Indyjski producent stara się poszerzać swoją gamę produktową. Aby zainteresować klientów, oferuje coraz więcej modnych produktów, które wpisują się w aktualne panujące trendy.
I Tata Curvv jest tego znakomitym przykładem. To miejski SUV Coupe o teoretycznie pożądanej sylwetce, ale też lekko zaburzonych proporcjach. Krótko mówiąc, jest wysoki, krótki i wąski, a do tego posiada małe koła, które raczej odbierają mu powagi.
Gdyby auto było nieco szersze i minimalnie niższe, to mogłoby robić znacznie lepsze wrażenie. Pod względem nowoczesności stylistycznej nie ma jednak powodów do narzekania. Zastosowano tu reflektory LED, diodowe blendy do jazdy dziennej, chowane klamki, polakierowane osłony i kilka ładnie wyglądających przetłoczeń.
Tata Curvv – napęd do wyboru
Producent doskonale wie, że w aktualnej sytuacji należy dywersyfikować ofertę napędową, by zainteresować klientów. Ograniczenie się do jednego rodzaju silnika może okazać się przesadnie ryzykowne.

Właśnie dlatego Tata Curvv będzie sprzedawana zarówno z jednostkami spalinowymi, jak i elektrycznymi. To bardzo dobra wiadomość dla potencjalnych klientów. Szczegóły techniczne nie zostały ujawnione, ale mówi się, że auto będzie dostępne z doładowaną konstrukcją benzynową o pojemności 1,2 litra. Co ciekawe, rozważane jest wprowadzenie nawet diesla o pojemności 1,5 litra.
Wersja elektryczna jest owiana tajemnicą, ale spodziewamy się około 130 koni mechanicznych. Z nieoficjalnych informacji wynika, że jej zasięg może sięgać nawet 500 kilometrów, co w przypadku auta reprezentującego segment B wydaje się rozsądnym rezultatem. Pozostaje mieć nadzieję również na szybkie ładowanie.

Premiera samochodu ma odbyć się 7 sierpnia. Póki co mówi się jedynie o rynku indyjskim, co w tym przypadku wydaje się w pełni uzasadnione. Jeśli Tata chce jednak zyskać większe udziały globalne, musi pomyśleć również o innych krajach.
Cena bazowa ma wynosić około 50 tysięcy złotych za wersję spalinową. Z kolei „elektryk może kosztować mniej więcej 90 tysięcy złotych. Pamiętajmy jednak, że tamtejsze normy emisji i bezpieczeństwa są znacznie mniej rygorystyczne, niż choćby na Starym Kontynencie.


