w

Pozostało 11 wolnych foteli w F1 na sezon 2025. No dobra, 10 nie licząc Strolla

F1 kierowcy sezon 2025
Pozostało 11 wolnych foteli w F1 na sezon 2025. No dobra, 10 nie licząc Strolla

Rynek transferowy „Królowej Wyścigów” ruszył w tym roku wyjątkowo szybko. Wszystko zaczęło się od „bomby”, którą odpalił Lewis Hamilton. Brytyjczyk ogłosił przejście do Ferrari.

To wywołało lawinę spekulacji na temat kolejnych kierowców. Teoretycznie, jest jeszcze 11 wolnych foteli na sezon 2025, ale można założyć, że kilka z nich pozostanie w rękach dotychczasowych kierowców. Warto więc przeanalizować tę sytuację.

Od razu trzeba uczciwie zaznaczyć, że wśród kierowców bez nowego kontraktu jest Lance Stroll. Kanadyjczyk ma pewne miejsce w Astonie Martinie, bo właścicielem jest jego tata, Lawrence. Można więc założyć, że będzie jeździł tak długo, jak chce.

Czy może dojść do sytuacji, w której młodszy Stroll po prostu odpuści? Ambicje jego ojca są tak duże, że trudno sobie wyobrazić taki scenariusz. Niektórzy twierdzą, że prędzej zostanie mistrzem świata w bezkonkurencyjnym bolidzie, aniżeli odejdzie z błogosławieństwem rodzica. Czy Aston Martin ma szansę na zbudowanie tak szybkiej i skutecznej maszyny? Pojawia się coraz więcej głosów, że tak.

Na tej podstawie można więc śmiało założyć, że Stroll pozostanie w dotychczasowym zespole, co oznacza, że z 11 wolnych foteli robi się 10. Jesteśmy pewni, że co najmniej kilku kierowców z aktualnej stawki straci możliwość dalszych startów w F1, co otwiera drzwi debiutantom.

11 wolnych foteli – nowe nazwiska

Zacznijmy od zespołów, co do których można mieć pewność w kontekście składów. Wśród nich jest Ferrari, które w przyszłym roku będą reprezentować Hamilton i Leclerc. Z kolei w ekipie McLarena pozostaną Norris i Piastri. Natomiast wspomniany Aston Martin ma Alonso i Strolla.

A teraz przejdźmy do spekulacji na temat juniorów. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że do stawki dołączy Liam Lawson. Przypomnijmy, że pokazał się ze świetnej strony zastępując Ricciardo. To właśnie Australijczyk może stracić miejsce na jego korzyść. Nietrudno jednak dojść do wniosku, że Tsunoda też jest zagrożony.

To samo dotyczy Pereza, który jeździ wyraźnie wolniej od Verstappena. Red Bull może mieć jednak problem ze znalezieniem zastępstwa. Teoretycznie, Lawson mógłby przejąć fotel Meksykanina, ale byłby to skok na bardzo głęboką wodę.

Podejrzewamy, że pierwotny plan zakładał przejście Ricciardo do Red Bulla i usunięcie Tsunody/Pereza na rzecz Lawsona. Teraz jednak nie można być pewnym takiego scenariusza, bo Australijczyk radzi sobie poniżej oczekiwań. Status quo również wydaje się mało realny. Pytanie tylko, kogo zastąpi Lawson. Trzeba pamiętać, że w grze są także inne nazwiska – z aktualnej stawki (o czym za chwilę).

11 wolnych foteli w F1
Oliver Bearman ma duże szanse dołączyć do Haasa od sezonu 2025, zdjęcie: Ferrari

Istnieje ogromne prawdopodobieństwo (graniczące z pewnością), że w sezonie 2025 w Formule 1 pojawi się Oliver Bearman. To młody kierowca Ferrari, który zastąpił Sainza i spisał się wprost znakomicie – zdobywając punkty. Wykazał się solidną, bardzo rozsądną jazdą (bez zbędnego ryzyka).

Skoro w Ferrari nie ma dla niego miejsca (póki jest tam Hamilton), to niemal pewne, że trafi do Haasa. W amerykańskiej ekipie (będącej satelickim partnerem Ferrari) pojawiło się miejsce, które zwolnił Hulkenberg. I wszystko wskazuje na to, że otrzyma je właśnie Bearman.

Na radarach jest także Kimi Antonelli. To ogromny talent, który jest porównywany do młodego Verstappena. Eskperci już głośno mówią o jego dołączeniu do F1, co wydaje się nieco przedwczesne – pompowanie balonika jest zawsze ryzykowne.

Antonelli ma jednak prędkość i wkrótce odbędzie testy – wraz z Mickiem Schumacherem. Niemiecki kierowca wydaje się przeciętnym punktem odniesienia, ale jeżeli Antonelli będzie wyraźnie szybszy, to zbliży się do fotela w F1. Jeśli nie pokona Schumachera, to wspomniany balonik zacznie gubić powietrze.

