w ,

Opel Cascada 1.6 SIDI AT Cosmo – pożegnanie zimy vol. 2

W ramach przeganiania zimy, zza kierownicy kabrioleta ze Stuttgartu przesiedliśmy się do ?naszej, polskiej? Cascady rodem z Gliwic. Czy przeżyliśmy szok? I tak, i nie. Szczegóły, poniżej.

 

Z zewnątrz?
Cascada to zdecydowanie najładniejszy z Opli. Truizm? Wiem, ale nie mogłem się powstrzymać. Po prostu, to auto bardzo mi się podoba. I może niektórzy potraktują to jak herezję, ale ?eksterier? Cascady podobał mi się co najmniej tak samo, jak E klasy od Mercedesa. Opel Cascada, choć wiele odziedziczył od Astry jest bardziej ?rasowy?. Niższy, szerszy. Niczym czyhający na zdobycz wielki kot.

 

Przód??Astropodobny?, za to ze sportowym sznytem. Tył również w stylu Astry, ale jakby na sterydach z osłoną zderzaka i sportowym wydechem. I jeszcze ?to? pomiędzy, czyli od słupka do końca dachu, niepodobne w zasadzie do żadnego z Opli. Całość, po dodaniu designerskich, 19-calowych felg z oponami o niskim profilu, wygląda po prostu świetnie.

 

I jeszcze wisienka na torcie, czyli składany, materiałowy dach, który decyduje o tym, że auto to prawdziwy kabriolet, a nie żaden tam ?blaszak? czy inny ?hardtop?. A` propos dach. Operacja składania tej sporej ?parasolki? trwa 17 sekund. To w zasadzie wśród kabrioletów standard. Do tego można ją przeprowadzać jadąc z prędkością do 50 km/h. Całą operację inicjuje przytrzymanie jednej dźwigienki ergonomicznie umieszczonej w specjalnym schowku obok lewarka skrzyni biegów. Wygodnie, prosto, ale też bezpiecznie.

 

? i w środku
Jak już wspomniałem, Cascada powstała w zasadzie na podzespołach przedstawiciela segmentu C niemieckiej marki. Dlatego nikogo nie powinno chyba dziwić, że kokpit w całości pochodzi właśnie od tego auta. Kilka zmian jednak jest. Kluczowa z nich to dość długi, przeciwsłoneczny daszek nad głównym wyświetlaczem. Dzięki niemu, nawet w ostrym słońcu przy złożonym dachu łatwiej odczytywać wskazania zegarów czy wyświetlacza.

 

Czy kabriolet może być czteroosobowy? W zasadzie, tak, ale? To ?ale” nie dotyczy ilości miejsca, tylko dostępu do owych miejsc. Tu projektanci z Russelsheim poradzili sobie świetnie. Z pewnym zdziwieniem skonstatowałem, że do tyłu wsiada się wygodniej niż we wspomnianym na początku, przynajmniej dwukrotnie droższym kabriolecie Mercedesa. Ilość miejsca też przemawia na korzyść Cascady. Nawet przy odsuniętych do końca fotelach jest gdzie trzymać nogi. Jedyne, co może przeszkadzać, to głębokość tylnych siedzisk. Osoby o krótszych kończynach dolnych mogą odczuć lekki dyskomfort. Ale, w sumie to lepiej gdy miejsca jest trochę zadużo, niż trochę za mało?

 

Kabriolet musi, absolutnie musi być doskonale wykończony. I w przypadku Cascady tak jest. Wykończenie godne klasy premium. Większość elementów pokryto skórą, a tam gdzie trzeba przeszyto podwójnym, białym szwem. Do testu otrzymaliśmy auto wyposażone według standardu Cosmo, czyli? na bogato. Nie ma więc potrzeby wyliczania tego, co producent zdecydował się zamontować. Bo jest po prostu wszystko, co mogło się znaleźć.

 

Dwa łyki arytmetyki
Cascada jest nieco większa niż jej konwencjonalna kuzynka ? Astra. Mierzy 4696 mm długości, 1839 mm szerokości i 1443 mm wysokości. Rozstaw osi wynosi 2695 mm. Auto waży około 1800 kg, a może zabrać niewiele ponad 400 kg ładunku. Z kolei bagażnik jest zaskakująco pojemny. Z dachem złożonym, jego pojemność wynosi około 280 litrów. Przy dachu rozłożonym – aż 380 litrów. Po rozłożeniu tylnej kanapy jego pojemność wzrasta do 630 litrów.

