Najambitniejsze marki dwoją się i troją, by projektować znakomite samochody na tor, a i tak nikt jeszcze nie stworzył tak doskonałej maszyny, jaką zrobili kilka lat temu niemieccy inżynierowie z Zuffenhausen. To świadczy zarówno o talencie, jak i doświadczeniu. Można więc podejrzewać, że Porsche 718 Cayman 2027 będzie jeszcze wyżej postawioną poprzeczką – o ile to możliwe.
Porsche 718 Cayman 2027 – ogromne oczekiwania
Nasi zachodni sąsiedzi radzą sobie znakomicie w tej materii i nic nie wskazuje na to, by coś miało się zmienić. Aktualnie oferowana generacja tego modelu uchodzi nie tylko za najlepsze auto w swojej klasie, ale też jeden z najskuteczniejszych pojazdów torowych z homologacją drogową. A to wielki wyróżnik. Czy Porsche 718 Cayman 2027 też takie będzie?
Oczekiwania wobec tego modelu są wprost ogromne. O wysokości poprzeczki świadczy fakt, że francuski rywal w limitowanej, wyczynowej wersji, czyli Alpine A110 R Ultime osiągnął na Nurburgringu o kilka sekund gorszy czas, niż Cayman GT4, który kosztuje, uwaga, 442 tysiące złotych mniej.
Najostrzejsza wersja napędowa stanowi niedościgniony wzór dla całej konkurencji. Ma znakomite wyważenie, bardzo mocny silnik i genialny pakiet aerodynamiczny. Taki zestaw sprawia, że trudno powtórzyć jej sukces na „Zielonym Piekle”.
Pamiętajmy jednak, że słabsze warianty też dają mnóstwo radości z jazdy. Dla większości użytkowników stanowią idealne rozwiązanie, bo na co dzień nie męczą, a w weekend umożliwiają szlifowanie umiejętności na torze.
Elektryczny czy spalinowy?
Nie jest tajemnicą, że Porsche 718 Cayman 2027 miało otrzymać napęd w pełni elektryczny. Jesteśmy pewni, że inżynierowie marki z Zuffenhausen już od wielu miesięcy pracują nad taką konfiguracją. Czy to oznacza, koniec kultowej koncepcji?
Według nas dojdzie do rewolucji zwrotnej i na podstawie samochodu elektrycznego powstanie hybrydowy odpowiednik. Tak może się stać, ponieważ napędy akumulatorowe nie cieszą się wystarczającym zainteresowaniem klientów.
I tu warto przypomnieć historię Porsche Macan EV, które znacząco osłabiło popyt na niemieckiego SUV-a. Właśnie dlatego marka wdroży wersję z silnikiem spalinowym, która ma poprawić sytuację rynkową. Podobny pomysł realizuje Fiat w ramach „Pięćsetki”.
W przypadku Porsche 718 Cayman 2027 jest o tyle łatwiej, że nie zostało jeszcze wprowadzone, a do jego debiutu pozostały około dwa lata. Marka ma zatem czas na wprowadzenie zmian i zastosowanie innej lub dodatkowej koncepcji. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że obie technologie będą oferowane jednocześnie.
Porsche 718 Cayman 2027 może tak wyglądać
Ostatnią kwestią pozostaje stylistyka tego modelu. I tu spodziewamy się ewolucji zgodnej z aktualnie stosowanym nurtem designu niemieckiej marki. Nowy Cayman może więc oferować motywy zarówno z 911-tki, jak i Taycana.
Niezależny grafik postanowił pokazać własną wizję tego modelu. Trzeba przyznać, że jest ona realna i może być bliska seryjnego projektu. Nie odbiega znacząco od tego, co oferuje aktualna gama produktowa Porsche.

Pas przedni czerpie garściami ze wspomnianego Taycana. Świadczą o tym przede wszystkim prostokątne reflektory z charakterystycznymi światłami LED do jazdy dziennej. Uzupełniają je masywne błotniki, opadająca maska i zderzak z trzema wlotami.
Profil jest zbliżony do tego w dotychczasowym Caymanie. Zgarbiona sylwetka została wzbogacona wąskimi przeszkleniami i dużymi wlotami umieszczonymi na tylnych błotnikach. Wygląda to widowiskowo.
Tył samochodu delikatnie przypomina nam Mercedesa-AMG GT. Wszystko za sprawą minimalistycznych lamp, które zostały złączone czarną listwą. Jest tu także obły zderzak, w którego centralnym miejscu wkomponowano gniazdo ładowania. Summa summarum, projekt wygląda interesująco.



przód fatalny, cena tez pewnie bedzie kosmiczna, wiec chyba nie bedzie kolejek pod salonami… a szkoda bo poprzednie 718 jest genialne