w

Ogromny pech Kubicy w 24 Hours of Le Mans. W LMP2 wygrała druga załoga WRT

Kubica - Le Mans 24h 2021
Ogromny pech Kubicy w 24 Hours of Le Mans. W LMP2 wygrała druga załoga WRT

To było wielkie wyzwanie dla debiutującego zespołu. Celem było przede wszystkim dojechanie do mety.

Okazało się jednak, że wielki sukces był w zasięgu – gdyby nie pech. W ciągu 24 godzin może wydarzyć się naprawdę wiele – od awarii po kolizje i inne zdarzenia losowe. Już pierwsze okrążenie w warunkach deszczowych zaowocowało zderzeniami i wyjazdem samochodu bezpieczeństwa.

Spokojny początek

Zmagania załogi WRT z numerem 41 rozpoczął Robert Kubica. Polak miał bardzo długi przejazd zbliżony do trzech godzin. Jechał bardzo spokojnie i unikał przede wszystkim kontaktu z innymi maszynami.

Robert Kubica WRT
Kubica jechał jako pierwszy. Jego przejazd był bardzo długi. Polak jechał stabilnie i bez przygód, zdjęcie: WRT

W jego miejsce wsiadł Yifei Ye, najmłodszy kierowca zespołu. Azjata podkręcił tempo i trzymał je przez cały przejazd. Jako trzeci za kierownicą znalazł się Louis Deletraz, który również świetnie sobie poradził.

Wieczór i noc bez przygód

Noc nie przyniosła załodze żadnych większych przygód. Była mowa jedynie o małej usterce, z którą trzeba było sobie poradzić. Około godziny 2:00 można było zobaczyć więcej „stabilności” w układzie sił. Na czele wyścigu jechały dwie Toyoty. O trzecią lokatę walczyły natomiast bolidy Alpine i Glickenhaus.

Składy zespołu WRT:

  • bolid numer 31: Robin Frijns, Ferdinand Habsburg, Charles Milesi
  • bolid numer 41: Robert Kubica, Yifei Ye, Louis Deletraz

Dwie maszyny WRT znajdowały się tuż za pięcioma hipersamochodami i przewodziły w stawce LMP2. Na czele znajdował się bolid 31, a około minuty za nim – maszyna, w której zasiadał Kubica. Świetnie spisywał się też polski zespół Inter Europol Competition, który na dwie godziny przed końcem mieścił się w czołowej piątce LMP2.

WRT pit stop Le Mans
Załogi WRT pokonały nocną jazdę bez awarii i kolizji. Do tego bardzo dobrym tempem, zdjęcie: WRT

Na tym etapie trudno było o jakiekolwiek pewne stwierdzenia. Było za daleko do mety, ale sytuacja wydawała się klarowna. Jeżeli udałoby się uniknąć zdarzeń losowych, to załogi WRT i Inter Europol Competition miały szanse na sukcesy.

Ostatnie dwie godziny

Po świetnych porannych przejazdach wszystkich kierowców WRT, zaczął się kluczowy etap – ostatnie dwie godziny wyścigu. Na czele znajdowało się pięć hipersamochodów reprezentujących Toyotę, Alpine i Glickenhaus.

Za nimi z bardzo niewielką stratą znajdowały się maszyny LMP2 prowadzone przez kierowców WRT. Około 1:50 przed końcem Yifei Ye znalazł się przed bolidem drugiej załogi, która postanowiła zjechać do boksu na szybkie tankowanie. To samo czekało azjatyckiego kierowcę, ale chwilę później.

Za samochodami WRT znajdowali się konkurenci w bolidach Pani Racing i Jota. Przez cały wyścig byli wysoko i stanowili ciągłe zagrożenie. Stawka była bardzo zbita i różnice w czasach nie sięgały wielkich wartości. Stratę w wysokości 2,5 minuty mogła zniwelować jedna niepożądana przygoda albo dłuższy pit stop. Wszyscy musieli więc utrzymywać koncentrację.

Kluczowa końcówka

Załoga WRT jadąca z numerem 31 miała kłopoty z podnośnikiem samochodu. Do tego Yifei Ye miał lepsze tempo, niż Robin Frijns. Różnica między bolidami belgijskiego zespołu wynosiła kilkanaście, a chwilami kilka sekund i pojawiły się już spekulacje na temat „team orders”.

Szef WRT zapewniał jednak, że jest mu obojętna kolejność obu załóg. Twierdził, że ma zamiar dać kierowcom się ścigać – oczywiście zachowując rozsądek, by obie ekipy miały szanse dojechać do mety blisko siebie na czołowych miejscach.

Bolidy zespołu WRT przewodziły cały czas. Za nimi jechały załogi Jota, Panis Racing oraz Inter Europol Competition. Jota miała minutę starty do drugiej załogi WRT. Dwie kolejne maszyny traciły po 3 okrążenia. Na tym etapie jeszcze wszystko mogło się wydarzyć.

Pechowy finisz

Na 40 minut przed końcem, za kierownicą bolidu numer 41 przebywał Yifei Ye. Młody kierowca WRT miał przewagę około 40 sekund nad Robinem Frijnsem, który prowadził drugą maszynę belgijskiego zespołu. Za tym drugim jechał kierowca zespołu Jota ze stratą sięgającą minuty.

Niestety, na ostatnich kilometrach Yifei Ye zatrzymał pojazd. Mogło zabraknąć paliwa. Auto już nie ruszyło. Zwycięstwo zostało wyrwane nieoczekiwanie. Na miejsce pierwsze w LMP2 awansował drugi zespół WRT, który dowiózł je do mety. Drugie miejsce przypadło zespołowi Yota. Na piątej pozycji dotarł do mety polski zespół Inter Europol Competition.

Avatar photo

Napisane przez Wojciech Krzemiński

Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym i przedsiębiorcą. Od 2012 roku prowadzę NaMasce.pl. Tworzę dla Was materiały o tematyce samochodowej i motocyklowej, ale też zaglądam do światów technologii, fotografii i biznesu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mercedes-Benz 190E Evolution II na sprzedaż

Mercedes-Benz 190E 2.5-16 Evolution II na sprzedaż. Gratka dla kolekcjonera

Elektryczny miejski Hyundai

Elektryczny samochód miejski Hyundaia. Spodziewany debiut w 2023 roku