Samochody użytkowe francuskiego producenta należą do najpopularniejszych w swoich segmentach. Za niedługo wypełnią kolejną niszę, ponieważ do oferty dołączy nowy Trafic. Ten samochód ma zmienić komfort użytkowy licznych kierowców. Czy osiągnie sukces? Wszystko jest kwestią skali. Na pewno ma szansę, by znaleźć swój target.
Inna koncepcja
Widać, że Renault nie stawia na półśrodki. Zamierza dokonać wyraźnego postępu w kluczowych kategoriach, co może zmienić oblicze całego rynku pojazdów dostawczych. To dopiero początek, ale ujawnia, w którym kierunku zmierza ta znana marka.
Nowy Trafic wygląda zupełnie inaczej, niż jego aktualna generacja. Zmieniła się nawet jego sylwetka. O ile tył jest podobny pod względem proporcji, o tyle przód ma inaczej poprowadzoną linię, co tworzy ciekawą formę.

Przód ma nisko umieszczone reflektory, które osadzono w zderzaku. Wyżej, pod ogromną szybą czołową, znajdują się światła LED do jazdy dziennej, które sąsiadują z litym panelem. Na tym ostatnim znajduje się też logo producenta.
Prezentowany model ma być oferowany w długościach L1 (487 centymetrów) oraz L2 (527 centymetrów). Przestrzeń ładunkowa tych wariantów wynosi kolejno 5,1 i 4,87 metra sześciennego. Warto dodać, że ładowność wynosi 1,25 tony. To wszystko przy wysokości auta wynoszącej 190 centymetrów.
Nowy Trafic od środka
Wnętrze przypomina projekty z aut osobowych. Bardzo podobne instrumenty pokładowe można znaleźć w Australu, co jasno sugeruje, że mówimy o bardzo nowoczesnym kokpicie z dużymi możliwościami.
Zegary są w pełni cyfrowe i można je personalizować. Przed nimi zagościła kierownica, która jest praktycznie taka sama, jak w Espace. Rolę centrum dowodzenia pełni dotykowy ekran multimedialny skierowany w stronę kierowcy. Posiada wbudowane funkcje Google.

Z perspektywy użytkownika niezwykle istotną rolę będą pełniły rozwiązania z zakresu praktyczności. Wśród nich znajdziemy bardzo szerokie półki, kilka kieszeni w drzwiach, indukcyjną ładowarkę, gniazda USB-C, duże schowki oraz uchwyty na butelki. Nowy Trafic może nawet służyć jako zasilacz zewnętrznych narzędzi (dzięki funkcji V2L).
Wersja z przegrodą za pierwszym rzędem dysponuje niezależnym fotelem kierowcy i podwójnym siedzeniem dla dwóch pasażerów. Środkowe miejsce jest nieco ograniczone przez wysuniętą konsolę, ale i tak jest więcej miejsca, niż normalnie, bo selektor kierunku jazdy został umieszczony na kolumnie kierownicy.
Renault Trafic z nowym napędem
Jeżeli chodzi o układ napędowy, to nie wszyscy będą nim zachwyceni. Niemniej jednak istnieje spora liczba prac, które mogą do niego pasować. To oczywiście samochód elektryczny, ale oferujący wystarczający poziom wszechstronności.
Bazuje na architekturze 800 V, która zapewnia bardzo szybkie ładowanie. Uzupełnianie energii w zakresie 15-80 procent nie powinno przekraczać 20 minut. Nowy Trafic ma mieć baterię pozwalającą na pokonanie 450 kilometrów w cyklu WLTP.

Moc samochodu też nie budzi zastrzeżeń. Elektryczny pojazd dostawczy Renault oferuje jednostkę elektryczną generującą 204 konie mechaniczne i 345 niutonometrów. Tyle wystarczy, by homologacja pozwalała na holowanie przyczepy o masie 2 ton.
Co ciekawe, inżynierowie popracowali również nad wydajnością układu jezdnego w zatłoczonych miejscach. Francuzi twierdzą, że średnica zawracania ich nowości to zaledwie 10,3 metra. To wynik na poziomie Renault Clio.
Renault Trafic E-Tech Electric ma oficjalnie pojawić się na rynku pod koniec przyszłego roku. Będzie to pierwszy produkt z serii elektrycznych modeli dostawczych. Wkrótce dołączą do niego kolejne propozycje.


