Rynek motoryzacyjny staje się coraz ciaśniejszy. Wzrost zainteresowania samochodami nie jest proporcjonalny do liczby debiutów kolejnych marek i modeli. To sprawia, że producenci muszą robić korekty swoich ofert, by zainteresować klientów. I tak też jest w tym przypadku. Nowy Jeep z salonu kosztuje tyle, ile nieźle wyposażony Volkswagen Polo.
Nowy Jeep z salonu i Polski
Niektórych może zaskoczyć, że opisywany samochód jest produkowany w naszym kraju. Amerykańska firma znajduje się pod skrzydłami Stellantis, który podjął decyzję o nowym zagospodarowaniu fabryki w Tychach. Efekt jest taki, że nowy Jeep z salonu zjeżdża z taśm produkcyjnych obok swoich krewnych z logo Fiata i Alfa Romeo.
Czy to wada? W tym przypadku nie, ponieważ auto ma swój indywidualny sznyt (o czym za chwilę), a przy tym jest zbudowane taniej ze względu na dostęp do technologii, konstrukcji i napędów całego koncernu. Dzięki temu kosztuje mniej i może utrzymywać konkurencyjność.

Jak już część fanów motoryzacji mogła się domyślić, to Jeep Avenger, czyli najmniejszy model z oferty tego producenta. Wbrew pozorom, jego skromne gabaryty nie oznaczają jedynie miejskiego użytku. To auto, które może sprostać oczekiwaniom nawet małej rodziny.
I nie chodzi o to, by porównywać prezentowany model do zamierzchłych czasów, w których Maluchem jechało się do Bułgarii. Jego nadwozie jest na tyle praktyczne, że nawet współcześnie jest w stanie zabrać wakacyjny ekwipunek dwóch, a może i trzech osób.
Avenger w pełnej okazałości
Warto wspomnieć o wymiarach tego auta. Nowy Jeep ma 4084 milimetry długości, 1776 milimetrów szerokości oraz 1534 milimetry wysokości. Jego rozstaw osi to dokładnie 2557 milimetrów. Aby to zobrazować dodajmy, że jest większy, niż Toyota Aygo X, ale trochę mniejszy, niż Yaris Cross.
Choć ma swoich europejskich krewnych, pozostaje wierny terenowym konotacjom. Wystarczy rzucić okiem na jego sylwetkę, by dostrzec potencjał. Avenger ma krótkie zwisy, masywne osłony i prześwit wynoszący aż 20 centymetrów.

Pod względem stylistycznym też jest dobrze. Pas przedni z wąskimi reflektorami tworzy spójną całość wraz z siedmioczęściowym grillem i masywnym zderzakiem, który został uzupełniony dodatkowymi osłonami.
Profil ujawnia niewielkie gabaryty, ale też zwartą sylwetkę. Odrobiny dynamiki dodają zwężające się przeszklenia, lekko opadająca linia dachu i tylne klamki schowane przy słupkach. Tył auta jest prosty, ale dojrzały. Najlepsze wrażenie robią ładne lampy.
Nowy Jeep z salonu z ciekawą ofertą silników
Avenger jest dostępny w czterech konfiguracjach. Ofertę otwiera 100-konny benzyniak zintegrowany z sześciobiegową skrzynią manualną. Takie połączenie pozwala przyspieszać do setki w 10,6 sekundy i rozpędzać się do 184 km/h.
Alternatywę stanowi 100-konna hybryda mHEV (miękka) oparta na tej samej jednostce. Odróżnia ją nieco niższe spalanie, trochę lepsze przyspieszenie (10,4 sekundy do 100 km/h) oraz obecność sześciobiegowej, dwusprzęgłowej skrzyni automatycznej.

Wyżej pozycjonowaną propozycją jest hybryda z napędem na obie osie (4Xe), która oferuje 136 koni mechanicznych i dwie jednostki elektryczne. Taki zestaw pozwala osiągać setkę w 9,5 sekundy i rozpędzać się do 194 km/h.
Najdroższą i najmniej pożądaną wersją jest ta elektryczna. Ma 156 koni i najlepiej przyspiesza (9 sekund do 100 km/h), ale rozpędza się tylko do 150 km/h. Jej zasięg w cyklu mieszanym WLTP sięga 400 kilometrów.
Nowy Jeep z salonu w cenie Polo
Brzmi, jak żart, ale rzeczywiście można dostać ten model za podobne pieniądze, co miejskiego hatchbacka Volkswagena. Nowy Jeep z salonu z rocznika 2025 startuje od 110 000 złotych. Klient otrzymuje w tej cenie egzemplarz ze 100-konnym silnikiem benzynowym i sześciobiegową skrzynią manualną.
Bazowa konfiguracja oddaje do dyspozycji m.in.: 16-calowe felgi aluminiowe, reflektory full LED, fotel kierowcy z regulacją w sześciu kierunkach, podłokietnik, elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka, dotykowy ekran multimedialny (10,25 cala), pakiet systemów bezpieczeństwa, cyfrowe wskaźniki (7 cali), dostęp bez kluczyka, czujniki parkowania z tyłu i tempomat.

Nie ma więc powodu do narzekania na wyposażenie. Co ciekawe, Polo 1.0 TSI o mocy 95 koni mechanicznych z pięciobiegową skrzynią manualną i wyposażeniem Style stanowi wydatek 109 490 złotych, co potwierdza konfigurator.
Wersja jest podobna, ale auto mniejsze i na pewno mniej modne. Teoretycznie, nie są to bezpośredni konkurenci, ale przez cenę i ten sam segment mogą rywalizować o klientów. Który tych modeli wybrać?
Biorąc pod uwagę aktualnie panujące trendy, nowy Jeep z pewnością jest ciekawszą propozycją, ale konserwatyści pewnie i tak wybiorą solidnego, miejskiego Volkswagena. Wszystko zatem opiera się na oczekiwaniach i guście potencjalnych nabywców.


