Spośród wszystkich chińskich marek, akurat ta jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych w naszym kraju. Szybki sukces rynkowy to efekt zaoferowania produktów mających świetny stosunek ceny do wyposażenia. Jeden z fundamentów sprzedaży doczekał się odświeżenia. Omoda 5 po liftingu zmieniła się na tyle znacząco, że można jej nie rozpoznać.
Wyraźne zmiany stylistyczne
To jeden z najmocniej obsadzonych segmentów na polskim rynku, dlatego żaden producent nie może pozwalać sobie na zwlekanie z modernizacjami. Dalekowschodnie firmy nie są tu wyjątkami. Konieczne jest niemal stałe udoskonalanie swojej oferty produktowej, bo konkurencja rozwija się bardzo dynamicznie.
Omoda 5 po liftingu może być przez niektórych uznana za nową generację. W porównaniu do aktualnie sprzedawanej wersji wygląda znacznie nowocześniej. Czy lepiej? To już kwestia gustu. Nie ma jednak wątpliwości, że znajdzie swoich zwolenników.

Światła LED do jazdy dziennej został przesunięte i powiększone. Teraz znajdują się przy bocznych krawędziach maski. Klasyczny grill ustąpił miejsca wysuniętemu panelowi, który przypomina nos rekina. Podobny motyw oferuje CUPRA, czego przykładem może być odświeżony Formentor.
Profil nie ujawnia większych zmian. Linia przeszkleń i pochylenie dachu są takie same. To samo dotyczy drzwi. Tył oferuje nowe wypełnienia lamp, które wydają się znacznie przyjemniejsze dla oka. Szkoda tylko, że odświeżona Omoda ma klapę pozbawioną większych przetłoczeń. Wydaje się nieco za płaska, ale ostateczne zdanie wyrazimy po bezpośrednim kontakcie.
Omoda 5 po liftingu – wnętrze
Kompaktowy SUV z Chin zyskał także nowe wnętrze. Można odnieść wrażenie, że porzucono motyw znany z Hyundaia i zastosowano pomysły, które są także charakterystyczne dla Jaecoo. Tuż przy kolumnie zamontowano niewielki, ale czytelny wyświetlacz cyfrowych wskaźników.
Centralne miejsce zajmuje duży ekran multimedialny. Niewykluczone, że ma blisko 15 cali. Skupia wokół siebie większość funkcji pojazdu. Uzupełnia go kilka przycisków i selektor trybów jazdy znajdujący się na wiszącym tunelu środkowym.

Wspomniany tunel ma dwie półki, indukcyjną ładowarkę, gniazda USB, uchwyty na butelki i podłokietnik ze schowkiem. Do tego dochodzą spore kieszenie w drzwiach. Summa summarum, Omoda 5 po liftingu jest praktyczna.
Na tym etapie trudno ocenić przestronność, ale pozostawienie tych samych gabarytów zwiastuje brak istotnych zmian. Jakość też powinna być podobna, co oznacza niezłe tworzywa, które starannie spasowano.
Omoda 5 po liftingu zachowa dotychczasowe silniki
Odświeżona „Piątka” jest już po premierze na rodzimym rynku. Dysponuje praktycznie takimi samymi jednostkami, co dotychczasowe wydanie. To oznacza, że fundamentem oferty jest doładowana jednostka benzynowa 1.6 T-GDI, która generuje 147 koni mechanicznych.

Do Polski może jednak trafić motor 1,5-litrowy, który zastąpiłby wyżej wspomniany silnik. To nieco oszczędniejsza i bardziej wydajna konstrukcja, a co za tym idzie – lepiej przystosowana do rygorystycznych norm emisji spalin.
Potencjalne wersje silnikowe w nowej Omodzie 5:
- 1.6 T-GDi (147 koni mechanicznych)
- 1.5 T-GDi (177 koni mechanicznych)
- SHS – hybryda HEV (224 konie mechaniczne
- EV (204 konie mechaniczne)
W ofercie będzie również wersja hybrydowa typu HEV. To układ SHS, który dysponuje mocą systemową wynoszącą 224 konie mechaniczne. Jego ważną częścią jest akumulator trakcyjny LFP o pojemności 1,83 kWh. Taka Omoda 5 po liftingu będzie zużywała niecałe 6 litrów na 100 kilometrów.
W gamie nie zabraknie także wersji elektrycznej E5. Z perspektywy lokalnego nabywcy to najmniej istotna wariacja, ale producent musi ją mieć, żeby wpisywać się w aktualnie panujące standardy. Jeżeli chodzi o ceny, to spodziewamy się delikatnych podwyżek.


