w

Oto świetny przykład wyjaśniający dlaczego jazda na suwak ma sens. Kierowco, zapamiętaj!

Jazda na suwak - wyjaśnienie zasady
Oto świetny przykład wyjaśniający dlaczego jazda na suwak ma sens. Kierowco, zapamiętaj!

Jazda na suwak została wymyślona w celu rozładowania ruchu na co najmniej dwa istniejące pasy. Dla niektórych jest to jednak niezrozumiałe.

Mimo, iż jest to uwzględnione w polskich przepisach (pojawiają się nawet informacje na tablicach drogowych), wciąż istnieją kierowcy, którzy wolą ustawiać się w jednym rzędzie albo blokować innych. To drugie zjawisko jest nazywane „szeryfowaniem” i nie ma nic wspólnego z przepisową jazdą.

„Pchajo sie, czeba blokować!”

Użytkownicy, którzy blokują przejazd na pustym pasie twierdzą, że w ten sposób zatrzymują tych, którzy chcą się wepchnąć. To najgłupsza teoria, jaką opowiadają obrońcy stania w kolejce. Jeżeli ruch zostanie rozładowany na dwa pasy, kolejka stanie się krótsza, a co za tym idzie – może odblokować rondo, skrzyżowanie lub inne newralgiczne miejsce, z którego korzystają inni kierowcy (także jadący w pozostałych kierunkach). To również upłynni jazdę, jeżeli zaistnieje tendencja do wpuszczania się na przemian.

Poniższe nagranie najlepiej pokazuje, czym jest tzw. algorytm stada w kontekście drogowym. Użytkownicy pojazdów ustawili się w jednym rzędzie i wydłużyli zator drogowy. Jeden z kierowców o większej wyobraźni pokazał, że można pokonać zator znacznie szybciej. Na szczęście nie było żadnego szeryfa, dlatego obyło się bez dodatkowych nerwów.

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Road rage przy stacji ładowania aut elektrycznych

Bójka o miejsce przy ładowarce samochodowej: Tesla zarejestrowała całe zdarzenie

Mazda MX-30 test łosia

Mazda MX-30 w teście łosia: Poradziła sobie znacznie lepiej niż Toyota RAV4