w

Porzucony Aston Martin z silnikiem V12. Prawdziwy skarb wchłonięty przez naturę (wideo)

Aston Martin DB7 Volante barn find
Porzucony Aston Martin z silnikiem V12. Prawdziwy skarb wchłonięty przez naturę (wideo)

Jeżeli ktoś natrafia na porzucony samochód o wysokiej wartości i nie jest to Dubaj, to już wiadomo, że nie ma do czynienia ze zwykłą historią.

Urbex uchodzi za coraz popularniejszą formę zwiedzania. Eksploratorzy opuszczonych przestrzeni uwielbiają odnajdywać zaginione skarby historii. Warto podkreślić, że ich celem jest zazwyczaj poznanie i pozostawienie w takim samym stanie, a nie kradzież i dewastacja. Mimo wszystko, można więc zrozumieć taki wariant turystyki. Czasami trafia się na prawdziwe perełki, czego przykładem jest ten porzucony Aston Martin z silnikiem V12.

Czy ktoś mógłby go uratować? Podejrzewamy, że nakłady finansowe musiałyby być naprawdę ogromne, ale czasami warto. Niemniej jednak nic nie wiadomo o lokalizacji (fani urbex-u nigdy tego nie zdradzają) oraz właścicielu pojazdu.

Porzucony Aston Martin DB7 V12 Volante

Ten kultowy, brytyjski model jest poprzednikiem DB9. Produkcja tej generacji odbywała się w latach 1994-2003, ale wersja z silnikiem  V12 została wprowadzona w 1999 roku. Warto dodać, że auto występowało w dwóch wersjach nadwoziowych: coupe i kabriolet.

To akurat Volante, czyli odmiana ze składanym dachem. Wspomniana jednostka V12 o pojemności 5,9 litra generowała fabrycznie 420 koni mechanicznych542 niutonometry maksymalnego momentu obrotowego.

Porzucony Aston Martin DB7 - wnętrze
Wnętrze jest zapuszczone, ale oryginalne i kompletne

Uzupełnieniem układu była przekładnia automatyczna przekazująca wszystkie argumenty na tylną oś. W takiej konfiguracji auto osiągało setkę w 5 sekund i potrafiło rozpędzać się do 266 km/h.

Nie jest to najbardziej pożądany model brytyjskiej marki, ale bez wątpienia ma swoją wartość. Na polskim rynku nie ma ich wiele. Zadbane sztuki z okolic 2000 roku kosztują około 250 tysięcy złotych. Renowacja tak zniszczonego egzemplarza mogłaby okazać się nieopłacalna. Niewykluczone jednak, że niektóre części dałoby się uratować.

https://news.google.com/publications/CAAqBwgKMOrZngswgeS2Aw?hl=pl&gl=PL&ceid=PL%3Apl

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Stolica Niemiec

Władze Berlina zagłosują nad projektem usunięcia aut z miasta. Pomysł powstał w barze

Wodowanie łodzi - nieskuteczne

Kierowca pick-upa przypadkowo pokazał, jak nie wodować łodzi. W kabinie zrobił powódź (wideo)