Trzeba jednak pamiętać, że włoski kierowca dopiero w tym roku (25 sierpnia) będzie miał 18 lat, co oznacza, że ma przed sobą całą seniorską karierę. Najbezpieczniej byłoby dać mu fotel w Williamsie. Niektórzy twierdzą nawet, że Antonelli jeszcze w tym sezonie zastąpi Sargeanta. Jeżeli Mercedes nie będzie miał wyboru (Sainz nie chce przyjąć kontraktu na rok), to pewnie w kolejnym sezonie zaangażuje Kimiego u siebie.

Zagrożeni odejściem z F1

Kevin Magunssen jest kierowcą zespołu Haas. Nie jest tajemnicą, że Duńczyk nie należy do najlepszych w stawce. Jeździ agresywnie i w tym sezonie jest wyraźnie wolniejszy od wspomnianego Hulkenberga. Jeśli utrzyma fotel, to tylko dlatego, że nie było naprawdę żadnej alternatywy.

Niewątpliwym zagrożonym jest Logan Sargeant, który zamyka stawkę najczęściej ze wszystkich. Fakt, jeździ Williamsem, ale Albon pokazuje, że takim bolidem można zbliżać się do czołowej dziesiątki. Tymczasem Amerykanin jest po prostu za wolny. Trudno wyobrazić sobie przedłużenie kontraktu w jego przypadku.

Wróćmy jeszcze na moment do trio Red Bulla. Jeśli Perez straci miejsce w Red Bullu, to może zostać zdegradowany do CashApp albo znaleźć miejsce w innej słabszej ekipie. Wydaje się, że Ricciardo i Tsunoda nie mają dziś „papierów” na zainteresowanie innych teamów. To oni są więc tymi, którzy nie mogą być spokojni o przyszłość w F1.

Wśród niepewnych są także Bottas i Zhou. Fin mógłby przenieść się do Williamsa, co nie oznacza, że to zrobi. Teoretycznie, może dołączyć do Kick Sauber (przyszłe Audi), ale włodarze tego zespołu mają na czele listy inne nazwisko. Bardziej zagrożonym wydaje się Zhou, który jeździ po prostu bezbarwnie. Bolid na pewno mu nie pomaga, ale Albon udowadnia, że można się wyróżniać również w słabszej maszynie.

11 wolnych foteli, ale kilku pewniaków

Nietrudno odnieść wrażenie, że najbezpieczniejszy jest Stroll, którego pracodawcą jest jego tata. Przyszłość Kanadyjczyka jest oczywista i wiąże się z Astonem Martinem. Póki będzie tam Lawrence Stroll, nic nie ulegnie zmianie w kontekście jego syna.

Drugim pewniakiem jest Carlos Sainz, który ma sporą zagwozdkę. Wydaje się, że chce dołączyć do Red Bulla, ale mistrzowska ekipa nie spieszy się z decyzją. To nakłada presję na Hiszpana. Teoretycznie, partnerstwo z Verstappenem wydaje się ryzykowne, ale patrząc na to realnie, nie ma lepszego miejsca.

Bycie liderem w słabym teamie to żadna satysfakcja dla kierowcy o takich ambicjach. Trzeba też brać pod uwagę konflikt Hornera z rodziną Verstappenów. Sainz jest bardzo szybki i może napsuć nerwów Holendrowi, jeżeli szef zespołu da mu priorytet, co w tej sytuacji jest możliwe.

Nie jest jednak tajemnicą, że na Carlosa Sainza Juniora naciska Sauber – jak można się domyślać, w towarzystwie Audi. Czy Hiszpan zaryzykuje i zaczeka? A może wybierze bezpieczną opcję? Czas pokaże.

>Fernando Alonso przedłużył kontrakt. Koniec spekulacji na temat przyszłości Hiszpana

Nie wspomnieliśmy jeszcze o kierowcach Alpine. Gasly i Ocon potrafią być szybcy, ale też zdarza im się przesadnie ryzykować – szczególnie temu drugiemu. Nietrudno jednak odnieść wrażenie, że to francuski zespół powinien starać się utrzymać swoich kierowców, a nie na odwrót. Przeżywa bowiem duży kryzys, o czym świadczy jego pozycja w tabeli.

Gasly i Ocon zdają sobie z tego sprawę, ale zespół producencki daje największe szanse na progres. Odejście do zespołów z końca stawki to mało satysfakcjonująca alternatywa i brak nadziei na duży progres.

Tak czy inaczej, trudno być pewnym wszystkich nazwisk,  które zajmą 11 wolnych foteli w F1. Sytuacja jest rozwojowa i wraz z końcem sezonu powinno być już oczywiste, kto pojawi się w sezonie 2025 we wszystkich ekipach. Istnieje szansa, że część nazwisk poznamy w okolicach przerwy wakacyjnej.

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Alexander Albon

Alex Albon utrzyma się w F1! Tajski kierowca podpisał wieloletni kontrakt

Leapmotor International

Nowa marka Stellantis w Polsce. Produkcja w Tychach, dobre ceny