 

Technologia
Testową Cascadę napędzał wprowadzony w 2013 roku motor 1.6 SIDI TURBO o mocy 170 KM dostępnych od 6000 obrotów. Maksymalny moment obrotowy, 260 Nm, auto ?trzyma? w zakresie od 1650 do 3200 obrotów. To w zupełności wystarcza do w miarę dynamicznej jazdy. A w zasadzie, wystarczyłoby gdyby nie skrzynia biegów. Automat oznaczony jako ActiveSelect jest, delikatnie mówiąc, niespieszny. Wprawdzie auto można rozpędzić do ponad 215 km/h, ale pierwszą setkę osiągamy dopiero po około 10 sekundach. To naprawdę długo. Z wdepniętym do podłogi pedałem gazu przez wcale niekrótką chwilkę, skrzynia zastanawia się, co dalej. Potem następuje nieprzyjemne szarpniecie i Cascada dynamicznie rusza do przodu. Jej kultura pracy przypomina mi nieco amerykańskie, trzybiegowe automaty z lat 70. Wiem wiem, wszak Opel to cześć General Motors, koncernu z Detroit. Ale jeżeli zrobili naprawdę dobre auto, to dlaczego pożałowali na skrzynię? Skądinąd wiem, że ?manual? jest w aucie zdecydowanie lepszą (i tańszą) opcją. Szkoda, bo ja kocham automaty?

 

Wrażenia z jazdy
Jeżeli przełkniemy już niespieszny automat, to jazda Cascadą jest naprawdę przyjemna. Pomimo ?uturbionego? silnika benzynowego spalanie samochodu jest nad wyraz wstrzemięźliwe. Średnia z testu, to około 7,5 litra. Na trasie auto pod ciężką, redakcyjną nogą spalało w granicach 6,4 litra, a w mieście, niewiele ponad 10. To, w przypadku ważącego ponad 1800 kg auta ze skrzynią automatyczną jest to wynik całkiem dobry.

 

Wszystkie, absolutnie wszystkie kabriolety z rozłożonym dachem maja mocno ograniczone pole obserwacji do tyłu. Nie inaczej jest z Cascadą. Cofanie autem przypomina balet na polu minowym. A w zasadzie, mogłoby przypominać. Ale producent, i chwała mu za to, zamontował kamerę cofania. Dzięki temu wciśnięcie ?kupra? na zatłoczonym parkingu w ostatnie wolne miejsce jest czysta przyjemnością.

 

Także jazda autem dostarcza sporo frajdy. Ogromnym ?plusem dodatnim? Cascady jest sztywność nadwozia. Dość często jadąc kabrioletem w ostrzejszych łukach mamy wrażenie, że tył auta jedzie jakby innym torem jazdy niż przód. Odkryty Opel jest pod tym względem omalże idealny. Od czasu testu mazdy MX-5 nie jechałem autem ?otwartym? o tak sztywnym nadwoziu.

 

Okiem przedsiębiorcy
Choć Cascada pochodzi od Astry, ceny ma bardziej jak Insignia ? startują od około 111 tys. złotych. Model testowy, bez opcji, kosztowałby około 120 tysięcy. Ale cena wszelkich dodatków bardzo mocno winduje cenę ostateczna auta. Dlatego auto, które widać na zdjęciach jest warte około 150 tys. To sporo, ale nie oszukujmy się. Kabriolety to auta prestiżowe, a prestiż tani nie jest?

 

Oferta Opla przewiduje możliwość leasingowania aut. Okres leasingu może trwać od 6 do 84 miesięcy. Opłata wstępna wynosi od 1% do 50% wartości pojazdu, a raty mogą być równe lub degresywne. W ofercie GM jest także kredyt. Ponieważ w wypadku tej formy zakupu warunki negocjowane są indywidualnie, zachęcamy pytać o szczegóły u autoryzowanych dealerów.

 

Podsumowanie
Cascada, ?nasz, gliwicki? kabriolet, dostarcza sporo frajdy z jazdy. Jest ładna, ekonomiczna i pakowna, co w przypadku aut bez dachu nie jest oczywistą oczywistością. Wady? NIE dla skrzyni automatycznej. Niestety, zabija przyjemność z jazdy w miarę mocnym autem. Poza tym, jestem na TAK?

 

Tekst i zdjęcia: Artur Balwisz

 

Napisane przez Rafał Łakus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Volkswagen Golf R Variant

Film Video Foto 2014 ? podsumowanie