wstępnie mówi się o 2 tysiącach zwolnień, choć docelowo może być ich nawet 4,5 tysiąca. Reuters otrzymał odpowiedzieć od władz firmy, z której wynika, że zarząd prowadzi rozmowy z przedstawicielami pracowników, które mają pomóc w znalezieniu odpowiedniego rozwiązania.
Nie ujawniono jednak żadnych konkretnych liczb – pewnie po to, by nie siać paniki. Praca w Audi może więc wydawać się niepewna. Przypomnijmy, że w belgijskiej fabryce taki sam los dotyczył aż 3 tysięcy pracowników.
Choć tego nie widać, sytuacja jest bardzo trudna. Nawet takie tuzy, jak koncern Volkswagena nie są pewne swojej przyszłości. Z pewnością nie pomogły błędy strategiczne, ale trzeba również uczciwie przyznać, że spore zamieszanie w Europie wywołali politycy.