w

Oto Ferrari EB-Million, czyli wyjątkowy przykład, jak zepsuć kultowego Mondiala

Ferrari EB-Million
Oto Ferrari EB-Million, czyli wyjątkowy przykład, jak zepsuć kultowego Mondiala

Personalizacja samochodów nie jest nową modą, ale faktem jest, że rozwinęła się znacząco w ostatniej dekadzie. Kiedyś jednak również doceniano motoryzacyjny indywidualizm. Niestety, podobnie jak teraz, nie każdy zrealizowany pomysł w tym zakresie budzi pożądanie.

Właśnie tak jest z Ferrari EB-Million, czyli jedynym takim egzemplarzem dobrze znanego modelu – a raczej tego, co z niego zostało. Już pierwsze spojrzenie na ten projekt rodzi więcej pytań, niż odpowiedzi. Niewykluczone, że prowokuje jeszcze większą polaryzację, niż polska scena polityczna – pół żartem, pół serio.

Zacznijmy od tego, że samochód został wystawiony na sprzedaż. Można go znaleźć na jednym z zagranicznych portali ogłoszeniowych. Cena zwala z nóg, ale w pewnym sensie jest usprawiedliwiona. Pod karoserią kryje się bowiem legendarny zestaw.

Ferrari EB-Million nie wygląda, ale jeździ

Karoseria tego auta została wykonana ze stali. Zbudowano ją na specjalne zamówienie, choć nie jest to projekt Zagato czy Touring Superlaggery. Wygląda raczej na jakąś mało udaną replikę, która łączy motywy TVR-a z Pagani. Ciężko podejść do tego poważnie.

Te czerwone „odpryski” wokół błotników są dopełnieniem wątpliwej całości. Najśmieszniej wygląda jednak wlot powietrza na dachu, który wygląda, jak wąż. Są też inne skojarzenia, ale wolimy ich nie przytaczać.

Ferrari EB-Million
Ferrari EB-Million, zdjęcie: eBay

Proporcje też budzą szeroko pojętą niechęć. Absurdalne obłości połączone z wszelkimi możliwymi kształtami to początek wizualnych nieścisłości. Do tego dochodzi naprawdę absurdalnie podniesiony tył, którego zwieńczeniem jest śmiesznie mały spojler.

Ferrari EB-Million zostało polakierowane na czarno (z czerwonymi akcentami), a w jego wnętrzu dominuje żółć. I na tym etapie to już raczej nikogo nie dziwi. Aczkolwiek należy zaznaczyć, że w kabinie są jedynie dwa miejsca.

>Oto Ferrari 12Cylindri – nazwa nie kłamie. Ostatnie pokolenie nie będzie zachwycone

A teraz najbardziej szokująca informacja. Ten projekt rzeczywiście bazuje na Ferrari Mondial T. Podwozie jest identyczne, podobnie jak układ napędowy. Jego sercem jest benzynowy silnik V8 o pojemności 3,4 litra, który wytwarza 296 koni mechanicznych i 323 niutonometry. Skrzynia i silnik są po renowacji, dlatego wszystko powinno działać, jak należy.

A teraz wróćmy do ogłoszenia. Samochód został wystawiony na portalu eBay, gdzie jego cena wywoławcza wynosi 122 500 euro. Oryginalne egzemplarze kosztują w Europie między 45 a 90 tysięcy euro.

Skąd więc taka kwota? Według nas to próba znalezienia kogoś naiwnego, kto uwierzy w „wyjątkowość” tego samochodu. Konserwatywni fani motoryzacji uznają, że tę skorupę trzeba po prostu zdjąć z dobrego podwozia żeby mówić o jakiekolwiek wartości. No cóż, trudno się nie zgodzić.

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Jeden komentarz

Dodaj odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Znalazł lokalizator GPS w nowej Toyocie

Znalazł lokalizator GPS w nowej Toyocie kupionej od dealera. Zorientował się, gdy doszło do usterki

Szef ONZ chce ograniczeń dotyczących paliw kopalnych

Sekretarz generalny ONZ chce zakazu reklam paliw. Cel? Zwiększenie popytu na elektryki